Przez cały dzień artyści Prisztiny, pisarze i marzyciele spotykają się w przytulnej, zacisznej Dit e Nat, wypełnionej książkami kawiarni, to po albańsku Dzień i Noc. Jednym z nich jest Astrit Ismaili, dwudziestoletni twórca konceptualny, który właśnie wrócił z sześciomiesięcznego stażu w Nowym Jorku.

„Należę do szczęśliwców. Przyznano mi fundusze na pobyt w Stanach Zjednoczonych”, mówi. „Większość ludzi w Kosowie nigdy nie będzie miała okazji, żeby stąd wyjechać, powodem są trudności w otrzymaniu wizy. To smutne, że talent i ambicje tutejszej młodzieży są znacznie większe, niż pozwala na to nasza rzeczywistość”.

Duszna kraina

Dzieła Ismailiego zgłębiają tematy tożsamości i seksualności poprzez pryzmat społeczeństwa ciągle zmagającego się ze skutkami wojny, która doprowadziła do narodzenia się niepodległego Kosowa. „Moja sztuka prowokuje” – w jednej ze swoich prac Ismaili pozuje prawie nago na tle panoramy Prisztiny i jest świadomy, że przekracza granice, bo gusta artystyczne są tu w znacznej mierze konserwatywne. „Jeśli nie ma możliwości dokonywania doświadczeń poza Kosowem, to tu na miejscu robi się ‘duszno’”.

O „duszeniu się” młodego pokolenia wspomina również Dren, inny wykształcony, bezrobotny człowiek. Trzymając w ręku macchiato w zatłoczonej kawiarni z widokiem na charakterystyczny świecąco-żółty, nowo zbudowany pomnik – odsłonięty, kiedy Kosowo jednostronnie ogłosiło niepodległość w 2008 r., mówi, mocno gestykulując „W Prisztinie jest pełno takich kawiarni jak ta... zapełnionych młodymi ludźmi, którzy nie mają nic do roboty poza piciem cały dzień kawy”, powtarza głośno. „Nie mamy pracy, żadnych perspektyw i żadnej drogi wyjścia z tej sytuacji”. To nie jest kraj dla młodych ludzi.

A przecież Kosowo jest właśnie krajem młodych ludzi. Ze swoimi dwoma milionami mieszkańców tworzy najmłodszą populację w Europie, co druga osoba ma poniżej 25 lat. Ponad połowa ministrów w rządzie Kosowa ma poniżej 40. Prezydent kraju, Atifete Jahjaga, były komendant policji miał zaledwie 36, gdy został w ubiegłym roku wybrany na to stanowisko. I, jak lubi się oficjalnie podkreślać, kiedy mowa jest o wyzwaniach, które czekają Kosowo, państwo obchodzące swoje czwarte narodziny w lutym, jest drugim najmłodszym krajem na świecie po Południowym Sudanie.

„Nie znajdzie się ani jeden taki przypadek w historii, aby przez trzy-cztery lata od zdobycia niepodległości udało się rozwiązać wszystkie najważniejsze problemy rozwoju kraju”, twierdzi wicepremier Edta Tahiri. „Chciałabym powiedzieć naszej młodzieży, dajcie nam czas”. Ale niektórzy uważają, że rząd, który zapłacił 5 milionów euro Saatchi Saatchi za spektakularną kampanię międzynarodową reklamującą Kosowo jako „kraj młodych Europejczyków”, nie traktuje młodych ludzi wystarczająco poważnie. Dwa lata temu, Inicjatywa Stabilności Kosowa, grupa ekspertów z Prisztiny opublikowała wspólnie z Unicefem raport, w którym oszacowano bezrobocie wśród młodych na 73 proc.

Zabójczy brak pracy

„Bezrobocie w Kosowie zabija młodzież”, powiedział ekspertowi Milot, jeden z uczestników ankiety, inni opowiadali, w jaki sposób nepotyzm i kumoterstwo sprawiają, że dla młodych bezrobotnych życie staje się jeszcze trudniejsze. Sytuacja prawdopodobnie jeszcze się pogorszy, zanim pojawią się oznaki poprawy. Przewiduje się, że 200 tys. osób osiągnie wiek produkcyjny przez pięć następnych lat. Tymczasem nie istnieje w Kosowie coś takiego, jak zasiłek dla bezrobotnych. Jedyną formą zabezpieczenia jest rodzina. Wielu szuka ucieczki innymi drogami, poprzez alkohol, narkotyki, których spożycie wzrosło, tak twierdzą osoby pracujące z młodzieżą.

