Nie ma wątpliwości – kraj musi pozostać w strefie euro. Każda inna perspektywa byłaby tragedią. A to, że niektórzy utożsamiają obecne problemy społeczne z tymi, jakie towarzyszyłyby niekontrolowanemu bankructwu, jest tylko wyrazem politycznej lekkomyślności. Poważna polityka wymagałaby, żeby nie patrzeć li tylko na partyjne barwy, ale dostrzegać też nieco delikatniejsze odcienie.

„Rozłam” jest złym doradcą. Wobec tego nie jest dobrym pytanie, czy mamy być „wewnątrz, czy poza” strefą euro. Każdy rozważny obywatel odpowie, że „wewnątrz”. Natomiast rzeczywiste pytanie brzmi – Czy ten nowy plan oszczędnościowy, narzucony nam przez wierzycieli z całym dobrodziejstwem inwentarza, jego niedopuszczalną surowość zostawmy teraz na boku, może nas wyciągnąć z kryzysu czy też jest to najkrótsza droga do niekontrolowanego bankructwa?

W gruncie rzeczy żąda się od nas skrajnej dewaluacji wewnętrznej, która w obecnej sytuacji gospodarczej przyniesie więcej negatywnych skutków aniżeli korzyści. By rzecz uogólnić – żaden plan gospodarczy pozbawiony trwałej akceptacji społecznej, z niekontrolowaną upadłością i bezrobociem, które uderza w ludność czynną zawodowo, nie może ustabilizować, ani pobudzić gospodarki, ani tym bardziej stworzyć nowego modelu produkcyjnego ukierunkowanego na zewnątrz.

„Przebija się opony” z niebywałą lekkomyślnością, zapewniając równocześnie, że tym sposobem samochód będzie jeździć szybciej już w tym lub przyszłym roku. Jeszcze gorsze jest to, że gdy zwrócić na to uwagę tym, którzy doprowadzili kraj do impasu, słyszymy w odpowiedzi: „No więc wskażcie nam alternatywne rozwiązanie”, jak gdyby to przyjęte przez nich było trwałą i poważną opcją.

Bardzo się boję, że – zważywszy na kontekst rozmów prowadzonych z innymi państwami członkowskimi – w ogóle nie ma rozwiązania. Dominujący system ponosi za to ogromną odpowiedzialność. Nawet teraz, po upływie dwóch lat, wciąż nie ma realistycznego planu wyjścia z kryzysu, który mógłby zyskać poparcie całej klasy politycznej. „Trójka” przynosi nam w pełni gotowy projekt, a my negocjujemy nie wiedzieć po co…

Z drugiej strony jest też odpowiedzialność ze strony Europy. Niemcy „za mocno zacisnęły pętlę”. Ich plan jest taki, że ani Grecja, ani żaden inny europejski kraj nie będą mogły go udźwignąć. I wkrótce to właśnie Niemcy będą miały problem! My musimy wytrzymać. Zmiany w „planie ratunkowym dla Grecji” są nieuniknione, z nową interwencją dotyczącą wysokości długu, pożyczką [z UE i MFW] i walką z recesją…