Zaskakująca rezygnacja premiera Ivo Sanadera, w dużej mierze spowodowana opóźnianiem się procesu przedakcesyjnego Chorwacji, jest wyrazem tego, że rządy państw bałkańskich znalazły się w kłopotliwym położeniu. Okazało, że w sytuacji kiedy „dobrosąsiedzkie stosunki” są zagrożone na kilku frontach, szczególnie z uwagi na jednostronną deklarację niepodległości Kosowa i nieustający spór pomiędzy Grecją i Republiką Macedonii o nazwę tej ostatniej, droga państw byłej Jugosławii do Unii Europejskiej będzie trudna. A to ma poważny wpływ na ich politykę wewnętrzną.

Chorwację, która w kwietniu tego roku wstąpiła do NATO, powszechnie uważano za pewnego kandydata na dwudzieste ósme państwo członkowskie Wspólnoty. Jednak odbywające się pod patronatem Unii rozmowy na temat trwającego od 1991 sporu granicznego ze Słowenią (zabiegającą o korytarz przez Zatokę Piran, by uzyskać dostęp do morza) załamały się i następna runda negocjacji akcesyjnych Chorwacji została odwołana.

Szwecja, która objęła właśnie unijne przewodnictwo, powtórzyła, że „spór graniczny pozostaje kwestią dwustronną, która może być rozwiązana wyłącznie w drodze negocjacji pomiędzy Chorwacją i Słowenią”, zaś szwedzki minister spraw zagranicznych Carl Bildt wezwał oba kraje do „przemyślenia swojego stanowiska”.

Żaden z rozdziałów negocjacyjnych nie będzie oficjalnie otwarty lub zamknięty, toteż Chorwacja musi odłożyć swoje nadzieje na członkostwo na nieokreśloną przyszłość. Premier Sanader w swojej pospiesznie skreślonej mowie pożegnalnej powiedział, że „idea integracji europejskiej nie ma szans powodzenia, jeżeli ma być oparta na szantażu”.

Jak stwierdziła to już prezydencja czeska, w Unii panuje uczucie głębokiego rozczarowania, że negocjacje z Chorwacją „nie posunęły się naprzód” i że „brak oficjalnych postępów (…) nie odzwierciedla tego, co Chorwacja zrobiła w rzeczywistości”. Chociaż premier Sanader powiedział: „Wypełniłem zadanie, moja polityczna kariera dobiegła końca” i stwierdził, że wbrew oczekiwaniom nie będzie kandydował na urząd prezydenta, to tak naprawdę fiasko rozmów ze Słowenią uniemożliwiło realizację jego wielkiego celu – wprowadzenia Chorwacji do UE.

Ivica Bocevski, wicepremier Macedonii odpowiedzialny za negocjacje tego kraju z UE podał się do dymisji dzień przed rezygnacją Sanadera i podobnie jak tamten się wypowiadał: „Możliwości służenia temu rządowi wyczerpały się”. Chociaż Macedonia uzyskała w roku 2005 status kandydata na członka Unii, jej euroatlantyckie ambicje ucierpiały z powodu długotrwałego konfliktu z Grecją, która zdążyła już zawetować jej wstąpienie do NATO.

W sytuacji kiedy perspektywy rozwiązania sporu wyglądają marnie, a postęp we wprowadzaniu reform, zaleconych przez Unię, jest zbyt powolny, szanse Macedonii na rozpoczęcie rozmów akcesyjnych są dzisiaj nikłe.

Perspektywa członkostwa w UE miała w ostatnich latach zasadniczy wpływ na politykę krajów byłej Jugosławii.

Partie i poszczególni liderzy zdobywali poparcie społeczne dla często niepopularnych reform obietnicą właśnie znalezienia się w zjednoczonej Europie. Dzisiaj, kiedy kryzys finansowy, opóźnienia w ratyfikacji traktatu lizbońskiego i rosnący sceptycyzm społeczeństw „starej” Unii wobec idei dalszego rozszerzenia, spełnienie tej obietnicy oddala, siły polityczne, które ją składały, muszą się liczyć ze spadkiem społecznego poparcia.