„Spójrzmy prawdzie w oczy – gdyby Grecja była krajem środkowoeuropejskim, nie doszłoby do kryzysu. Po pierwsze, Niemcy i Francja nigdy nie zgodziłyby się na przyjęcie do unii walutowej kraju znanego z marnych wyników ekonomicznych, fatalnych obyczajów politycznych, za to znakomitej księgowości kreatywnej. Po drugie, gdyby szczęśliwym trafem lub wskutek niedopatrzenia środkowoeuropejska Grecja znalazła się w strefie euro, Bruksela sprawdzałaby starannie jej budżet, więc obecna finansowa opera mydlana miałaby mniej opłakane skutki. Ale Grecja leży gdzie indziej, więc padła ofiarą bierności Brukseli i ostentacyjnej arogancji własnych prawie dziedzicznych elit. Oszukiwanie Unii stało się w Atenach patriotycznym obowiązkiem…”, ubolewa na łamach Gazety Ivan Krastew.

Cały artykuł można przeczytać na stronie Gazety Wyborczej