Cover

„Niemiecka klęska w Rogu Afryki”, pisze w tytule Tageszeitung po zniknięciu tysiąca somalijskich policjantów nowo wyszkolonych przez Bundeswehrę w Etiopii. „To, że nikt nie wie, co [ci policjanci] teraz robią albo dla kogo walczą”, jest rzeczą więcej niż skandaliczną, ocenia dziennik, który zarzuca Berlinowi, że zabrakło mu odpowiedzialności, gdyż działał bez porozumienia z Organizacją Narodów Zjednoczonych i nie zabezpieczył powrotu policjantów do Somalii. TAZ zastanawia się, czy szkolenie sił zbrojnych – to europejska i niemiecką specjalność w obrębie współpracy cywilnej zarówno w Afryce, jak i w Afganistanie – naprawdę przyczynia się do zapewnienia pokoju. Gdy ma się w pamięci brytyjski przypadek, o którym pisze gazeta, niekoniecznie tak jest. Otóż w latach 1999 i 2002 firma Hart Group zajmująca się zapewnianiem bezpieczeństwa wyszkoliła w Somalii funkcjonariuszy straży przybrzeżnej, z których część jest dziś piratami – tymi najbardziej uzdolnionymi.