Ogólna stopa bezrobocia w Kosowie wynosi około 45 proc., i jest najwyższa spośród wszystkich państw w zachodnich Bałkanach. W raporcie opublikowanym w ubiegłym roku przez program rozwoju Organizacji Narodów Zjednoczonych dokonano obserwacji, że nowopowstałe państwo zmaga się z ubogą infrastrukturą oraz poczuciem politycznej i prawnej niepewności, gdyż 104 spośród 193 państw należących do ONZ, włączając w to pięć krajów członkowskich Unii, musi jeszcze uznać Kosowo. Brak uznania wpłynął na ograniczenie bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Kraj również cierpi z powodu korupcji. W ubiegłym tygodniu szef rządowej grupy doradców do walki z korupcją został sam zatrzymany w związku z podejrzeniami o dawanie łapówek.

Nie zmienia się natomiast struktura mizernej gospodarki opartej na sektorze usługowym, pomocy międzynarodowej i przelewów bankowych płynących z zagranicy, od emigrantów z Kosowa, mimo że to drugie źródło dochodów znacznie zmniejszyło się na skutek globalnego kryzysu finansowego. Oto jak tę kwestię ocenił w ubiegłym roku dwudziestokilkuletni komentator Kreshnik Hoxha:„Prawdą jest, że Kosowo ponosi ogromne ryzyko, zaniedbując własną młodzież”.

Inny emigrant mający na swoim koncie wiele lat doświadczeń w pracy w międzynarodowych koncernach w Kosowie zwraca uwagę na podobieństwo tutejszego niezadowolenia do tego, które w ubiegłym roku napędzało protesty na Środkowym Wschodzie i w Afryce Północnej. „Młoda populacja, wysokie bezrobocie wśród młodzieży i rosnące rozczarowanie – te same składniki znajdują się również i tu”.

Niektórzy pokładają wielkie nadzieje w rosnącej na znaczeniu, kierowanej przez młodych ludzi nacjonalistycznej partii Vetevendosje (Samookreślenie), która z grupy zwykłych agitatorów przerodziła się w trzecią, największą frakcję w parlamencie, w jej zdolność do skanalizowania rosnącego w całym kraju niezadowolenia z izolacji i zastoju.

Samookreślenie i wykluczenie

Vetevendosje przeciwstawia się jakiemukolwiek aliansowi z Serbią, krytykuje międzynarodowe misje w Kosowie, których samo istnienie uważa za rodzaj paternalizmu, a włącza w to operacje UE znane jako Eulex, i wywiera presję na połączenie się z sąsiadującą z Kosowem Albanią. Ulice Prisztiny są pokryte przykuwającymi uwagę graffiti „Eulexperiment” i „Jo Negociata – Vetevendosje!”(Żadnych Negocjacji – Samookreślenie!).

Ten ostatni został wymalowany wielkimi literami na tyłach słynnego pomnika Billa Clintona w alei, która nosi imię byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych, aby zaznaczyć jego rolę w rozpoczęciu bombardowania Kosowa przez siły NATO, mające na celu usunięcie z jego terytorium wojsk z Belgradu podczas krwawego konfliktu na tle etnicznym pomiędzy Serbami i Albańczykami w 1999 r.

Lider Partii Vetevendosje, Albin Kurti mówi o powszechnym, bez użycia środków przemocy, powstaniu skierowanym przeciwko tym, których uważa za skorumpowaną elitę polityczną Kosowa, protesty uliczne tego ruchu wielokrotnie doprowadziły do starć z policją. Wielu tutejszych urzędników uważa, że Kurti i jego ruch to ekstremiści, bagatelizuje również możliwość wystąpienia szerszych form protestu. „Nie ma jakiegokolwiek ryzyka”, mówi prezydent Jahjaga.

Shem Aliu, dwudziestoośmioletni działacz społeczny, który pracuje przy projektach finansowanych przez UE związanych z rozwojem gospodarczym i utrzymaniem pokoju przekonuje, że Kosowo ma wiele do zaproponowania.

„Chcielibyśmy dołączyć do UE, chcielibyśmy brać udział w olimpiadzie, chcielibyśmy stać się członkami FIFA… Chcielibyśmy pokazać światu naszą najjaśniejszą kartę, utalentowaną młodzież”, mówi. „Nasz kraj przebył bardzo długą drogę, ale nadal jesteśmy daleko od miejsca, do którego chcielibyśmy dojść. A izolacja, która nas obecnie dotyka, tylko w tych aspiracjach nas umacnia. Wierzymy, że lepsze dni są jeszcze przed nami.