Większość ma kilkanaście lat, niektórzy zaledwie dwanaście, marzą o wykształceniu i przyszłości, na jaką nie mają szans u siebie, w kraju po ośmiu latach rządów talibów wciąż zmagającym się z ubóstwem i przemocą.

Chłopcy ci trafiają często do tych krajów europejskich, które wysłały wojska na wojnę w ich ojczyźnie, co zaczyna być problemem, zwłaszcza w sytuacji, gdy poparcie społeczne dla udziału w tej wojnie spada. Chociaż każde państwo zobowiązane jest na mocy przepisów krajowych i międzynarodowych do udzielenia pomocy uchodźcom, koszt takiej pomocy jest niebagatelny, a Europa już i tak nie zawsze daje sobie z obecnością dziesiątek tysięcy nielegalnych imigrantów.

Kilka miesięcy temu w Rzymie znaleziono 24 młodych Afgańczyków śpiących w kanale, a dwóch nieletnich ich rodaków zmarło w zeszłym roku we włoskich portach – jeden ukrywający się pod ciężarówką w Wenecji, drugi w kontenerze w Ankonie. W Grecji, która twierdzi, że przeżywa inwazję uchodźców z wielu krajów, nie istnieje system opieki nad niepełnoletnimi imigrantami; według przedstawicieli jej rządu, pomocy udzielić można najwyżej trzystu.

W Paryżu natomiast – jak powiedziała Charlotte Aveline, starszy doradca burmistrza ds. opieki nad dziećmi – w tym roku po raz pierwszy sytuacja wygląda tak, że o przyjęcie do ośrodków opiekuńczych poprosiło więcej młodocianych Afgańczyków niż mieszkańców północnej Afryki.

„Niektórzy przyjeżdżają bardzo wycieńczeni”, podkreśla Jean-Michel Centres z organizacji Exiles10, która zajmuje się głównie takimi imigrantami zbierającymi się w okolicach placu Villemin, niedaleko Gare de l’Est. „Po tygodniu pytają, jak mogą sobie załatwić legalny pobyt, a później, dokąd mogą chodzić do szkoły i jaką potem dostaną pracę”, dodaje.

Unia Europejska nie ma oficjalnych statystyk na temat liczby małych uchodźców błąkających się samotnie po Europie, a szacunki instytucji rządowych i organizacji humanitarnych różnią się od siebie wyraźnie. Liczba wniosków o azyl składanych przez tych będących pod opieką dorosłych wskazuje, że muszą ich być tysiące. Eksperci zaznaczają ponadto, że wielu z nich z różnych powodów nie składa wniosków o azyl wcale.

Blanche Tax, wysokiej rangi przedstawicielka Urzędu Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców w Brukseli, powiedziała, że w zeszłym roku 3090 młodocianych Afgańczyków poprosiło o azyl w Austrii, Wielkiej Brytanii, Danii, Norwegii, Szwecji i Niemczech – krajach, w których ich liczba wzrosła najbardziej – co oznacza więcej niż podwojenie liczby wniosków, od 2007 r., kiedy było ich1489.

„Młodzi Afgańczycy uciekają do Europy, to przypomina krwotok”, powiedział Pierre Henry, dyrektor France Terre d’Asile, organizacji zajmującej się uchodźcami, a współpracującej z UE, UNHCR i rządem francuskim. Ci młodzi ludzie, z których żaden nie chciał podać swego nazwiska, przepytywani przez autorkę artykułu, opowiadali o pracy na czarno w Grecji i Turcji i unikaniu spotkań z policją.

Siedemnastolatek z miasta Ghazni powiedział, że siły porządkowe wielokrotnie próbowały usunąć jego wraz z kolegą z ciężarówki w Patras w Grecji, gdzie 12 lipca rozbito nielegalne obozowisko afgańskich uchodźców. We Francji czekają ich kolejne szykany. W Paryżu policja każdej nocy patroluje okolice placu Villemin i przepędza stamtąd koczujących. Jeden piętnastolatek został umieszczony w tanim hotelu, innych odwieziono na nieczynną stację metra. Pozostali znaleźli schronienie pod mostem albo na brzegu kanału.

Dach nad głową, finansowany przez państwo, załatwia France Terre d’Asile. Członkowie organizacji pokazują nieletnim, jak złożyć wniosek o pomoc agendy rządowej zajmującej się dziećmi, prowadzą statystyki i uczą francuskiego.„Mieliśmy wiele przypadków, w których odnieśliśmy pełen sukces”, mówi Charlotte Aveline, doradca burmistrza Paryża. Chłopcy, którzy zgodzili się udzielić wywiadu na potrzeby tego artykułu, powiedzieli, że znajdują się w stanie zawieszenia, marzą o pójściu do szkoły i o normalnym życiu.

Jeden nastolatek, od dwóch miesięcy przebywający w Paryżu, powiedział, że martwi się o to, co z nim będzie. „Jaką mam przyszłość? – pytał retorycznie. – Mam piętnaście lat. Jestem sam. Co mogę zrobić?”. Ale już kilka dni później nie mógł opanować podniecenia, a to dlatego, że dzięki France Terre d’Asile był po raz pierwszy w życiu na basenie. Zaczął uczyć się francuskiego. Wyjął z kieszeni ołówek i książeczkę z rysunkami owoców. „Lubię banany” – powiedział po francusku. – Lubię jabłka”.