José Ignacio Torreblanca
José Ignacio Torreblanca wykłada nauki polityczne na UNED i jest ekspertem ds. stosunków europejskich. Prowadzi blog oraz współpracuje z dziennikiem El Pais. Stoi też na czele hiszpańskiego biura Europejskiej Rady Stosunków Zagranicznych.
Pierwszego października autonomiczny rząd Katalonii (Generalitat) zamierza przeprowadzić referendum o samostanowieniu, które hiszpański Trybunał Konstytucyjny uznał za niekonstytucyjne. Szef działu „Opinie” dziennika El País uważa, że głosowanie to prędzej można porównać z Brexitem niż ze szkockim referendum z 2014 r.
Zamachy w Brukseli, podobnie jak i te w Paryżu, godzą nie tylko w kraj, w którym się wydarzyły, ale także w Europę oraz wartości, które reprezentuje. Z tego właśnie względu odpowiedź powinna być kolektywna, pisze hiszpański politolog José Ignacio Torreblanca.
Wobec napływu migrantów i uchodźców UE musi opracować spójną a jednocześnie elastyczną politykę ich przyjmowania i udzielania prawa azylu, jak też wzmocnić współpracę w kwestii rozwoju i inicjatyw pokojowych w krajach ogarniętych konfliktami, sugeruje politolog José Ignacio Torreblanca.
Unia formalnie nie uznaje Palestyny, ale kilka państw członkowskich już to zrobiło, co pokazuje, że Europejczycy są mniej pobłażliwi dla izraelskiego rządu, a szala sympatii przechyla się na stronę Autonomii Palestyńskiej, przekonuje hiszpański politolog José Ignacio Torreblanca.
Nowi szefowie organów wykonawczych występują przed Parlamentem Europejskim, aby – po zatwierdzeniu przewodniczącego Komisji – mógł on teraz odrzucić poszczególnych kandydatów na komisarzy, którzy nie zyskają aprobaty większości posłów. Ta decyzyjna niespójność ciąży na relacjach między tymi instytucjami.
Europejczycy sądzili, że Rosja stanie się liberalną demokracją i zbliży do UE. Jednak po reelekcji w 2012 r. Władimir Putin zablokował modernizację kraju, co potwierdza kryzys na Ukrainie.
Weto Davida Camerona wobec propozycji objęcia stanowiska szefa Komisji Europejskiej przez byłego premiera Luksemburga Jean-Claude'a Junckera sprawia, że jedynym sposobem uszanowania demokracji jest poddanie tej kandydatury pod głosowanie w Parlamencie Europejskim.
Kiedy Presseurop rozpoczęło swoją działalność w 2009 r., nikogo nie nękały obawy, że wspólna waluta może przestać istnieć i że sama Unia może się zawalić. Portal śledził ten proces oczyma europejskiej prasy, a tym samym pomógł Europejczykom lepiej poznać swój kontynent i stworzył zalążek europejskiej przestrzeni publicznej.
Niemieckie wybory parlamentarne, które odbędą się 22 września, są często traktowane jako pierwsza tura eurowyborów z maja 2014 r. Nie należy jednak mylić spraw europejskich z wyzwaniami stojącymi przed tym krajem, o których najwięcej dyskutowano podczas kampanii wyborczej.
Rygory i cięcia budżetowe – środki zaradcze stosowane w strefie euro od początku kryzysu nie są już powszechnie akceptowane, nawet wśród tych którzy wprowadzają je w życie. Niestety, wyborcy nie mają możliwości rozstrzygania tej w dużej mierze technicznej debaty między niewybieranymi decydentami, do których w pierwszym rzędzie należy europejski komisarz ds. budżetu.
Badania Eurobarometru jasno pokazują to, co widać z kolejnych wyników wyborów – dotknięci kryzysem Europejczycy nie mają już zaufania do UE. Najpierw trzeba było ratować euro, teraz wiarygodność Unii, i to – o ile możliwe – przed wyborami 2014 r.
Zanosiło się, że 2012 r. będzie wyjątkowo groźny dla strefy euro i dla całej UE. Do najgorszego nie doszło, głównie dzięki temu, że Angela Merkel poszła na ustępstwa, co pozwoliło Mario Draghiemu, prezesowi EBC, przystąpić do działania. W 2013 r. Europejczycy będą nadal musieli być czujni.
