Węgrzy mieli powody do radości, gdy w Kecskemét w pobliżu Budapesztu oficjalnie otwarto 29 marca fabrykę samochodów osobowych Mercedesa, pierwszą w Europie poza granicami Niemiec.

Wybudowana kosztem 800 mln euro fabryka będzie produkować początkowo do 120 tys. aut rocznie, a w przyszłości prawie dwa razy więcej. Pracować w niej będzie ok. 2,5 tys. osób.

Węgrzy świętowali, a dzień wcześniej (28.03) nerwowo było w Russelsheim pod Frankfurtem, gdzie rada nadzorcza Opla miała omawiać plany dalszej działalności tej europejskiej spółki General Motors. Przez kilkanaście dni przed tymi obradami w niemieckiej prasie zaroiło się od artykułów alarmujących, że GM rozważa zamknięcie fabryk Opla w niemieckim Bochum i brytyjskim Ellesmere Port.

Rada nadzorcza koncernu nie podjęła jednak żadnych decyzji o przyszłości europejskich fabryk, a kierujący tą firmą Karl-Friedrich Stracke zapowiedział, że wszystkie zakłady Opla w Europie będą działać do końca 2014 r.

Radosna ceremonia w Kecskemét i nerwowa narada w Rüsselsheim to jak dwa bieguny debaty nad przyszłością europejskiego przemysłu motoryzacyjnego, która rozgorzała w UE.

Za dużo fabryk w Europie?

W zeszłym roku kierowcy w UE kupili 13,1 mln samochodów, a dane z ostatnich miesięcy wskazują, że w tym roku do salonów sprzedaży przyjdzie jeszcze mniej klientów – i ta tendencja już od pięciu lat się nie zmienia. To znaczy, że wiele europejskich fabryk w niewielkim stopniu wykorzystuje swój potencjał, przynosząc straty koncernom samochodowym.

Nadmierny potencjał produkcyjny fabryk aut w Europie wynosi teraz 4,4 mln pojazdów rocznie – szacuje firma doradcza Pricewaterhouse-Coopers. Takich problemów nie ma na innych rynkach świata.

W 2011 r. na świecie wyprodukowano rekordową liczbę 80,1 mln samochodów, o 3 proc. więcej niż w 2010 r. i niemal o jedną trzecią więcej niż w kryzysowym 2009 r. – poinformowała w marcu Światowa Organizacja Producentów Samochodów (OICA). Tyle tylko, że ten wzrost jest napędzany głównie przez żywiołowy rozwój rynków motoryzacyjnych w Azji i Ameryce Południowej. Ożywiła się także branża samochodowa w USA, ale w Europie produkcja aut ciągle nie wróciła do poziomu sprzed 2008 r.

Według Stowarzyszenia Europejskich Producentów Samochodów (ACEA) w Europie w fabrykach aut, silników i części samochodowych jest bezpośrednio zatrudnionych 2,3 mln osób. W sumie to aż 7 proc. wszystkich pracowników sektorów przemysłowych całej UE i są to w większości pracownicy wysoko kwalifikowani, a dodatkowo zapewniają oni pracę 10 mln ludzi w firmach kooperujących z motoryzacją.

Ta branża stanowi także sprężynę innowacji. Wydatki w motoryzacji na prace badawczo-rozwojowe pochłaniają w Europie co rok ponad 20 mld euro, więcej niż w przemyśle farmaceutycznym.

Caly artykul moźna przeczytać na stronie Gazety Wyborczej.