Czy Europę wykończy grecka trucizna? Niewykluczone, że taki dzień nadejdzie. Ale nastąpi to już pod nieobecność Jeorjosa Papandreu, który teraz z niepojętą dezynwolturą postanowił uzależnić przyszłość swojego kraju i strefy euro od iście pokerowego zagrania.

Otóż powziął arbitralnie decyzję, by plan europejskiej pomocy dla Grecji poddać referendum. Narzucony obywatelom reżim oszczędnościowy pozostawia niewiele wątpliwości co do wyniku tej konsultacji. I Europie zdaje się wróżyć jak najgorzej.

Jakiekolwiek by były skutki wydarzeń w Atenach, manewry greckiego premiera – bardziej skupionego na swoich kalkulacjach wewnętrznopolitycznych niż na powinnościach europejskiego przywódcy – pozostawią ślady nie do zatarcia.

„Plan ostatniej szansy europejskiej” przyjęty in extremis, kosztem bolesnych i ciężkich wyrzeczeń finansowych, został przez nie mocno osłabiony. Miejmy nadzieję, że jeszcze nie całkiem uśmiercony. Skutki tej wolty są już widoczne. Na rynki finansowe wkradła się panika, a choroba zapoczątkowana w Grecji zdaje się szybciej zarażać inne słabe ogniwa Europy.

W tym stanie rzeczy nic bowiem nie daje pewności, że -mimo gwarancji Paryża i Londynu- przeciwpożarowe zabezpieczenia mające nie dopuścić ognia do strefy euro – czyli darowanie Grekom połowy ich zadłużenia, umocnienie funduszu pomocy krajom zagrożonym i utworzenie drugiego funduszu, finansowanego przez kraje rynków wschodzących – zostaną wprowadzone w życie.

Co się tyczy Grecji, to ona sama skazuje się na banicję z Europy. Już dwukrotnie partnerzy uratowali ją, pomimo że do wspólnej waluty doszła przez „włamanie” – zafałszowanie stanu swoich finansów publicznych, pomimo też tego, że znana jest z niedbalstwa swojej polityki podatkowej i nieskuteczności swojej administracji.

W nadrzędnym interesie Europy partnerzy owi narażali się swojej opinii publicznej i zdając sobie sprawę, że grecka kasa świeci pustkami, podpisywali czeki bez pokrycia. Teraz kielich goryczy jest pełen po brzegi. Ostatnia fanaberia Aten dopełnia miary dyskredytacji kraju, który wielkimi krokami zbliża się do drzwi wyjściowych ze strefy euro. Przy świadomym uczestnictwie pana Papandreu.