Czy przeciętny Brytyjczyk ma o Szwecji pojęcie anachroniczne i stereotypowe? Muszę niestety przyznać, że tak. Odkryłem to, pisząc książkę o człowieku, którego nigdy nie poznałem. Zanim odszedł od nas w wieku zaledwie 50 lat, w 2000 roku Stieg Larsson napisał niezwykłą trylogię policyjną („Millenium”), której pierwszy tom nazywał się „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”. Sprzedaż wszystkich trzech tomów, w rozmaitych przekładach, wciąż bije wszelkie rekordy popularności w skali światowej.

Gdy, przygotowując moją książkę, rozmawiałem o życiu i pracy Stiega Larssona z autorami brytyjskimi, stale spotykałem się z takim samym obrazem Szwecji – kraju firmy IKEA, trenerów piłki nożnej, zespołu Abba i bezgranicznej swobody seksualnej. Wzmiance o tej ostatniej właściwości zawsze towarzyszyły zawistne uśmieszki. Z ust innych nie-Szwedów słyszałem również bardziej godny szacunku stereotyp: kraju podziwianego za Ingmara Bergmana i za tamtejszą socjaldemokrację.

Mroczny obraz Szwecji

Zostałem niedawno zaproszony do udziału w kolokwium zatytułowanym „Stieg Larsson i szwedzka literatura policyjna”. Przewodniczył mu ambasador we własnej osobie, wśród znakomitych uczestników był jeden z najwybitniejszych skandynawskich autorów czarnego romansu kryminalnego Håkan Nesser – twórca postaci komisarza Van Veeterena oraz Johan Theorin, który za swoją porażającą „Skummtimmen” (Godzina rozprzężenia) otrzymał w zeszłym roku prestiżową nagrodę Dagger Award przyznawaną przez Stowarzyszenie Pisarzy Kryminałów oraz nagrodę Evy Gedin – wydawcy Stiega Larssona.

Panował tam obezwładniający upał, a i tak temperatura jeszcze znacznie wzrosła, gdy się okazało, że mroczny obraz Szwecji takiej, jak ją odmalowują dzieła Stiega Larssona (w której korupcja nie omija żadnego kręgu władzy – od wymiaru sprawiedliwości po tajne służby i policję, poprzez ośrodki leczenia psychiatrycznego), budzi ogólny sprzeciw.

Przerysowane sylwetki bohaterów, rola seksu i przemocy

Prowadzony przez Larssona zagraniczny czytelnik odkrywa niekorzystne i nieznane oblicze Szwecji. „Szwecja Stiega Larssona nie ma nic wspólnego z tą, którą zna”, punktuje Håkan Nesser. „Ale jeżeli pogrzebać głębiej wszystko prędzej czy później staje się mroczne. Jakakolwiek by to była gleba i kraj”. Czy to znaczy, że się odrzuca paranoiczną wizję Larssona? „To nie tak. Powiedziałbym, że Stieg napisał swoje książki, korzystając z pewnego luzu artystycznego. Z jednej strony był bardziej niż ja obeznany z różnymi tajemnymi zakamarkami społeczeństwa szwedzkiego – takimi, w których postacie najbardziej poważane i potężne są jednocześnie nędznymi bandytami”. Håkan Nesser uśmiecha się: „z tym, że przyjemnie jest czytać historie oparte na teoriach spiskowych – one poprawiają samopoczucie skromnych ludzi. Jakże miło jest oglądać upadek sąsiada-ulubieńca fortuny. Prawda?”.

Johan Theorin, bardziej niż Nesser flegmatyczny, ma więcej zrozumienia dla Szwecji widzianej przez autora, o którym rozmawiamy: „Charaktery protagonistów jego książek, rola seksu i przemocy są z pewnością przerysowane. Miałem już okazję spotykać ludzi, którzy mogli się trochę kojarzyć z Mikaelem Blomkvistem (dziennikarz, bohater sagi), ale nigdy nie słyszałem, żeby ktoś w Szwecji mówił o kimś tak przerażającym jak Lisbeth Salander (inna główna bohaterka sagi – młoda kobieta autystyczna i super-gwałtowna)”.

Czy idea socjaldemokratyczna istnieje jeszcze w rzeczywistości?

Uśmiecha się i ciągnie: „Pisarz Anthony Burgess utrzymywał, że Skandynawowie byli ludem najbardziej w całym świecie liczącym się z przepisami i regulaminami. A bywał wszędzie, więc wiedział, o czym mówi. Gdzieś doszedł do wniosku, że Skandynawowie nie wierzą w Boga! Szwedzi chętnie zawierzają innym ludziom i chętnie zawierza się im. Z tym, że Stieg Larsson pracował dla takiej prasy, która nieustannie kontroluje poczynania państwa, więc koncentruje się być może na drobnych występkach polityków, a nie widzi, że całość funkcjonuje raczej nieźle”.

Postanawiam zadać inne pytanie: „Idea socjaldemokratyczna w dziełach Stiega Larssona pobrzmiewa pustką, ale czy istnieje jeszcze w świecie rzeczywistym?”. Johan Theorin waha się. „Idea socjaldemokratyczna wypływa na powierzchnię w roku wyborczym, jak ten obecny, gdy we wrześniu wybierzemy nowy rząd. Ale summa sumarum trzeba uznać, że Szwecja pozostaje krajem bardzo sprawiedliwym w zakresie dostępu do służby zdrowia i szkolnictwa wyższego. Przy czym jasne jest, że stała się europejskim krajem kapitalistycznym takim jak inne”. Kiedy pytam Håkana Nessera i Johana Theorina, czy Szwedzi są dumni ze Stiega Larssona, Hakan demonstruje swój znany, nieco wymuszony uśmiech i odpowiada: „Tak, ale ludzie będą zawsze lubić autorów kryminałów lewicowych. Pisarzy takich jak Stieg. Ale w końcu ludzie są dumni także z zespołu Abba, co wydaje mi się gorsze”.