Założycielka i naczelna redaktor 34 Multimedia Magazin – jednego z najważniejszych niezależnych mediów na Białorusi – Iryna Widanawa wykłada w Europejskim Uniwersytecie Humanistycznym w Wilnie, gdzie studiuje wielu młodych Białorusinów. Jest absolwentką Instytutu Nauk Politycznych w amerykańskim Johns Hopkins University i była międzynarodową koordynatorką Zgromadzenia Organizacji Pozarządowych na rzecz Demokracji, w którym zasiadają niezależne organizacje białoruskie. Presseurop spotkał Irynę Widanawę w austriackim Linzu, gdzie odbywały się XXII Europejskie Spotkania Pism Kulturalnych organizowane przez sieć Eurozine.

Jaka jest obecnie sytuacja mediów na Białorusi?

Od czasu grudniowych wyborów prezydenckich sytuacja niestety się pogorszyła. Jest najgorsza od lat. Mamy wrażenie, że reżim chce nas ograniczyć jeszcze bardziej lub w ogóle niezależne media zlikwidować.

A jak działają wasze niezależne media?

W ostatnich latach nowe media rozwijały się bardzo szybko i te niezależne korzystały z koniunktury, bo to jest dla nich jedyny sposób, żeby nadal działać. Gdy więc rząd zastanawiał się jeszcze, jak wykorzystać Internet, my już tam byliśmy, co dało nam czas, żeby stworzyć sobie audytorium i zdobyć popularność. To właśnie dlatego niezależne media są bardzo aktywne w sieci, są tam znacznie bardziej popularne niż media państwowe. I doszliśmy do tego, że możemy pod względem rozmiarów audytorium konkurować z państwową telewizją. Z drugiej jednak strony wciąż jesteśmy rodzajem samizdatu (tak nazywano w ZSRR podziemne publikacje dysydentów) i musi to u nas przybierać różne formy – najczęstsze to multimedialne płyty kompaktowe. Ale mamy też samizdaty tradycyjne i całkiem nietradycyjne. Są wreszcie przekazy ponadgraniczne, nadawane z Polski i z Litwy. Chcąc mieć dostęp do niezależnej informacji, coraz więcej i Białorusinów kupuje anteny paraboliczne.

Jaki rodzaj informacji próbujecie przekazywać waszym odbiorcom?

Zależy, jaki rodzaj mediów wchodzi w grę. 34 Multimedia Magazyn jest przeznaczony dla młodzieży, która zajmuje się działalnością kulturalną i społeczną, jest zainteresowana samorzutną aktywnością obywatelską. W mniejszym stopniu nastawiamy się na przekaz tzw. gorącej, doraźnej informacji, niż poruszmy szersze problemy. Zachęcamy młodych ludzi, żeby myśleli, żeby byli krytyczni i aktywni. I dlatego możemy równie dobrze mówić o ukazaniu się na rynku wydawniczym jakiegoś nowego albumu, jak o sprawach świadczeń socjalnych. Oczywiście różne media, codzienne czy tygodniowe, koncentrują się na informacji politycznej. Niektóre z nich rozszerzają swoje zainteresowania na aktualne problemy międzynarodowe. To jest bardzo ważne dla takiego kraju jak Białoruś – wyraźnie izolowanego od reszty świata. To pozwala zrozumieć, dokąd świat zmierza i dostrzegać, jakie mogłoby w nim być, a jakie nie, nasze miejsce. Dla wszystkich nas z mediów niezależnych głównym celem jest zapewnienie ludziom dostępu do obiektywnej informacji, jak najdalszej od propagandy oficjalnej.

Czy młodzież białoruska spogląda ku Europie? I czego od niej oczekuje?

Jeśli chodzi o ruch na rzecz demokracji, to oczywiście patrzymy ku Europie i oczywiście doceniamy wszelkie formy poparcia dla nas – potępienie represji, naciski na rząd, by uwolnił więźniów politycznych. Ale potrzebujemy stałości, konsekwencji polityki Unii Europejskiej wobec Białorusi. Nie sądzę, żeby ktokolwiek z nas był zadowolony, gdyby Unia nagle zaczęła rozmawiać z reżimem bez spełnienia przezeń warunków minimum.

Myślę, że coraz więcej Białorusinów dostrzega dziś konieczność sankcji ekonomicznych. Biorąc pod uwagę obecną sytuację gospodarczą, sądzę, że reżim jest przyparty do muru (1 czerwca Białoruś oficjalnie zwróciła się o pomoc finansową do Międzynarodowego Funduszu Walutowego i do Rosji; Moskwa jest skłonna wyasygnować 3 miliardy dolarów, a MFW ogłosi swoją decyzje 14 czerwca) i że ma tylko dwa sposoby, by z tego wybrnąć. Pierwszy polega na czynieniu tego, czego oczekuje Rosja, co niebawem doprowadziłoby do zależności od niej, jeśli nawet nie formalnej, to co najmniej ekonomicznej. Rosja dyktowałby, co ma się dziać w kraju i mogłaby decydować, czy usunie Łukaszenkę, czy utrzyma go całkowicie jej powolnego. Drugi sposób wyjścia z matni to otwarcie na Europę i wznowienie reform. Jest to dla naszego rządu wybór bardzo trudny, ale myślę, że ludzie w moim kraju coraz lepiej rozumieją, że zmiana przyjdzie od wewnątrz, lecz że nie ma innej drogi niż otwarcie dialogu z sąsiadami.

Rozmawiał Eric Maurice