Jest w tym coś z symbolu. „Po dziwnej mgle, która spowiła katyński las, nadeszła jeszcze dziwniejsza chmura wulkaniczna”, zauważają Lidové Noviny. Na uroczystościach pogrzebowych polskiego prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki, 18 kwietnia w Krakowie, „lista szefów państw, którzy powinni byli tam przybyć, okazała się listą nieobecnych”, stwierdza komentator czeskiego dziennika Luboš Palata. Ceremonia, na której powinni byli się spotkać szefowie państw całej Europy, stała się „wschodnioeuropejskim pogrzebem z jedną tylko gwiazdą – rosyjskim prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem”.

„Islandzka chmura podzieliła po raz kolejny kontynent na dwie części. Tym razem nie był to znak od Boga”, ubolewa Palata. I tak austriacki prezydent Heinz Fischer, którego dzieliło od Krakowa parę godzin jazdy samochodem, zrezygnował z podróży, podczas gdy rumuński prezydent, Traian Basescu, przemierzył autem całą Europę, a jego gruziński kolega Michael Saakaszwili wynajął w Stanach Zjednoczonych mały samolot, którym mógł ominąć wulkaniczną chmurę.

Niewydolność transportu lądowego

Podział, jaki się zarysował wśród przywódców politycznych, uwidacznia bardziej konkretny problem, o którym mówi estońskiemu dziennikowi Postimees szef gabinetu europejskiego komisarza ds. transportu, Siim Kallas. Natomiast Hendrik Hololei stwierdza: „Przerwa w połączeniach lotniczych pokazuje niewydolność transportu lądowego wewnątrz Europy. Dziś niełatwo jest dotrzeć drogą lądową z wschodniej Europy do zachodniej, co ogranicza swobodny przepływ towarów i osób.

Oto przykład – Estonia, która należy do NATO, do Unii Europejskiej i do strefy Schengen, a w najbliższym czasie powinna przystąpić do strefy euro, jest ciągle związana z rosyjską siecią kolejową i z rosyjskim systemem energetycznym”. Dalej zauważa, że niektórzy z poprzednich europejskich komisarzy ds. transportu podjęli kroki zmierzające do poprawy europejskiej sieci połączeń na przykład z krajami Afryki, pora chyba wziąć się za załatwianie spraw u siebie.

UE powinna pomóc swoim obywatelom

Ale to kwestia przyszłości. Na razie północ i południe Europy oddziela od siebie islandzka chmura wulkaniczna. UE powinna się zmobilizować i pomóc swoim obywatelom, taką opinię wyraża Denis Mc Shane na łamach The Independent. Były sekretarz stanu ds. europejskich w gabinecie Tony’ego Blaira wzywa „przedstawicieli UE, by porzucili swoje wygodne biura w stolicy i udali się tam, gdzie europejscy obywatele potrzebują pomocy. Studenci mówiący w obcych językach mogą pomóc osobom, które języków nie znają. Wojsko i flota powinny być postawione w stan gotowości i wysłane do najbardziej odległych zakątków Wspólnoty, takich jak Wyspy Kanaryjskie, gdzie odcięte są od świata tysiące niemieckich, brytyjskich, holenderskich i skandynawskich turystów”.

„Jeśli loty będą nadal zawieszone, UE powinna zarekwirować pociągi i autokary, by utrzymać łączność między północną a południową częścią kontynentu – dodaje Mc Shane. – „Loty z Ameryki Północnej i Południowej powinny być kierowane do Barcelony i Mediolanu, specjalne pociągi przewozić ludzi, towary i przesyłki pocztowe w kierunku północnym, a ruch na autostradach powinien być usprawniony na tyle, by umożliwić przejazd specjalnych konwojów”.