Dziecinne zawołanie „ja, ja i jeszcze raz ja” było często podłożem wielu antyunijnych kampanii brytyjskich eurosceptyków oraz krytycznych dla Unii artykułów ukazujących się w wyspiarskiej prasie. Nawet jeśli nie będzie to do końca prawdą w 2016 r., nie ulega żadnej wątpliwości, że brytyjskie referendum będzie dla Unii najważniejszym wydarzeniem roku (przynajmniej wśród tych, o których dziś wiemy). Bez względu na to, czy to historyczne głosowanie odbędzie się w czerwcu, jak przewiduje większość ekspertów, czy też na jesieni, wiadomo już, że będą miały na nie wpływ inne wydarzenia zachodzące w Europie. Samo referendum też będzie je zresztą kształtować. Oto sześć pytań, które będą miały znaczenie dla przyszłości Unii, i które będą miały wpływ na brytyjskie głosowanie lub same będą przez nie kształtowane.

1) Czy 22,5 mln bezrobotnych w Unii Europejskiej, z tego 17,2 mln w strefie euro, odzyska nadzieję?

Podczas gdy szeregi bezrobotnych w Ameryce i Wielkiej Brytanii szybko topnieją, w strefie euro liczba osób bez pracy spada znacznie wolniej. Gdyby poszukać jednego powodu popularności antyunijnych, ekstremistycznych partii politycznych takich jak Front Narodowy we Francji czy Liga Północna we Włoszech, byłoby nim wysokie bezrobocie. Ożywienie gospodarcze w strefie euro trwa, ale w większości krajów strefy euro odbicie było skromne, zwłaszcza biorąc pod uwagę pikujące ceny energii. Gospodarcze odrodzenie można przyspieszyć tylko poprzez wzrost zatrudnienia, co podniesie standard życia oraz odbuduje zaufanie do Unii oraz globalizacji.

2) Czy kraje europejskie udowodnią, że mogą współpracować w celu przywrócenia porządku i godności oraz skutecznego zarządzania imigracją?

Nic tak nie zdyskredytowało Europy w 2015 r. jak bezradność zarówno rządów państw członkowskich, jak i unijnych organów w obliczu masowego napływu uchodźców z Syrii oraz innych obszarów ogarniętych wojną. Unia była równie kompetentna jak Keystone Kops (nieudolni policjanci, bohaterowie komedii z początku XXw.), a rządy narodowe paliły się do współpracy równie chętnie jak Kevin Pietersen (wyjaśnienie dla czytelników: Pietersen był członkiem narodowej reprezentacji Anglii w krykiecie znanym z niezwykłego samolubstwa, co zresztą doprowadziło do jego wydalenia z kadry). Jeśli w 2016 nie będzie żadnej poprawy – nie powstanie wspólna służba graniczna, dobrze funkcjonujące ośrodki przejściowe, nie ustaną kłótnie o uchodźcze kwoty i system rejestrowania – wzrośnie prawdopodobieństwo nowego kryzysu oraz rozbicia Wspólnoty według kryteriów narodowych

3) Czy europejskie armie i służby wywiadowcze mogą skutecznie współpracować w operacjach monitorowania Morza Śródziemnego oraz zwalczania tzw. Państwa Islamskiego?

Tragiczna śmierć tak wielu uchodźców próbujących przepłynąć Morze Śródziemne na niebezpiecznych łodziach dostarczonych przez przemytników oraz paryskie zamachy z 13 listopada zmusiły europejskie marynarki oraz służby wywiadowcze do skuteczniejszego działania, co sprowadzało się głównie do zacieśnienia współpracy. Na Morzu Śródziemnym trwa bezprecedensowa operacja połączonych sił morskich kilku państw (w tym Wielkiej Brytanii) kierowana przez Włochy, której celem jest powstrzymanie przemytu ludzi przez Morze Śródziemne do Europy oraz uczynienie tego akwenu bezpieczniejszym. Paryskie ataki pokazały, że wymagane przez układ z Schengen dzielenie się informacjami ze służbami innych krajów sygnatariuszy obowiązuje tylko na papierze. Kolejny rok będzie trudnym testem i pokaże, czy współpracę tę można poprawić. Z pewnością też na pierwszych stronach gazet więcej się będzie pisać o współpracy unijnych sił zbrojnych w konflikcie toczącym się w Syrii oraz Iraku.

