Cover

„Konserwatysta Viktor Orbán będzie po raz drugi rządzić Węgrami – jego partia Fidesz zmiażdżyła lewicę”, pisze na pierwszej stronie Gazeta Wyborcza. Warszawski dziennik podkreśla, że to centroprawicowe ugrupowanie zdobyło ponad dwie trzeciespośród 386 mandatów (47 padło łupem skrajnie prawicowej partii Jobbik), co daje mu większość potrzebną do zmiany konstytucji i wyboru prezydenta (na Węgrzech wyłania go parlament). Przypomina też, że czterdziestosiedmioletni Viktor Orbán był już raz premierem w latach 1998–2002, potem dwa razy z rzędu przegrał wybory, a to, co nastąpiło teraz, można nazwać wielkim powrotem – rzecz niespotykana w skali regionu. „Od czasów komunistycznego władcy Jánosa Kádára żaden Węgier nie miał takiej władzy”, zauważa Gazeta Wyborcza. Po 1989 r. w Europie Środkowej nie było też przywódcy, którego partia otrzymałaby równie mocne poparcie od narodu i zanotowała równie spektakularny sukces wyborczy jak Fidesz. Węgrzy masowo głosowali na nią, bo mieli dość ośmioletnich rządów socjalistów, które naznaczone były korupcją, nieudolnością i arogancją. Jak podkreślają komentatorzy, Orbán staje przed wielkim wyzwaniem uzdrowienia kulejącej gospodarki oraz odbudowy zaufania między obywatelami a klasą polityczną.