Cover

„Dolarowa kroplówka dla europejskich banków”, głosi nagłówek wRzeczpospolitej nazajutrz po tym, jak największe banki centralne świata wpompowały miliardy dolarów w europejski system finansowy. Banki na Starym Kontynencie otrzymały trzymiesięczne pożyczki denominowane w walucie zza Oceanu. Skutek był natychmiastowy – ceny akcji na światowych giełdach poszybowały w górę, a euro się wzmocniło. „Niektórzy analitycy sądzą, że ruch zwiększający płynność to tak naprawdę jeden z etapów przygotowań do bankructwa Grecji”, a tego scenariusza, pisze dziennik, liderzy europejscy na razie w ogóle nie biorą pod uwagę. A jednak ten pozytywny efekt działania podjętego dokładnie w trzecią rocznicę upadku banku Lehman Brothers, który zapoczątkował światowy kryzys, może być „krótkotrwały” i nie „zastąpi koniecznych reform” ani nie „rozwiąże problemów finansów publicznych strefy euro”. Rzeczpospolita spieszy z ostrzeżeniem: „Jak pokazują najnowsze prognozy Komisji Europejskiej, unijna gospodarka zwalnia i w czwartym kwartale wzrost gospodarczy może być prawie niezauważalny… Sytuacja może być jeszcze gorsza, bo nikt nie jest w stanie przewidzieć konsekwencji restrukturyzacji greckiego długu”.