Kryzysy zaskakują. Ale jeszcze bardziej powinno zaskakiwać podobieństwo zachowań, które je prowokują. Tak często się powtarzają, że mądrość ludowa zawarła ich schemat w bajkach i opowieściach. Ten, kto spojrzy współczesnym okiem na bajkę o trzech świnkach i złym wilku, znajdzie w niej opis narastania i konsekwencji kryzysu euro. Można zatem wytłumaczyć go nawet dzieciom.

Bajka podpowiada łatwą metaforę kryzysu – zły wilk, i jego powodów – zachowanie trzech małych świnek (po ang. three little pigs, co brzmi tak samo jak akronim PIGS – Portugalia, Włochy, Grecja, Hiszpania). Ale znajdziemy w niej także wiele subtelnych wskazówek oraz nie taki znowu oczywisty morał, któremu warto się uważniej przyjrzeć.

Trzy nauki, które warto zapamiętać

Pierwsza wskazówka dotyczy mnogich postaci, pod jakimi może ukryć się lekkomyślność – domek ze słomy i z drewna – a więc osłabienie struktury gospodarczej i społecznej to stan, do którego można dojść na wiele sposobów. Druga – to, że nie należy zbytnio polegać na ostrożności i zapobiegliwości, a więc nie wystarcza domek z cegieł, by ochronić się przed wilkiem, jeśli potrafi on wleźć przez komin. I wreszcie morał, bez sprytu i dalekowzroczności – kocioł podstawiony na przyjęcie wilka u wlotu komina – nawet najsilniejsze konstrukcje społeczne nie są bezpieczne.

Najbardziej narażone na szwank społeczeństwa – ze słomy – to te, gdzie zabrakło wsparcia dla konkurencyjności, dla rozwoju, a wraz z nimi społecznego spoiwa. Od chwili przyjęcia euro Włochy, Portugalia i Hiszpania stopniowo traciły konkurencyjność wobec Niemiec (odpowiednio ok. 9, 12 i 19 pkt procentowych).

Przywileje korporacji zawodowych – mocno reprezentowanych w parlamentach i rządach – uniemożliwiły wdrożenie reform, które naruszyłyby korzystną pozycję nielicznych dla dobra wspólnoty. Tam, gdzie kwitły uprzywilejowane dochody, traciła na tym konkurencyjność, a więc i struktura produkcyjna oraz bilans obrotów z zagranicą. Utrzymanie dobrobytu wymagało coraz częstszego sięgania po zgromadzony majątek, rosły nierówności społeczne.

Wybujałe ponad miarę

Równie nietrwałe – z drewna – są także społeczeństwa, gdzie pozwolono urosnąć ponad miarę długowi publicznemu i prywatnemu. Znamienny jest przypadek Włoch i Belgii – w 1999 r. oba kraje miały najwyższy wskaźnik długu publicznego do PKB w strefie euro (113%). Znaczne zmniejszenie stóp procentowych dzięki przyjęciu euro pozwoliło na duże oszczędności w spłacie odsetek, które rząd belgijski w odróżnieniu od włoskiego przeznaczył na redukcję zadłużenia, a nie na finansowanie bieżących wydatków.

W kreskówce wszystko dobrze się kończy – świnki, które zbudowały sobie domki ze słomy albo drewna zdołały się uratować przed wilkiem dzięki gościnności sprytniejszej siostry. Opisaliśmy różne formy zapobiegliwości i lekkomyślności. Ale kim jest w naszej opowieści wilk? Co budzi jego apetyt? Jaka forma sprytu może go obezwładnić?

Takiego wilka jak z bajki wywołujemy, gdy nie chcemy widzieć oczywistego niebezpieczeństwa. Ma wprawdzie rysy kogoś, kto przychodzi z zewnątrz – w naszym przypadku spekulantów – ale tak naprawdę bierze się z odmowy uznania realiów (po ang. denial). Jeśli taka odmowa trwa zbyt długo, powoduje narastanie nierównowagi na różnych polach, nad którą coraz trudniej zapanować. Wilk (spekulanci) jest więc tym groźniejszy, im dłużej klasa polityczna albo całe społeczeństwo odwraca się plecami do rzeczywistości.

Liczy się spryt

Ale to sekwencja wydarzeń w tej bajce jest najbardziej pouczająca. Widzimy, że kiedy już lekkomyślność lekkomyślnych obudziła apetyt wilka (czyli falę spekulacji), to nawet zapobiegliwość nie jest w stanie uchronić zapobiegliwych. Dowód na to już widać w tych dniach, są to oznaki rozprzestrzeniania się problemów, przed którymi nie mogą umknąć nawet najbardziej oszczędne i roztropne kraje północnej Europy.

I w tym miejscu na scenę wkracza spryt. Trzeba przyznać, że działania najsilniejszych nie mogą ograniczyć się do obywatelskiej powinności wspierania w potrzebie, ale muszą przybrać formę nadzwyczajnej mobilizacji. To nie sumienie obywatelskie podatnika niemieckiego czy fińskiego ma ustalać skalę funduszu stabilizacyjnego mającego ratować państwa (EFSF) albo zakres prerogatyw EBC.

Potrzebne są działania nadzwyczajne kierowane sprytem. Muszą one w sposób wiarygodny wystraszyć i przepędzić spekulantów, w języku bajki – poparzyć wilka. Tylko jeśli lekkomyślni staną się zapobiegliwi, a zapobiegliwi nabiorą sprytu, to kraje eurolandu, jak w bajce, będą żyły długo i szczęśliwie.