Unia Europejska: Zielone światło dla digitalizacji książek

Instalacja "Język ptaków" Dorka Keehna i Briana Goggina, San Francisco (USA). Fot. V La / Flickr
Instalacja "Język ptaków" Dorka Keehna i Briana Goggina, San Francisco (USA). Fot. V La / Flickr
El País (Madryt)

Komisja Europejska chce wprowadzić nowe przepisy, dotyczące praw autorskich pisarzy, aby ułatwić proces digitalizacji książek, tak jak to ma już miejsce w Stanach Zjednoczonych. Wydawcy i księgarze są temu przeciwni.

Kontrowersyjna inicjatywa Google mająca na celu udostępnianie książekw formie cyfrowej była ostro krytykowana przez wydawców, księgarzy i niektóre rządy Unii Europejskiej. W końcu Komisja Europejska dostrzegła konieczność uaktualnienia przepisów o prawie autorskim i dostosowania ich do wyzwań ery komputerowej.

Komisja zorganizowała 7 września debatę, podczas której mieli się wypowiedzieć przedstawiciele europejskiego środowiska wydawniczego (pisarze, wydawcy, bibliotekarze, przedstawiciele rządów). Chciano się dowiedzieć, jakie dokładnie reperkusje będzie miało w Europie porozumienie zawarte między Google Books i amerykańskimi stowarzyszeniami pisarzy i wydawców.

Umowa ta ma zarówno zwolenników, jak i przeciwników, przewiduje zaś digitalizację i sprzedaż w takiej formie książek, których prawa autorskie już wygasły oraz tzw. utworów osieroconych, a więc takich, co do których nie ma możliwości zidentyfikowania lub odnalezienia właściciela tych praw.

To spowodowało ogromne poruszenie w Europie, oskarżeno nawet Google o piractwo intelektualne. Tymczasem narzuca się wniosek, że amerykański system prawny jest dużo bardziej sprawny w porównaniu z zacofanym, biernym i niejednolitym systemem europejskim. Wczoraj [7 września] Komisja Europejska starała się systemowi zza Oceanu jakoś dorównać.

Komisarz ds. społeczeństwa informacyjnego i mediów Viviane Reding oraz komisarz ds. rynku wewnętrznego i usług Charlie McCreevy wydali wspólnie oświadczenie, które w uszach szefów Google musiało brzmieć jak niebiańska muzyka. „Naszym celem – zapowiedzieli – jest zerwać z dawnymi stereotypami, które w przeszłości utrudniały debatę i skoncentrować się na poszukiwaniu najlepszych rozwiązań technologicznych, które moglibyśmy zastosować już dziś z myślą o przyszłości”. Ich zdaniem Unia Europejska potrzebuje nowych przepisów, które umożliwiłyby rozwój usług, o jakich mówi niedawno zawarte przez Google w USA porozumienie.

Jak twierdzą, w swoim oświadczeniu komisarze, „digitalizacja książek wymaga herkulesowego wysiłku, którym jednak musi pokierować sektor publiczny”, zanim otworzy się furtkę, przez którą wejdzie Google lub jakakolwiek inna firma zdecydowana podjąć takie wyzwanie. „Potrzebujemy jednak również wsparcia ze strony sektora prywatnego”.

Warunki, jakie trzeba spełnić, są jasne: poszanowanie praw autorskich oraz stworzenie odpowiedniego systemu wypłacania tantiem dla autorów. To oni przede wszystkim zyskają na pełniejszym dostępie odbiorców do ich utworów w formie cyfrowej, zapewniali komisarze. I zaraz potem zapowiedzieli: „Musimy bardzo uważnie przeanalizować system praw autorskich panujący w Europie”.

Zastanawiali się również, „czy da się on przystosować do wymogów ery Internetu?”. Pani Milagros del Corral, dyrektor Hiszpańskiej Biblioteki Narodowej udzieliła na to odpowiedzi: „Problem polega na tym, do jakiego stopnia prawna koncepcja praw autorskich przyjęta w Europie da się nagiąć do potrzeb firm wykorzystujących utwory w wersjach cyfrowych”.

Mamy tu do czynienia z konfliktem interesów różnych grup. Pisarze są znacznie bardziej przychylni technicznym innowacjom. „My, autorzy zdigitalizowanych książek, obserwujemy, jak nasze utwory wchodzą na zupełnie nowy rynek”, mówił, biorac stronę Google Books, pisarz James Gleick. Jednak wydawcy i księgarze obawiają się, że to ogromne przedsięwzięcie odbierze im klientów.

Antonio Ávila z Hiszpańskiej Federacji Stowarzyszeń Wydawców i Księgarzy, zarzucił Google, że plan skanowania książek w USA bez uprzedniego porozumienia z właścicielami praw autorskich z Europy jest pogwałceniem praw autorskich oraz konwencji berneńskiej[o ochronie dzieł literackich i artystycznych]. Poparł go przedstawiciel Francji z wydawnictwa Hachette i zapewnił, że Francja do końca będzie się starała nie dopuścić do tego, aby francuscy pisarze zostali pokrzywdzeni z powodu porozumienia o digitalizacji. Zdaniem wydawców porozumienie zawarte w Stanach nie ma mocy prawnej w Europie.

Dan Clancy, dyrektor Google Books, który musiał tych wszystkich zarzutów wysłuchać, wykonał gest pojednawczy wobec wydawców. Przesłał pisemne oświadczenie zawierające obietnicę, że żadna z książek będących obecnie w sprzedaży w Europie nie zostanie zdigitalizowana przez jego firmę, nawet jeśli nie będzie dostępna na amerykańskim rynku. Wydawcom to jednak nie wystarcza.

Factual or translation error? Tell us.