Przyznanie Pokojowej Nagrody Nobla Unii Europejskiej wprawiło wielu ludzi w zakłopotanie. A jednak podróż śladami długiej, rozpoczętej w XIX wieku, „europejskiej wojny domowej”, zdaje się w pełni ten wybór usprawiedliwiać, zauważa politolog José Ignacio Torreblanca.
Przez dłuższy czas cała uwaga mediów skupiała się na gospodarczej niedoli, której muszą sprostać Grecja, Hiszpania oraz Włochy, jak i na złożony charakter niemieckiego systemu decyzyjnego. Ale jest jeszcze jeden ważny kraj, od którego zależy przyszłość Europy i który może ożywić debatę – Francja François Hollande’a.
Katastrofa gospodarcza, następnie kryzys systemu bankowego przywiodły Hiszpanię na skraj przepaści. Ale jej problemy, podobnie jak całej Europy, wynikają z tych samych przyczyn – dominacji interesów narodowych i lokalnych. Rozwiązanie? Nowe instytucje oparte na woli współpracy.
Z powodu kryzysu politycznego w Atenach znów słychać o wyjściu Grecji ze strefy euro. Ale w obecnej chwili, gdy Hiszpania jest bardziej narażona, ten scenariusz byłby szczególnie niebezpieczny. Na dodatek miałby on zarówno gospodarcze, jak i geopolityczne konsekwencje.
Mimo społecznych i politycznych skutków dyscypliny stosowanej od dwóch lat w Europie, Bundesbank i rząd Angeli Merkel nadal ją zachwalają. Nadszedł czas, aby powstrzymać dalsze robienie szkód, buntuje się hiszpański politolog José Ignacio Torreblanca.
Amerykanie wierzą w boga wojny, Europejczycy szukają natchnienia u bogini miłości, przekonywał Amerykanin Robert Kagan w 2002 r. Dzisiaj to kontrowersyjna teza; po Iraku, Afganistanie i kryzysie europejskim trzeba nam spojrzeć na świat całkiem inaczej.
Po strasznym roku 2011 ten nadchodzący może być jeszcze gorszy, ostrzega politolog José Ignacio Torreblanca. Kryzys może zmusić 27 krajów Unii do dokonania wyboru pomiędzy Grecją a Wielka Brytanią. I po raz kolejny decyzje w tej sprawie zostaną podjęte w Berlinie.
Partia Ludowa Mariano Rajoya pewnie zmierza po zwycięstwo w wyborach z 20 listopada i zapowiada dalsze cięcia. Jednak dopóty dopóki Niemcy będę wzbraniać się przed przyjęciem odpowiedzialności na poziomie europejskim, nowy hiszpański rząd może nie być w stanie poradzić sobie z kryzysem.
Po demonstracjach w Grecji i działaniach ruchu „oburzonych” protesty społeczne rozlały się po całej Europie i sięgnęły za Ocean, wziąwszy tam sobie za hasło „Zajmij Wall Street”. Tym samym została podważony sposób realizowania idei demokracji, czy to bezpośredniej, czy przedstawicielskiej.
Do urn 12 czerwca idzie kraj pewny siebie i przeżywający bujny rozwój gospodarczy. To zupełne przeciwieństwo Unii Europejskiej, pogrążonej w ekonomicznym i politycznym zastoju, która wydaje się niezdolna zatrzymać przy sobie to wschodzące mocarstwo brane za wzór przez nowo rodzące się bliskowschodnie demokracje.
Podczas gdy u bram Europy rozwija się kryzys libijski wysoki przedstawiciel UE ds. polityki zagranicznej jest zupełnie nieobecny na scenie. Można się zatem zastanawiać, czy jego stanowisko ma jeszcze jakiś sens, pisze analityk José Ignacio Torreblanca.
W ważnych historycznych chwilach każde wielkie mocarstwo ma jasno określoną doktrynę dyplomatyczną, którą stosuje zgodnie ze swoimi interesami. Nadszedł czas, aby w obliczu arabskich rewolucji Europa także ją wypracowała, uważa publicysta José Ignacio Torreblanca.
W obliczu represji w Tunezji UE powinna zastosować tę samą politykę „inteligentnych sankcji”, która po 2006 r. częściowo zmiękczyła białoruski reżim Aleksandra Łukaszenki, ocenia analityk José Ignacio Torreblanca.