Podczas kryzysu finansowego niechęć Islandczyków wobec świata polityki wybuchła z całą mocą. Obywatele niedowierzają w równym stopniu tak władzom politycznym, jak bankom. Wskaźnik zaufania utrzymuje się nadal na wyjątkowo niskim poziomie. W ubiegłym roku zaledwie 10,5% Islandczyków darzyło „dużym zaufaniem” Althing, czyli islandzki parlament.

Wielu obywateli czuje się zdradzonych. Dlatego właśnie podstawą nowej konstytucji, nad którą pracuje kraj, powinna być przejrzystość. Izba Ustawodawcza zamieszcza co tydzień na swojej stronie internetowejgłówne założenia projektu. Zachęca się obywateli do dzielenia się pomysłami na tejże stronie lub na portalach społecznościowych.

Parlament jest również obecny na Facebookui na Twitterze, regularnie przesyła materiały wideo do YouTube. Posiedzenia Izby są otwarte dla publiczności i transmitowane na żywo na jej stronie internetowej oraz na Facebooku. Coraz większym powodzeniem cieszy się ostatnio formuła „crowdsourcing” polegająca na powierzeniu rozmaitych zadań jakiejś grupie ludzi. Po raz pierwszy użyto jej do wspomnianego wyżej celu. Pomysł spotkał się na Facebooku z międzynarodowym aplauzem.

Życie w kraju liczącym zaledwie 320 000 mieszkańców ma jednak swoje zalety – pozwala na pewną elastyczność działania. Ponad połowa Islandczyków ma konto na Facebook’u, ci, którzy go nie mają, mogą uczestniczyć w dyskusji na stronie Izby Ustawodawczej. Słabość tego rodzaju projektu demokracji bezpośredniej polega na tym, że uczestniczy w nim wyłącznie elita żywo zainteresowana sprawą. Ale tak właśnie działa demokracja – ci, którzy idą na ryby, niewiele w niej znaczą.

Nowa konstytucja dla nowego kraju

Ale chociaż większość ludzi ma możność udziału w dyskusji – według statystyk OECD ponad 80% islandzkich gospodarstw domowych jest wyposażonych w ADSL (szybki Internet). Przed wejściem w życie konstytucja będzie musiała być zatwierdzona w drodze referendum. Nowa ustawa zasadnicza ma więc o wiele większe szanse na zdobycie uznania obywateli niż ta, sklecona w pośpiechu, która obowiązuje dzisiaj. Kiedy Islandczycy ogłosili w 1944 r. niepodległość, zachowali, praktycznie rzecz biorąc, konstytucję duńską.

Tym razem zmiany będą głębsze. W projekcie zawarte są wyraźne zalecenia w sprawie ochrony środowiska i narodowych zasobów. Kładzie się w nim również akcent na prawa przyszłych pokoleń, co stanowi bez wątpienia pewne novum w tego rodzaju dokumencie. Ale można w tym również widzieć odpowiedź na spustoszenia, jakich dokonał w środowisku naturalnym Islandii amerykański producent aluminium Alcoa.

Podczas budowy olbrzymiej elektrowni wodnej w Kárahnjúkar w 2006 r. zniszczony został ogromny obszar dzikiej przyrody na północ od Vatnajökull. Przed rozpoczęciem budowy 50 000 Islandczyków wyszło na ulice w proteście przeciwko tej inwestycji. Od tamtego czasu społeczeństwo islandzkie niejeden miało, niestety, powód do demonstracji.

Można by jednak uznać, że krach finansowy jest okazją do rozpoczęcia wszystkiego na nowo. Islandczycy funkcjonują już coraz normalniej. Na Facebooku dyskutuje się właśnie nad pomysłem na nowy kraj. Kraj nowych szans.