4) Czy Europa wykaże się wystarczającą elastycznością oraz dobrą wolą, by zatrzymać Wielką Brytanię w Unii?

Odpowiedzi na pierwsze trzy pytania będą miały istotny wpływ na wynik brytyjskiego referendum. Do Unii skuteczniej współpracującej i oferującej perspektywę gospodarczego rozwoju łatwiej będzie przekonać głosujących. Brytyjczycy nie oczekują, by Wspólnota była ideałem, lecz pragną, by udowodniła, iż potrafi wyciągać wnioski z popełnionych błędów i je naprawiać. Najbardziej niszczycielską bronią eurosceptyków jest stwierdzenie, że Wspólnota pozostaje niereformowalna, niezdolna do samonaprawy. Pokazanie, że opinie te są bezsensowne, to najlepszy sposób, by zatrzymać Wielką Brytanię w Unii. Osiągnięcie tego w kilka miesięcy, jakie pozostały do referendum, nie będzie łatwe. Konieczna będzie spora doza wyrozumiałości i elastyczności wobec nierozsądnych i niecierpliwych żądań Brytyjczyków. Nie oznacza to wprawdzie wyrzucenia do kosza najważniejszych wartości takich jak swoboda przepływu osób, ale musi być czytelnym gestem na rzecz reformy i postępu. Albowiem ewentualne wyjście Wielkiej Brytanii z Unii będzie miało dramatyczne konsekwencje dla wszystkich form unijnej współpracy i napędzi wiatru w żagle francuskiemu Frontowi Narodowemu.

5) Czy Europa utrzyma zgodną ze swoimi zasadami linię wobec Rosji w sprawie Ukrainy?

W związku koniecznością wspólnej walki z tzw. Państwem Islamskim oraz naciskami europejskich kół biznesowych mających chrapkę na rosyjskie kontrakty, w przyszłym roku rosnąć będzie presja na złagodzenie kursu wobec Rosji. Słychać będzie argumenty: bądźmy realistami, Krym jest teraz częścią Rosji, wschodnia Ukraina jest beznadziejnie niestabilna, więc czemu oponować przeciwko korektom granic proponowanym przez Moskwę? Unia Europejska nie powinna jednak ulegać tym głosom wodzącym ją na pokuszenie. Przecież cała koncepcja Unii opiera się na zasadzie nienaruszalności terytorialnej państw i odrzuceniu siłowych rozwiązań mających na celu zmianę granic. Jeśli rządy prawa można poddać pod dyskusję, znaczy to, że żadne prawo nie obowiązuje. O Unii mówiono nieraz, że to „miękka siła” (soft power). Jeśli jednak Bruksela zdradzi Ukrainę, będzie to oznaczać, że jest miękka w obliczu siły.

6) Czy Angela Merkel będzie odważna w ostatnich latach urzędowania?

Wszyscy doskonale wiemy, że niemiecka kanclerz jest głównym europejskim decydentem, najważniejszym przywódcą kontynentu. Była jednak liderką bojaźliwą, okazującą stalową wolę jedynie w kwestii sankcji przeciwko Rosji oraz kryzysu imigracyjnego, co kosztowało ją utratę politycznego poparcia w kraju. W obliczu nieuchronnego końca kanclerskich rządów, czas, by Angela Merkel uczyniła odwagę, z jaką podeszła do sprawy uchodźców, nową regułą, a nie wyjątkiem. Kto, jeśli nie ona, ma odbudować Wspólnotę i jej system wartości. Już czas podjąć to ryzyko.