Cover

„Krach Białorusi”, obwieszcza na pierwszej stronie Gazeta Wyborcza. Kraj ten – po brutalnej pacyfikacji opozycji przez prezydenta Łukaszenkę odcięty od zagranicznych kredytów – znalazł się na krawędzi gospodarczej katastrofy. „Białorusini wykupują [obcą] walutę, cukier, mąkę, kaszę”, pisze warszawski dziennik. A „panikę” na rynku podsycają, informuje dalej, pogłoski o nieuchronnej dewaluacji białoruskiego rubla. Tymczasem reżim nie jest już w stanie przywrócić porządku w gospodarce, „wyłudzając kredyty to od Moskwy, to od UE”. Zachód nie da mu ani centa, a Rosjanie zwlekają z wypłatą obiecanego kredytu, bo wiedzą, że „zagnali go [Łukaszenkę] do narożnika” i stawiają twarde warunki. Mówi się, że ceną pomocy miałoby być odsprzedanie rosyjskim firmom udziałów w najbardziej atrakcyjnych białoruskich przedsiębiorstwach, takich jak system gazociągów, wytwórnie nawozów sztucznych czy zakłady samochodowe. Rosja to jednak ostatnia nadzieja dla rządów Łukaszenki. Choć, jak mówi były rosyjski minister gospodarki Jewgienij Jasin, „Moskwa dopóty będzie pomagać obecnemu prezydentowi, dopóki nie znajdzie jego następcy”.