Kryzys gospodarczy unaocznił konieczność zmiany „European way of life”. W Hiszpanii, Grecji, Portugalii, Wielkiej Brytanii rosną zastępy bezrobotnych, coraz więcej osób nie stać na spłacanie kredytów i innych zobowiązań. Ale politycy, ubolewa publicysta dziennika, wciąż upatrują ratunku w państwowym interwencjonizmie, wyższych podatkach. Niczym mantrę powtarzają też opinie, że prawdziwymi winowajcami krachu są „pazerni bankierzy” i „spekulanci”. A co z wszechpotężnymi związkami zawodowymi oraz innymi grupami społecznymi przyzwyczajonymi przez lata do dobrobytu? Kiedy tylko pojawiają się próby ograniczenia ich przywilejów, na ulice wylegają gniewne tłumy, dochodzi do starć z policją. „Od lat europejscy politycy wygrywają wybory, obiecując ludziom godną pracę i płacę, godne mieszkanie, długie urlopy.... a to dla Europy najkrótsza droga do gospodarczej katastrofy”, ostrzega Magierowski.

Pełna wersja artykułu na stronie Rzeczpospolitej