Cover

„Unieruchomiona generacja wyciąga na ulice swoich rodziców, dziadków i pradziadków”. Tak o sobotnich demonstracjach w Portugalii pisze dziennik Publico. Zaczęło się od strony utworzonej przez czterech młodych ludzi na Facebooku. Wkrótce dołączyli do nich anarchiści, nacjonaliści, związkowcy i inne, mniej wojownicze ruchy. Efekt? Marsze w Lizbonie, Porto i pozostałych portugalskich miastach zebrały około 300 000 protestujących. Byli w różnym wieku, mieli odmienne poglądy polityczne, ale wszyscy przyszli protestować przeciwko braku poczucia bezpieczeństwa i bezrobociu. Jak pisze Publico, dla Lizbony najbliższe dni są bardzo ważne. Portugalia oczekuje bowiem decyzji w sprawie unijnej pomocy, która ma wesprzeć walkę z deficytem. W piątek rząd ogłosił plan cięć budżetowych. Wiele z nich uderzy w emerytów, a to grozi wywołaniem poważnego kryzysu politycznego.