Czerwone i żółte parasole, składane stoliki i wielkie transparenty. Chociaż podpisanie umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z Unią Europejską przynajmniej w najbliższym czasie jest prawie niemożliwe, na placu Soborowym w Odessie króluje wielka polityka. Podpisy zbierają zarówno zwolennicy Unii, jak i ci, którzy opowiadają się za zjednoczeniem swojego kraju z Rosją. Po jednej stronie aktywiści nacjonalistycznej partii Swoboda i Batkiwszczyny, po drugiej komuniści i zwolennicy Ojczyzny.

Lider tej ostatniej partii, deputowany do Rady Najwyższej Igor Markow, stał się ofiarą geopolitycznej gry, jaka się toczy wokół przyszłości Ukrainy. Trafił do więzienia, bo – jak twierdzą jego zwolennicy – był zbyt prorosyjski, nawet jak na Partię Regionów. Przeciwnicy mówią wprost: był rosyjskim agentem, który nawet dla Wiktora Janukowycza stał się niebezpieczny.

Cały artykuł można przeczytać na stronie tygodnika Wprost.