Cover

Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko żegna się w Brukseli z najważniejszymi przedstawicielami Unii, pisze Dziennik Gazeta Prawna. Do niedawna Juszczenko był uznawany za osobę, która doprowadzi do zbliżenia między Ukrainą a Zachodem. „Jednak cztery lata europejskiej polityki Juszczenki okazały się wielkim rozczarowaniem. Integracja z UE jest niemal w tym samym punkcie, co przed pomarańczową rewolucją”, podkreśla warszawska gazeta. Gdy Juszczenko obejmował władzę, mówiło się, że Ukraina będzie mogła przystąpić do Wspólnoty już w 2015 r. Były to jednak tylko mrzonki. W lutym 2005 r. Bruksela i Kijów podpisały tzw. Plan Działań, który miał doprowadzić do utworzenia w 2008 r. strefy wolnego handlu między Unią a Ukrainą. Zamiast jednak realizować 177 punktów ujętych w tym planie, ukraińskie elity podzieliły się na wrogie, zwalczające się nawzajem, obozy. „Dziś właściwie nie wiadomo nawet, kto jest odpowiedzialny za politykę europejską”, mówi anonimowy urzędnik Komisji Europejskiej. Nic dziwnego, że do tej pory nie udało się wynegocjować choćby umowy stowarzyszeniowej, a bez niej nie ma nawet co myśleć o wyznaczeniu daty ewentualnego przyjęcia kraju do Wspólnoty. Brak postępów w integracji z Zachodem nie jest jednak wyłącznie winą Ukrainy. Jak podkreśla DGP, „wiele państw członkowskich – a zwłaszcza Francja – nie kryje swojej niechęci wobec europejskich ambicji Ukrainy”.