Komisja Europejska uznała nowe zobowiązanie Serbii na grudniowy szczyt ONZ w Paryżu za „wzorcowy” krok w kierunku akcesji do UE nawet jeśli oficjalne dane wskazują, że będzie się to wiązać z piętnastoprocentowym wzrostem emisji do 2030 r.

Serbskie władze ogłosiły zamiar obcięcia emisji o 9,8% do 2030 r – w porównaniu z poziomem z 1990 r.– na czwartkowej konferencji prasowej w Belgradzie z udziałem Maroša Šefčoviča, wiceprzewodniczącego Komisji ds. Unii Energetycznej.

Jednak według raportu serbskiego rządu przekazanego w kwietniu do UNFCCC, od 1990 r. emisja gazów cieplarnianych, za które odpowiada Serbia, zmniejszyła się o jedną czwartą z uwagi na zapaść, jaka dotknęła przemysł ciężki po upadku komunizmu.

Dokument stwierdza, że „emisja gazów cieplarnianych w 2013 r. zmniejszyła się o 3,5% w porównaniu z rokiem 2010 i o 25,1% w stosunku do roku 1990". Tak więc obniżenie emisji o 9,8% oznaczałoby de facto jej wzrost o 15,3%. Źródła unijne potwierdziły, że zobowiązanie Serbii może w rzeczywistości wyglądać jeszcze gorzej, jako że dane wyjściowe z 1990 r. uwzględniały również wysokoemisyjne kosowskie elektrownie węglowe, które prawie na pewno nie zostaną ujęte w statystykach na rok 2030.

Tym niemniej Šefčovič pochwalił serbską propozycję i obiecał silne wsparcie dla starań Serbii o członkostwo w UE, której członkowie zobowiązani są do obniżenia emisji CO2 o 40% do 2030 r. „UE będzie nadal wspierać Serbię w kwestii klimatu i energii, jak również w innych dziedzinach". „Wasza dzisiejsza decyzja w sprawie przyjęcia dobrowolnego zobowiązania (INDC) jest wzorcowa", dodał.

Miguel Arias Cañete, kontrowersyjny komisarz UE ds. klimatu, także wysłał tweeta, w którym chwalił Belgrad za przejęcie „przywództwa w regionie", za którym wkrótce podążą sąsiednie państwa.

„Serbska oferta to oczywiście żart, z którego jednak nikt się nie śmieje, skoro Komisja twierdzi, że jest to wzorcowy krok na drodze do członkostwa w UE", podkreśla Garret Tankosić-Kelly, dyrektor SEE Change Net, bośniackiego think-tanku zajmującego się sprawami zrównoważonego rozwoju na obszarze Bałkanów.

„Jak reszta świata ma poważnie traktować obietnice Unii Europejskiej w kwestiach klimatycznych, gdy ta demonstracyjnie zezwala krajom starającym się o akcesję na bezczelne fałszowanie danych dotyczących ich polityki klimatycznej z nadzieją, że nikt tego nie zauważy?”

Rzecznik Cañete i Maroš Šefčoviča odmówił komentarza w sprawie nowego zobowiązania Serbii, stwierdzając jedynie, że obaj urzędnicy tylko „z zadowoleniem przyjęli fakt, iż Serbia, jako pierwszy kraj regionu, ogłosił swój cel na zbliżającą się konferencję klimatyczną, posuwając tym samym naprzód proces przeciwdziałania zmianom klimatu".

Jednak inni przedstawiciele Komisji byli mniej ostrożni. „Jest to rodzaj manipulacji", uznał jeden z nich. „Serbska deklaracja jest wyjątkowo słaba i umożliwia Serbii wożenie się na plecach innych krajów gotowych przyjąć dużo bardziej ambitne cele". Zaznaczył też, iż serbskie zobowiązanie najprawdopodobniej nie pociągnie za sobą zgłoszenia ambitnych kontr-ofert przez mniej rozwinięte kraje bałkańskie. „Wydaje mi się, że wyciągną one następujący wniosek: 'skoro Serbia mogła zgłosić tak kiepską propozycję, to czemu my mamy za to cierpieć?'".

Serbia czerpie około 70 proc. energii z węgla i przeznacza znaczne środki na to, co obrońcy środowiska, określają nową falą inwestycji w branżę wydobywczą, dzięki której uda się zastąpić przestarzałą infrastrukturę. Niedawno Belgrad zawarł z Chinami umowę o wartości 600 mln USD [527 mln euro] na budowę nowej elektrowni w Kostolacu o mocy 350 MW.

Artykuł ten ukazał się w związku z umową partnerską między VoxEurop a dziennikiem *The Guardian oraz jego kampanią Keep it in the ground.