Abderrahmane Dahmane, były doradca prezydenta Sarkozy’ego ds. mniejszości, stwierdził, że islam we Francji jest „obiektem stygmatyzacji”, i w ramach protestu zaczął rozdawać współwyznawcom znaczki w formie zielonej gwiazdy – przypominające te, które musieli nosić podczas II wojny światowej europejscy Żydzi.

Akcja z gwiazdami dowodzi nie tyle głupoty pomysłodawcy, ile wyjątkowej bezczelności, zważywszy że to raczej rdzenni Francuzi mogą się dziś czuć nieswojo w niektórych dzielnicach swoich miast, natykając się na gangi algierskich i marokańskich nastolatków. A słowa o „stygmatyzacji” islamu brzmią groteskowo, gdy przyjrzymy się, w jaki sposób nad Sekwaną – i w wielu innych krajach Europy Zachodniej – wyszydzani są katolicy. To wszak nie w paryskim Wielkim Meczecie, lecz w katedrze Notre Dame grupa gejowskich aktywistów zainscenizowała sześć lat temu homoseksualny „ślub”, w trakcie którego padały obelżywe słowa wobec Benedykta XVI.

Przeczytaj dalszy ciąg artykułu na stronie Rzeczpospolitej.