Pasaty wiejące na Wyspach Kanaryjskich od dawna kusiły szalonych windsurferów, teraz podmuchy o prędkości nawet 60 kilometrów na godzinę przyciągają inwestorów, którzy budują potężne turbiny wiatrowe. Przemysł wart jest miliony euro. Przy kamienistej plaży Pozo Izquierdo postawiono 55 wiatraków. Są surowe i białe – to symbol rozwijającego się nowoczesnego przemysłu, który potencjalnie produkować może wielkie ilości czystej energii. Ale to także widomy symbol korupcji.

Miasto Santa Lucia Tirajana przeżyło w tym roku prawdziwe trzęsienie ziemi. Trwające od roku śledztwo prowadzone przez Guardia Civil wykazało nieprawidłowości w planach budowy nowego parku wiatrowego. Burmistrzowi, pięciu innym urzędnikom miejskim i dwóm przedstawicielom firmy deweloperskiej budującej wiatraki postawiono zarzuty obejmujące między innymi nadużycie władzy, płatną protekcję, przekupstwo i niejasne interesy w gospodarce gruntami.

Ulotniło się z wiatrem

Co skusiło miejscowych oficjeli? Okrągła sumka 40 milionów euro unijnej dotacji.To śledztwo – i wiele innych, prowadzonych w różnych zakątkach Europy – rzucają nowe światło na żywiołowo rozwijającą się gałąź przemysłu energetycznego. W budżecie Unii do 2013 r. zagwarantowano ponad 6 miliardów euro funduszy strukturalnych i rolnych przeznaczonych na rozwój źródeł energii odnawialnej. Dla stosunkowo nowej przedsiębiorczości to suma gigantyczna. Jej wysokość nie dziwi jednak, bo jak podkreślają eksperci, energia odnawialna ma znakomitą prasę, a działania proekologiczne pozostają ponad politycznymi podziałami.Komisja Europejska utrzymuje, że nie ma możliwości określenia skali nadużyć w obrębie całej Unii, ponieważ śledztwa prowadzone są w wielu krajach przez rozmaite służby policyjne i podatkowe.

Krytycy unijnej polityki proekologicznej utrzymują, że ogromne pieniądze zaangażowane w projekty podlegają jedynie wyrywkowej kontroli, co kreuje całe zastępy skorumpowanych polityków i przedsiębiorców próbujących wyczarować bajeczne zyski z niczego.Ostatnie miesiące przyniosły kilka policyjnych śledztw. W tym roku pięciu korsykańskich nacjonalistów zostało aresztowanych pod zarzutem przywłaszczenia 1,54 miliona euro z funduszy przeznaczonych na rozwój elektrowni wiatrowych. We Włoszech w wyniku dochodzeń prowadzonych pod kryptonimem Przeminęło z Wiatrem aresztowano w zeszłym miesiącu 15 osób. Podejrzewa się ich o zdefraudowanie ponad 30 milionów euro z unijnej pomocy.

Sprawa jest prosta: standardowa turbina wytwarzająca dwa megawaty energii kosztuje 2,75 miliona euro, zaś generowany przez nią rocznie prąd można sprzedać po cenach rynkowych za 275 tysięcy euro. Ale ten przychód można niemal podwoić (do pół miliona euro), pobierając dopłaty dla producentów energii odnawialnej. W wielu krajach dostają oni za wyprodukowany przez siebie prąd specjalne, dofinansowywane przez rządy i UE stawki (znacznie powyżej cen rynkowych) albo też podpisują zyskowne kontrakty, deklarując produkcję czystej energii przez przynajmniej 15 lub nawet 25 lat. Richard Robb, inwestor budujący farmy wiatrowe we Francji i w Niemczech przyznaje, że nawet niesprzyjające prądy powietrza nie popsują zysków ekologicznych inwestorów.

Drogie, bo ekologiczne

W Niemczech państwowe dopłaty dla tych skupisk wiatraków wywindowały cenę megawata „czystej” energii na 83,6 euro, podczas gdy rynkowa cena waha się od 30 do 70 euro. W ten sposób wytwórcy takiej energii mają zagwarantowaną ponad piętnastoprocentową premię. Na Wyspach Kanaryjskich, na których zbudowano 44 wiatrowe farmy, dwie sprawy korupcyjne, po których ujawnieniu aresztowano urzędników publicznych i przedsiębiorców, zostały odkryte dzięki tysiącom podsłuchów. Śledczy z Guardia Civil dotarli do nagrań, będących dowodem, że przekupieni urzędnicy i przedsiębiorcy z Santa Lucia zmawiają się, jak przekształcić prywatne tereny w Pozo Izquierdo w samorządowe. Dlaczego? To proste. Unijne dotacje przeznaczone są przede wszystkim dla inwestycji powstających na gruntach publicznych. Stawka była spora, bo do wzięcia było 40 milionów euro wspólnotowych pieniędzy przeznaczonych dla zamorskich terytoriów Hiszpanii.

Podobne śledztwo trwa na Sycylii, mateczniku włoskiej energii wiatrowej. Jak mówi pułkownik Mario Imparato z Guardia di Finanza, w toku operacji Przeminęło z Wiatrem władze odkryły skomplikowany, rozgałęziony system wyłudzania unijnych dotacji. Do spisku należeli też lokalni bankierzy, oceniający wnioski o dofinansowanie. Mechanizm był następujący: firma budująca elektrownie wiatrowe występowała o fundusze z Brukseli; część z nich przeznaczana była na to, co napisano we wniosku, reszta transferowana była do spółki za granicą. Ta z kolei przekazywała fundusze do kolejnej spółki, która w ten sposób zdobywała wiarygodność finansową, by ubiegać się o kolejne unijne dotacje. Oddzielna akcja policyjna pod kryptonimem Operacja Aeolus realizowana w zachodnich regionach Sycylii przyczyniła się do aresztowania siedmiu oszustów, którzy w styczniu powinni stanąć przed sądem. W tym przypadku śledczy natrafili na mafijną akcję, wykorzystującą stare, dobre zasadach, takie jak przekupstwo i korupcja.

Przykładem może być łapówka w wysokości 75 tysięcy euro i mercedesa dla radnego, którego przekonano w ten sposób do głosowania za wybudowaniem wiatrowej farmy. – Pieniądz jest królem – podsumowuje Andrew Campanelli z firmy Deloitte Financial Advisory Services. – Szczególnie w czasach kryzysu jednostki są podatne na przyjmowanie brudnych pieniędzy. A czystą energię traktują jako łatwe źródło nielegalnych zarobków.