„W imię obrony wspólnego rynku Komisja Europejska postanowiła […] podnieść cła na 55 artykułów z kategorii naczynia porcelanowe i fajansowe importowane z Chin”, donoszą Les Echos. Dziennik gospodarczy zauważa, że „Bruksela rozpoczęła to postępowanie ‘w wyniku skargi złożonej 31 stycznia 2012 r. przez europejskich producentów’” i że „podwyżka ta jest tymczasowa, w maju przyszłego roku po kolejnym rozpatrzeniu sprawy, w razie potwierdzenia dumpingu, Komisja zwróci się do państw członkowskich z zapytaniem, czy należy utrzymywać te sankcje na pięć lat, czy nie”.

„Czy rzeczywiście należy mówić o decyzji ‘ważnej i śmiałej?’”, jak to określili dwaj francuscy ministrowie, zastanawia się w komentarzu paryski dziennik.

Decyzja ta nie jest niczym wyjątkowym. Komisja podjęła ostatnio inne kroki zmierzające w tym kierunku. Rozpoczęła dwa dochodzenia w sprawie paneli słonecznych, które obciążają w znacznie większym stopniu deficyt handlowy Europy w stosunkach z Chinami (ponad 20 miliardów euro importu w ubiegłym roku). I zamierza wszcząć kolejne postępowanie w o wiele nowocześniejszym, a więc wysoce symbolicznym sektorze, jakim są urządzenia telekomunikacyjne. W Chinach władze i media zaczynają okazywać irytację tym zaostrzeniem postawy, co nie jest takim złym znakiem.

Nowa postawa Brukseli jest nie tyle skutkiem kryzysu gospodarczego w Europie, ile efektem sukcesów ekonomicznych Chin. By utrzymać wysoki poziom wzrostu rządzący Krajem Środka pozwolili na rozkwit szeregu praktyk sprzecznych z zasadami handlu międzynarodowego, takich jak nieposzanowanie własności intelektualnej, dotowanie produkcji przez lokalne władze czy dumping. Ponieważ największy kraj świata nie jest już biednym narodem zasługującym na szczególne względy, jest rzeczą logiczną, że jego największy partner handlowy, jakim jest Unia Europejska, w razie przekroczenia pewnych granic, podejmuje w konkretnych przypadkach działania zgodne ze ścisłymi regułami ustalonymi przez Światową Organizację Handlu. Ale nie ma co się łudzić, że obłożenie cłem tych czy innych towarów uratuje europejski przemysł.