Niedawno mieszkańcy niemieckiej Lubeki zgodnie głosowali (ku wielkiej radości Ryanaira i furii Lufthansy), aby przynajmniej przez najbliższe dwa lata dostarczać pomocy finansowej niezbędnej do funkcjonowania lokalnego lotniska (przez Ryanaira nazywanego Hamburgiem).

Zanim pojawił się irlandzki przewoźnik, niemiecka linia lotnicza namawiała cierpiących na brak gotówki mieszkańców Lubeki, aby budowali żłobki, szkoły i szpitale. Jej zdaniem, tutejszy port lotniczy jest jednym z dwustu regionalnych lotnisk w Unii Europejskiej wpłacających setki milionów „wątpliwych dotacji” na konta Ryanaira. Gdyby ich nie było sytuacja ekonomiczna tej linii byłaby zupełnie inna, mówi rzecznik prasowy Lufthansy.

Według francuskiej prasy wartość subsydiów, o których mowa, waha się w granicach 35 milionów euro we Francji i 660 milionów w całej Unii Europejskiej. Dopóki nie zakończy się unijne śledztwo, pewna jest tylko jedna liczba – 35 milionów euro dotacji dla irlandzkiego przewoźnika ujawnionych podczas audytów przeprowadzonych przez lokalne władze na kilku francuskich lotniskach. Te audyty, zdaniem Lufthansy i Air France/ KLM, jedynie potwierdzają specjalne umowy, z których ich konkurent korzysta na wielu regionalnych lotniskach Europy.

Dotacje, bezpłatne sprzątanie i ogromne „wsparcie marketingowe”

Audyty przeprowadzone w 2008 r. wykazały subsydia dla Ryanaira w wysokości 35 milionów euro. Porty lotnicze finansowane przez samorządy i miejscowych podatników zapewniały tak wysokie dotacje i bezpłatne usługi, że irlandzki przewoźnik zwykle nie musiał martwić się o płynność finansową. Niektóre lotniska nie tylko przygotowały dla niego stanowiska odpraw z opłaconym już personelem, ale również bezpłatnie sprzątały samoloty.

Zdarzało się, że irlandzkie maszyny lądowały bez dodatkowych opłat, a tam, gdzie takie opłaty pobierano, przewoźnik oczekiwał ogromnego „wsparcia marketingowego”. To oznaczało, że za miliony w gotówce, irlandzka linia obiecywała portom lotniczym i regionom reklamę na witrynie i w magazynie pokładowym. Audyt jednak udowodnił, że większość gotówki bezpośrednio zwiększała zyski firmy.

W niektórych przypadkach dotacje netto wynosiły aż 32 euro na jednego pasażera. Tak było na francuskim lotnisku Rodez, gdzie w latach 2004–2009 Ryanair zarobił przynajmniej 3,2 miliony euro, latając tam tylko trzy razy w tygodniu. Na bardziej ruchliwym Beauvais (Paryż w terminologii irlandzkiego przewoźnika) dotacja na jednego pasażera w latach 2001–2006 wyniosła tylko 9 euro, ale całkowita pomoc finansowa osiągnęła sumę 28,6 miliona euro.

Niektóre lotniska z ledwością dawały radę wypłacać tak wysokie subwencje. Od portu Bergerac Ryanair dostał dotacje w wysokości 2,3 miliona euro, choć samo lotnisko, aby uchronić się przed bankructwem, wzięło od władz lokalnych 500 000 euro.

Rada generalna Charentes, która zarządza lotniskiem Angoulême, zgodziła się w 2008 r. zapłacić irlandzkiej linii prawie milion euro w trzech rocznych ratach. Kiedy urzędnicy zebrali 225 000 euro, aby w tym roku zapłacić już ostatnią, Ryanair zażądał kolejnych 175 000 euro. Bo jeśli ich nie dostanie, wycofa z lotniska. To samo spotykało inne porty, a teraz tanie linie już nie tylko oczekują kolejnych dotacji, ale podwyższają stawki.

A ci, którzy odmówią, muszą liczyć się z tym, że Ryanair wycofa się z dnia na dzień i przeniesie gdzie indziej. Może sobie na to pozwolić, ponieważ nie ma limitu dotacji dla firmy w jednym regionie, jak również nie ma obowiązku zwrotu pieniędzy, jeśli firma wycofuje swoje usługi.

Bezskuteczne próby ograniczania subwencji

Próby wprowadzenia ograniczeń w subwencjach zakończyły się fiaskiem, kiedy w 2008 r. Ryanair odwołał się od postanowienia Komisji EU – mówiącego o rzekomej nielegalności dotacji na lotnisku Charleroi (Bruksela dla Ryanaira) – i wygrał. Jednak urzędnicy Komisji twierdzą, że wzięło się to bardziej z proceduralnych błędów, niż z tego, by przewoźnik miał rację.

Dopóki wiosną tego roku nie powołano specjalnej komisji unijnej, sprawami konkurencji na rynku lotniczym i pomocy państwowej zajmował się głównie Dyrektoriat Transportu. Teraz ma to się zmienić, ponieważ europejski komisarz ds. konkurencji zajmie się wszystkimi skargami dotyczącymi konkurencji i pomocy państwa, niezależnie od sektora. Dla Lufthansy oznacza to, że prawie pół tuzina nadal aktualnych skarg na dotacje Ryanaira już wkrótce zostanie rozpatrzonych w przyśpieszonym trybie.

Tymczasem, w kręgach lotniczych rozeszła się wieść, że do rady nadzorczej Ryanaira ma dołączyć Charlie McCreevy. Były komisarz unijny ds. rynku wewnętrznego jest niemal niedoścignionym ekspertem w sprawach funkcjonowania europejskiej gospodarki. Nowe stanowisko umożliwi mu żonglowanie strategiami w sferze dotacji. 5 maja Komisja Europejska wyraziła zgodę na tę nominację.