Cover

W swoich konkluzjach rzecznik generalny Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS) uznaje, że amerykański potentat internetowy firma Google musi przestrzegać prawa europejskiego w dziedzinie ochrony danych osobowych, pisze Tagesspiegel, podkreślając zarazem, że użytkownicy jego usług niekoniecznie mają „prawo do zapomnienia”.

Google, który nie ponosi odpowiedzialności za zawartość stron internetowych prowadzonych przez osoby trzecie, nie jest zobowiązany usuwać danych osobowych wyświetlanych w wynikach wyszukiwania, nawet jeśli te informacje są przestarzałe albo niekorzystne dla wymienionych osób. Niemiecka gazeta przypomina, że

Zwolennicy prawa do ochrony danych osobowych są od lat w sporze z amerykańskimi przedsiębiorstwami, takimi jak Google, Facebook i Apple, odnośnie tego, czy muszą one przestrzegać prawa europejskiego

Dotychczas wszystkie odmawiały uznania europejskich przepisów, tłumacząc się tym, że mają swoje siedziby w Stanach Zjednoczonych. Obecnie rzecznik generalny ETS zdecydował, że stosuje się wobec nich przepisy krajowe w dziedzinie ochrony danych, gdy tworzą one oddziały lub filie w państwie członkowskim.

Według dziennika La Vanguardia,„UE przyznaje rację Google w konflikcie dotyczącym prawa do zapomnienia”, bo rzecznik generalny ETS porównał eliminowanie pewnych wskazań wyszukiwarki Google „do formy cenzurowania publikowanych treści”. Barceloński dziennik wyjaśnia, że dzięki tej decyzji amerykański gigant internetowy „wygrał pierwsze starcie” ‒

czuwanie nad tym, aby stosowane było prawo do zapomnienia w Internecie, nie jest obowiązkiem Google, ani innych wyszukiwarek, a taka ingerencja jest możliwa tylko w bardzo ograniczonych przypadkach, gdy treści są nielegalne albo naruszają prawa własności intelektualnej, nie zaś w przypadku osoby prywatnej, która chce zatrzeć swój cyfrowy ślad.

Wniosek do Trybunału skierowała w 2009 r. Hiszpańska Agencja Ochrony Danych (AEPD) po tym, jak pewien hiszpański obywatel, który znalazł swoje dane osobowe w ogłoszeniu opublikowanym w dzienniku La Vanguardia ponad dziesięć lat wcześniej, zgłosił swoje zastrzeżenia pod jej adresem. Zabiegał o to, aby wymóc na Google usunięcie jego danych osobowych, ale amerykańska firma odmówiła, twierdząc, że naruszałoby to wolność wypowiedzi.

ETS, dla którego opinia rzecznika generalnego nie jest wiążąca, ma wydać decyzję w najbliższych miesiącach.