Angielska Liga Obrony (EDL), antymuzułmańska „uliczna armia” składająca się głównie z pseudokibiców, która przez ostatni roku znalazła się na czołówkach brytyjskiej prasy za sprawą swoich, często gwałtownych, protestów, zamierza zwołać w październiku wiec w Amsterdamie. Ma to być demonstracja poparcia dla Geerta Wildersa, kontrowersyjnego holenderskiego polityka prawicowego, przeprowadzona wspólnie z podobnymi organizacjami – z Francuską Ligą Obrony i Holenderską Ligą Obrony, ale ma to być zarazem spotkanie wojujących antyislamistów z całej Europy.

EDL, założona w 2009 r., stała za kilkunastoma często niespokojnymi demonstracjami i marszami, które przetoczyły się w minionym roku przez Wielką Brytanię. Choć na początku gromadziły zaledwie parę setek chuliganów, teraz uczestników są tysiące. Zeszłotygodniowy wiec w Bradford w hrabstwie West Yorkshire, gdzie mieszka druga co do wielkości społeczność imigrantów z południowej Azji w kraju, przybrał gwałtowny obrót, kiedy demonstranci starli się z policją i zaatakowali aktywistów antyrasistowskich cegłami, butelkami i petardami. Według doniesień prasowych trzynaście osób zostało aresztowanych.

Organizacje walczące z rasizmem uważają powstanie EDL za jeden z najbardziej niepokojących faktów na brytyjskiej skrajnej prawicy od lat siedemdziesiątych i czasów otwarcie rasistowskiego, neofaszystowskiego Frontu Narodowego. Wygląda też na to, że wysiłki EDL, by „wyeksportować” swą nowatorską wersję natywizmu, oparte na zajadle antymuzułmańskiej retoryce, agresywnych marszach ulicznych i organizowaniu wieców w tym samym czasie co mecze piłkarskie, by pozyskać udział gangów pseudokibiców, zaczynają przynosić sukcesy.

Nowa wersja skrajnej prawicy

EDL, która wyrosła z subkultury „kiboli”, różni się od tradycyjnej skrajnej prawicy tym, że przedstawia się jako wieloetniczna, walczy z „dżihadyzmem”, a nie z samym islamem, a jej retoryka bliższa jest neokonserwatywnemu antyislamizmowi niż neonazistowskim ciągotom innych formacji prawicowej ekstremy.

„Członkowie Angielskiej Ligi Obrony wiedzą, że jest to zagrożenie, które trzeba powstrzymać raz na zawsze. Nasi przyjaciele – chrześcijanie, żydzi, sikhowie, hinduiści – mają wszyscy wiele historii do opowiedzenia o islamskim imperializmie”, głosi rozdział „Mity obnażone” na stronie internetowej grupy. Jednym z przywódców EDL jest Guramit Singh, Sikh urodzony w Wielkiej Brytanii. Organizacja ta twierdzi, że (podobnie jak Geert Wilders w Holandii) jest proizraelska, posiada sekcje żydowską oraz LGBT (lesbijki, geje, biseksualiści, transwestyci). Domaga się zakazu budowania nowych meczetów i delegalizacji burki. W czasie marszu w Bolton w marcu tego roku pośród antyislamskich transparentów widać było demonstranta niosącego różowy trójkąt, symbol homoseksualistów. Według danych EDL, jej sekcja LGBT liczy obecnie 107 członków.

Kolejną praktyką, która dla tradycyjnej, antysemickiej skrajnej prawicy byłaby kamieniem obrazy, jest demonstrowanie pod izraelską flagą, zaś żydowska sekcja EDL miała według gazety Jewish Chronicle setki członków na Facebooku, dopóki nie została niedawno skasowana.

Nowy kostium, stare powiązania

Podobnie jak w przypadku innych formacji, które organizacje antyrasistowskie nazywają „skrajną prawicą w wersji light” – takich jak Partia Wolności Geerta Wildersa, duńska Partia Ludowa czy LPF zamordowanego w 2002 r. Pima Fortuyna – przynajmniej część członków EDL odcina się od, jak sami to nazywają, „wielbiących Adolfa neandertali”. Zarazem jednak te same organizacje antyrasistowskie twierdzą, że chociaż EDL nie jest organizacją jawnie „faszystowską” czy neonazistowską, to wciąż utrzymuje powiązania z prawicową ekstremą starej daty.

Tymczasem w ostatnim roku podczas wszystkich, oprócz dwóch, demonstracji dochodziło do aresztowań. Marsze EDL, w czasie których regularnie wznosi się antymuzułmańskie okrzyki, często przeradzają się w zamieszki. W trakcie wiecu w Dudley w lipcu zdemolowano świątynię hinduistyczną, a także sklepy, restauracje, samochody i domy prywatne. Trudno jest określić, ilu dokładnie członków liczy EDL i ilu ma sympatyków, podobnie jak nie wiadomo, jak liczne są jej kontynentalne odłamy. Sama organizacja twierdzi, że ma tysiące zwolenników. Według policji w marszu w Newcastle upon Tyne w maju tego roku, jednym z większych, uczestniczyło 1500–2000 osób.

Według strony internetowej EDL demonstracja w Amsterdamie zaplanowana została na 30 października. Na koniec września Wilders otrzymał wezwanie do sądu w związku z zarzutem nawoływania do rasizmu. Proces ma rozpocząć się 5 października, a wyrok oczekiwany jest 2 listopada.

„Przyjacielska" inicjatywa

Oprócz EDL w demonstracji mają wziąć udział członkowie niedawno utworzonych na jej wzór Holenderskiej Ligi Obrony i Francuskiej Ligi Obrony. Ta ostatnia, która używa zarówno wersji anglojęzycznej swej nazwy, jak i wersji francuskiej – Ligue Francaise de Defense – powstała w maju tego roku, a ostatnio zaczęła występować pod nazwą Liga 732, używaną przez grupę sympatyków Paris Saint Germain, których ambicją jest „zjednoczenie wszystkich francuskich kibiców, kiboli i ultrasów w walce przeciwko radykalnemu islamowi”. Liczba w nazwie to rok, w którym Karol Młot, dziad Karola Wielkiego, zwyciężył w bitwie pod Poitiers (Tours), powstrzymując arabską ekspansję w zachodniej Europie.

Rzecznik EDL Steve Simmons powiedział serwisowi informacyjnemu EUobserver, że członkowie „ruchu antydżihadowskiego” z Niemiec, Belgii, Szwajcarii i „innych krajów europejskich” zjawią się w Amsterdamie celem połączenia sił i stworzenia Europejskiej Ligi Obrony czy też, co brzmi o wiele milej, Europejskiej Inicjatywy Przyjacielskiej. „Wiecie zapewne, że Geert Wilders, który jest wielkim człowiekiem, staje przed sądem pod zarzutem szerzenia nienawiści rasowej. Uważamy, że to oskarżenie jest naruszeniem zasady wolności słowa i próbą podlizania się radykalnym islamistom i muzułmanom w ogóle. Geert Wilders ma odwagę o tym mówić, a my chcemy go poprzeć”, powiedział rzecznik EDL.

Jednocześnie bagatelizował chuligańską reputację swojej organizacji. „To nie ma być protest, lecz rodzaj święta, będziemy jeść, pić i bawić się”. Dodał, że brytyjscy, holenderscy i niemieccy żołnierze rezerwy, członkowie grupy Armed Forces Unite (która wyrosła z Armed Forces Defence League, strony na Facebooku dla żołnierzy i marynarzy popierających EDL), zaoferowali holenderskiej policji pomoc w utrzymaniu porządku w czasie imprezy.