Cover

„Wszystko się wali”, tak o włoskim kryzysie rządowym pisze na pierwsze L’Espresso. Sytuacja staje się coraz bardziej napięta – wszystkiemu winne są skandale na tle seksualnym i seria katastrof naturalnych, takich jak powodzie czy zawalenie się zabytkowej rzymskiej willi w Pompejach. Futuro e Liberta, partia utworzona w zeszłym miesiącu przez Gianfranco Finiego, niedawnego stronnika Berlusconiego, zaapelowała, by premier ustąpił. Gdy tak się nie stało, wycofała z rządu swoich ministrów. Prawdopodobnie rząd przetrwa do połowy grudnia, gdy parlament głosować będzie nad najistotniejszymi reformami finansowymi. Co potem? Przyszłość nie rysuje się w jasnych barwach. Liga Północna chce przyśpieszonych wyborów. Fini i centrolewicowa opozycja rozmawiają o wspólnym rządzie, który miałby zreformować włoskie prawo wyborcze. Silvio Berlusconi zgodził się natomiast tylko na rozwiązanie niższej izby parlamentu, w której jego partia i tak nie ma większości. Niezależnie od tego, kiedy odbędą się wybory, nowe sojusze zawiązywane właśnie na tutejszej scenie politycznej sprawią, że kampania wyborcza będzie gorąca i emocjonująca. Nawet jak na Włochy.