Chmury zbierające się od dłuższego czasu nad głową szefowej unijnej dyplomacji Catherine Ashton nie mogą być już ciemniejsze. Niektórzy przebąkują nawet o jej rychłej dymisji.

Ostatnią wpadkę lady Ashton zaliczyła podczas wizyty w Republice Serbskiej tworzącej wraz z Federacją Bośni i Hercegowiny (zamieszkaną przez Chorwatów i Bośniaków) Bośnię i Hercegowinę – sztuczne państewko powołane do życia przez układ z Dayton, który w 1995 r. zakończył krwawą wojnę domową w tej byłej jugosłowiańskiej republice.

Catherine Ashton pojechała do Banja Luki, by zapobiec referendum w sprawie bojkotu przez władze Republiki Serbskiej postanowień bośniackich sądów i decyzji wysłannika ONZ.

Misja zakończyła się powodzeniem, ale na nieszczęście pani wysoki przedstawiciel dała się sfotografować na tle flagi republiki z jej premierem Miloradem Dodikiem, budząc oburzenie w bośniacko-chorwackiej części federacji (Republika Serbska od dłuższego czasu grozi secesją).

I nie tylko tam. Suchej nitki nie pozostawił na rodaczce znany z ostrego języka eurodeputowany Nigel Farage:

Wygląda na to, że baronessa Ashton nie potrafi otworzyć drzwi bez popełnienia gafy. Zawsze zajmowała zbyt wysokie i zbyt dobrze opłacane stanowiska, a teraz wydaje się być przerażona rolą, jaka przypadła jej w udziale. Chwali się, że zażegnała kryzys w Bośni, a w istocie obraziła Bośniaków…

Lista grzechów szefowej unijnej dyplomacji jest coraz dłuższa: odwlekany debiut [Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych](http:// http://www.presseurop.eu/pl/eeas), bezbarwność i brak charyzmy, a także zawstydzająca bezczynność przy okazji trzęsienia ziemi na Haiti czy spóźniona reakcja na wydarzenia w Afryce Północnej.

Przydomek „niewidzialna lady” mówi sam za siebie, ale jest stosunkowo łaskawy dla tej, której został nadany. Dziennik Le Monde był dużo bardziej brutalny, gdy nazywał Ashton „zerem”.

Ona sama nie wydaje się jednak zbytnio przejmować krytyką i poprosiła niedawno o więcej pieniędzy na działanie ESDZ (okrągłe 27 mln euro) w przyszłym roku.

Najwyraźniej fakt, że każdy z około 100 dyplomatów tworzących unijną służbę dyplomatyczną zarabia więcej niż brytyjski minister spraw zagranicznych, nie robi na niej żadnego wrażenia.

Lady Ashton może nie jest zbyt widoczna i nie umie się znaleźć na arenie międzynarodowej, ale jeśli chodzi o dbanie o interesy własnej służby, wykazuje zadziwiającą determinację i pewność siebie.