Nawet w tych krajach członkowskich, które nie żałują środków dla biednych obszarów i poświęcają im wiele uwagi, kilkadziesiąt lat polityki zasypywania podziałów nie przyniosło spektakularnych rezultatów.

Rozmiary wyzwań dobitnie pokazuje ostatnie badanie Eurostatu. Każdy z mieszkańców londyńskiego City wytwarza 334 proc. średniej unijnej przy PKB wyrażonym w parytecie siły nabywczej na głowę mieszkańca. Natomiast Bułgarzy z północno-zachodniej części kraju – tylko po 26 proc.

W statystykach tych kryją się ciekawsze rozbieżności. Okazuje się, że w parytecie siły nabywczej na każdego mieszkańca wschodniego landu Niemiec – Saksonii przypada mniej więcej tyle samo euro co w Estonii albo niektórych bogatszych regionach Grecji. W rejonie Chemnitz jest to ok. 20 tys. euro rocznie (82 proc. średniej w UE), gdy w Hamburgu – 47,8 tys. (192 proc. średniej).

Pełna wersja artykułu jest dostępna na stronie Polska The Times.