Przykładten doskonale ilustruje wszystkie zabiegi UE, które służyć mają komunikowaniu się i informacji. Właśnie zakończony Europejski Rok Kreatywności i Innowacji nic tu nie zmienił. Wytwory plastyczne, za pomocą których europejskie instytucje chcą się zaprezentować światu zewnętrznemu, są żałosne.

Strony internetowe Rady, Komisjii Parlamentu Europejskiegonie wzbudzają ani odrobiny entuzjazmu do europejskich ideałów [w końcu stycznia portal Europa.eu został przebudowany i uproszczony]. Podobnie sprawa wygląda z niezliczonymi folderami wydawanymi dla ośrodków informacyjnych UE w poszczególnych krajach członkowskich – ośrodek w Hadze przypomina biuro towarzystwa ubezpieczeń – i z kampaniami informacyjnymi.

Trzy razy "D"

Bruksela nie neguje tej „słabości przekazu ikonograficznego”, o której wspominał już w 2004 r. architekt Rem Koolhaas. Po odrzuceniu przez Francuzów i Holendrów [w 2005 r.] konstytucji europejskiej, Komisja ustanowiła funkcję komisarza ds. komunikacji. By nawiązać kontakt z obywatelami,Margot Wallströmuruchomiła plany działania i programy pilotażowe, takie jak plan D – Demokracja, Dialog, Debata i [stronę interaktywną] Debate Europe. Tyle że z ostatnich szacunków wynika, iż żaden z celów tych dwóch programów nie został osiągnięty.

Nic dziwnego. Komisarz Wallström lepiej by zrobiła, zasięgając w tych sprawach rady najlepszych europejskich speców od komunikacji i wzornictwa, zawodowców, którzy wiedzą, jak przyciągnąć uwagę publiczności i przekonać nas do Europy. Bo jest ku temu mnóstwo powodów. Pokój, rozwój gospodarczy i bezpieczeństwo nie są wcale rzeczą oczywistą, a to niekwestionowane dzieło UE.

Instytucje europejskie powinny zmienić swoje procedury selekcji do udziału w zadaniach komunikacyjnych, inaczej trudno liczyć, by wielcy twórcy chcieli się w to przedsięwzięcie zaangażować. Postępowania przetargowe są zbyt często skomplikowane, nakładają tak ciasny gorset wymagań, że raczej prawdziwie kreatywne firmy się nimi nie zainteresują. A tymczasem Unia – jej idealistyczne przesłanie – ma wszelkie powody, by prezentować się inaczej niż rządy czy organizacje ponadnarodowe.

Europejskie opowiadanie

Ale przetargi to nie wszystko. Można by na przykład poprosić grupę europejskich twórców o zaproponowanie instytucjom europejskim, w jakim kierunku winny pójść wszelkie działania komunikacjne. Jesteśmy przecież wszyscy Europejczykami, połączonymi więzami współpracy, z której każdy z nas korzysta, ale za którą ponosimy też wspólnie odpowiedzialność. Dlatego też każdy z nas powinien zgłosić jak najwięcej twórczych pomysłów korzystnych dla Europy.

A oto jeden z nich, do rozważenia przez Parlament Europejski: zamiast wydawać pieniądze na protokolarne upominki, lepiej byłoby zlecić europejskiemu pisarzowi, za każdym razem innemu, napisanie opowiadania osnutego wokół idei europejskiej. Byłoby wydanie specjalne, przeznaczone dla przywódców, a wszyscy mieliby możliwość zakupu tej niewielkiej, prestiżowej książki po przystępnej cenie w księgarniach. Dzięki odpowiedniej kampanii reklamowej wydanie europejskiego opowiadania mogłoby się stać dorocznym wydarzeniem działającym ożywczo na Europejczyków.