Wszyscy pamiętamy Niemcy Wschodnie z lat 80. i enerdowski sport reprezentowany przez nakoksowanych lekkoatletów, muskularne pływaczki z głosem jak po mutacji, kulomiotki i oszczepniczki, które śrubowały rekordy, oraz sprinterki niedoścignione na dystansie stu metrów. Trwała zimna wojna, a walka z dopingiem wciąż była jeszcze czymś nowym.

Dwadzieścia lat później głośno o innym kraju Europy Środkowej, należącym do Unii Europejskiej i często zdobywającym laury na największych światowych zawodach. Austria chlubiąca się wieloma mistrzami – narciarzami, pływakami, atletami i kolarzami – zmaga się teraz z ogromnym poczuciem niepewności.

Jak to często bywa, wszystko zaczęło się od jednego nagłego wstrząsu: 15 października 2008 r. Bernard Kohl, błyskotliwy kolarz o lalkowatej twarzy, okryty chwałą, gdyż w tym samym roku zajął trzecie miejsce w Tour de France, a przy tym zdobył tytuł najlepszego górala Wielkiej Pętli, zostaje przyłapany na dopingu. Brał erytropoetynę (EPO) trzeciej generacji, tak zwane EPO Cera i miał pewność, że służby antydopingowe nic u niego nie znajdą. Ta odmiana EPO wydawała się wówczas nie do wykrycia.

W czerwcowymwywiadzie dla francuskiego dziennika sportowego L’Équipe Bernard Kohl przyznał, że zaczął stosować zakazane środki w wieku dziewiętnastu lat. W Austrii zapanowała konsternacja. Tym bardziej, że afera Kohla to tylko wierzchołek góry lodowej. Wielka czystka rozpoczęta przez całkiem nową agencję antydopingową (NADA) w lipcu 2008 roku szybko ujawnia skalę zła.

Dotyczy to wszystkich dyscyplin. Kolarstwa, ale również sportów zimowych – tak ważnych dla większości Austriaków – piłki nożnej, lekkoatletyki. A nawet triathlonu. Królowa tej ostatniej dyscypliny Lisa Hütthaler pierwsza wpadła w sidła w marcu 2008 roku. Została zawieszona na dwa lata (także używała EPO) i zgodziła się zeznawać. Natychmiast oskarżyła Stefana Matchinera, menedżera Bernarda Kohla, jak też onkologa dziecięcego Andreasa Zoubeka o to, że kierowali tym procederem.

W roli ucznia czarnoksiężnika pojawia się inna demoniczna postać, Walter Mayer. Ten trener, przygotowujący austriackie drużyny w narciarstwie klasycznym do olimpiady, został przyłapany na gorącym uczynku podczas igrzysk w Salt Lake City w 2002 r., znaleziono przy nim woreczki z krwią i strzykawki. Mimo to na następnych igrzyskach olimpijskich w Turynie w 2006 r. znów jest trenerem austriackiej reprezentacji. Nalot karabinierów na domek austriackiej ekipy ujawnia te same praktyki, jakie wykryto przed czterema laty. W środku nocy Mayer ucieka do Turynu ścigany przez policję, powoduje wypadek drogowy na granicy z Austrią. Za nią znajduje w końcu schronienie, ale po tym wszystkim zostaje dożywotnio zdyskwalifikowany przez rodzimy związek narciarski (ÖSV).

Ale Mayer to tylko ogniwo bardziej złożonej organizacji. W styczniu 2008 r. niemiecka telewizja ARD wywołuje wiele szumu, ujawniając nazwę wiedeńskiego laboratorium Humanplasma, które miało być podobno newralgicznym punktem dopingowej siatki, odpowiedzialnym za szerzenie tej plagi w Austrii. W siedzibie Humanplasmy miano zaopatrywać w woreczki z krwią ponad trzydziestu sportowców z najwyższej półki. Wśród nich wymienia się duńskiego kolarza Michaela Rasmussena, Holendra Michaela Boogerda i Rosjanina Denisa Mieńszowa. Każdy z nich miał wydawać co najmniej 2500 euro na „konsultację”. Kohl natomiast miał częściowo sfinansować zakup wirówki najnowszego typu. Postępowanie w sprawie afery Humanplasma zostaje jednak umorzone 8 marca 2009 r., gdyż ustawa antydopingowa, uchwalona w 2008 r., nie może działać wstecz.

Skandale dopingowe mnożące się od czasów afery Waltera Mayera w Turynie w 2006 r. doprowadziły do wstrząsu sumień. Austriacki rząd, oskarżany przez swych europejskich partnerów o nadmierną pobłażliwość, w końcu doprowadza do uchwalenia ustawy antydopingowej z 8 sierpnia 2008 r. Przedtem sportowcy przyłapani na gorącym uczynku unikali wszelkiej odpowiedzialności karnej. „Austria musi nadrobić zaległości”, stwierdza ówczesny sekretarz stanu ds. sportu Reinhold Loptka. „W przeszłości doping nie był dość wyraźnie uznawany za przestępstwo”.

Budżet NADA zostaje podwojony do poziomu 1,3 miliona euro, zamiast 600 tysięcy euro jak poprzednio. Agencja będzie odtąd pracować wspólnie z wyspecjalizowaną jednostką policji sądowej, Specjalną Komisją ds. Dopingu (SOKO).

Mimo braku ludzi i środków poczyni ona szybkie postępy, badając sieć powiązań wokół laboratorium Humanplasma. W ciągu niespełna roku istnienia wykryła tuzin aptek zamieszanych w ten proceder i doprowadziła do uwięzienia piętnastu osób – farmaceutów, masażystów i trenerów. Wykryto blisko 400 różnych substancji: środków przeciwbólowych, efedryny, EPO, woreczków z krwią, testosteronu, hormonu wzrostu i insuliny. Przesłuchano ponad 300 sportowców, będących „klientami” tych właśnie dilerów. Niektórzy z nich są odtąd objęci dozorem i naciskani, aby złożyli zeznania jako świadkowie.

Andreas Schwab, który przekazał aferę Kohla do SOKO, ma teraz inne priorytety: kształcenie i prowadzenie działań profilaktycznych w grupie wiekowej od 14 do 20 lat, uważanej za „strategiczną”. Prawdziwy bowiem problem z dopingiem może mieć 700 tysięcy sportowców amatorów, w przypadku których używanie zakazanych substancji jest słabo nadzorowane, a może siać prawdziwe spustoszenia. Ci, którzy sięgnęli po doping, są już w jego ocenie „przegrani”. „Młodzi ludzie muszą to zrozumieć”, mówi dobitnie. „Brać doping to znaczy skracać sobie życie”. A przedtem utracić kontrolę nad swoją sytuacją i samym sobą.

To właśnie przydarzyło się Lisie Hütthaler. Triathlonistka, która już wcześniej przerwała karierę, gdy udowodniono jej stosowanie dopingu, została 26 czerwca skazana na trzy miesiące więzienia w zawieszeniu za próbę skorumpowania pracownicy laboratorium antydopingowego NADA. Zaoferowała jej 50 tysięcy euro za sfałszowanie wyników kontrekspertyzy.

Co się tyczy Bernarda Kohla, to nie stanął on na starcie Tour de France w 2009 r. On także zakończył karierę w wieku 27 lat. A zawiedziona Austria odwróciła się od Wielkiej Pętli: w tym roku telewizja ÖRF nie uznała za konieczne pokazać transmisji z wyścigu na żywo…