Wojna w Jugosławii oznaczała dla wielu coś więcej niż utratę bliskich lub domu – oznaczała utratę tożsamości. Dotyczyło to osób uznających się za „Jugosłowian” a także „mieszańców”, którym znacznie trudniej było się odnaleźć w nowych granicach państwowych. Część z nich wybrała emigrację, w tym znakomita pisarka i eseistka Dubravka Ugresić (pół Bułgarka, pół Chorwatka). Za krytykę nacjonalizmu pierwszego prezydenta Chorwacji Franjo Tudjmana Ugresić, została zmuszona do opuszczenia kraju. Od kilku lat mieszka i wykłada w Amsterdamie.

To Ugresić wylansowała pojęcie „jugonostalgii”, które jeszcze w połowie lat 90. miało negatywne konotacje, a dziś kojarzy się coraz lepiej. Bo „modę na Jugosławię” widać dzisiaj we wszystkich jej byłych republikach. Na budynkach mieszkalnych w Belgradzie można zobaczyć napis „Tito, wróć, wybaczymy ci wszystko”, choć największą miłością darzą marszałka nie w Serbii, lecz w Bośni i Hercegowinie. W ostatnich latach powstały w regionie co najmniej trzy filmy fabularne o Ticie, dwa serbskie i jeden chorwacki.

W Brukseli mieszkańcy dawnej Jugosławii chadzają do tych samych restauracji, słuchają tej samej muzyki, a dziennikarze z krajów bałkańskich trzymają się razem podczas unijnych konferencji i szczytów. Mimo przelanej krwi, cierpień i krzywd, dziś znów więcej ich łączy niż dzieli.