„Odyseja potrwa jeszcze długo” tytułuje swój komentarz The Guardian. Larry Elliott, szef działu gospodarczego brytyjskiego dziennika ostrzega liderów strefy euro, by – wbrew wynikowi niedzielnego referendum – nie próbowali Grecji narzucić kolejnych oszczędności. „Mówiąc krótko”, pisze Elliott, „powinni dać [Grekom] trochę więcej marchewki, a mniej kija”. Tą marchewką ma być oddłużenie. Nawet jeśli uda się osiągnąć kompromis, to obecny kryzys będzie mieć długofalowe implikacje —

Cover

Grecja uwypukliła strukturalną słabość euro oraz jednego podejścia do wszystkich, które nie sprawdza się w grupie tak mocno zróżnicowanych krajów. Wyjściem mogłoby być stworzenie unii podatkowej, współistniejącej z unią monetarną [...] To wymaga jednak solidarności, której zabrakło w ostatnich tygodniach. Europejski projekt stanął w miejscu.

Przesłanie płynące z Grecji jest jasne, pisze Bart Sturtewagen, redaktor naczelny dziennika De Standaard. Po tygodniu niefunkcjonowania banków oraz poważnych stratach, jakie ruch ten spowodował w biznesie oraz całej gospodarce, „nieoczekiwanie zdecydowana większość podjęła ryzyko odrzucenia warunków bailoutu proponowanego przez EU/MFW”. Mimo że cena tej decyzji będzie bardzo wysoka, a konsekwencje dla strefy euro i całej Unii dramatyczne, Sturtewagen pisze, że—

Cover

Skłonność do niepopierania dłużej Greków jest w tej sytuacji zrozumiała. Ale jest to chwila, w której własnie dlatego należy zachować zimną krew. To dialektyka zbrodni i kary wpędziła nas w tarapaty. Podejście to okazało się zupełnie bezużyteczne raz po raz. Kwestii restrukturyzacji długu nie sposób dalej unikać. Nawet MFW o tym wie. Jeśli Cipras naprawdę chce skorzystać ze swojego zwycięstwa, to musi udowodnić, że jego kraj nie chce tylko otrzymywać pieniędzy, ale chce się zmienić sam i chce zmienić swój rząd. Głos na „nie” okazał się prowokacją, ale, niestety, była to najłatwiejsza część zadania.

Ateny balansują na krawędzi Grexitu, ale „tli się jeszcze nadzieja na niedopuszczenie do powrotu drachmy”, pisze Tomasz Bielecki w Gazecie Wyborczej. Warszawski dziennik podkreśla, że o tym, co dalej zadecydują teraz Paryż i Berlin —

Cover

Nową pomoc dla Grecji musi zatwierdzić 18 krajów eurolandu, a Niemcy nie są tam największym jastrzębiem. Ale gdyby kanclerz Angela Merkel ustąpiła Grekom, musiałaby zmierzyć się z gniewem Holendrów, Hiszpanów czy Litwinów zmęczonych uporem Greków. Czy zdoła ten gniew uśmierzyć – nie jest pewne. Po wszystkich stronach sporu narosły emocje i sytuacja łatwo może się wymknąć spod kontroli.

„UE musi ograniczyć zniszczenia spowodowane przez rząd Ciprasa”, przekonuje Stefan Ulrich w Süddeutsche Zeitung. Wspólnota powinna teraz przyznać nadzwyczajną pomoc Grecji, jednak w zamianza każdy duży program pomocowy Grecja powinna przedstawić propozycje reform. W przeciwnym razie „strefa euro będzie sobie dobrze żyć bez Grecji”. Zdaniem publicysty, wynik referendum to „nie dla kompromisu” —

Cover

Grecy nie są jedynym narodem w strefie euro. Mogą decydować o własnej przyszłości, ale nie mogą niczego dyktować innym narodom i rządom. A już zwłaszcza nie mogą dyktować warunków członkom eurolandu, które oznaczałby, że Grecja otrzyma od nich miliardy nie oferując nic w zamian.

Biorąc pod uwagę wynik referendum, publicysta SMEPeter Schutz jest sceptyczny co do możliwego porozumienia w sprawie greckiego kryzysu i przewiduje raczej nieprzyjemną przyszłość dla tego kraju. 5 lipca przejdzie do historii, podobnie jak 11 września albo upadek Lehman Brothers, jako dzień, w którym odrzucając propozycje wierzycieli, Grecy zaczęli pisać nowy rozdział w dziejach własnego kraju, strefy euro, a nawet całej Unii. Komentator liberalnego dziennika przewiduje, że Grecja w końcu wyjdzie ze strefy euro, a przepaść jaka pojawi się między nią a Francją i Niemcami uniemożliwi dalszą kohabitację —

Cover

Grecy posmakują Armagedonu albo czegoś bardzo podobnego, gdy załamie się ich system finansowy, a import podstawowych produktów, np. środków potrzebnych szpitalom, zostanie wstrzymany z dnia na dzień [...] Co więcej, mogą się spodziewać fali bankructw, którym towarzyszyć będą zwolnienia.

Z kolei hiszpański dziennik El País uważa, że zwycięstwo „nie” w greckim referendum oznacza „poważne wyzwanie dla europejskiego projektu”, które wymaga „zarówno twardej, jak i taktycznej odpowiedzi” —

Cover

Europa znalazła się w punkcie zwrotnym. Każde jej posunięcie jest teraz ryzykowne i delikatne. Ale ważne jest, by nie zostawiać przyszłości w rękach grupki demagogów z Aten i wszystkich tych, którzy chcieliby do nich dołączyć w całej Europie. Wynik referendum wymaga sprytnej, mądrej i kompetentnej odpowiedzi zarówno od rządu Ciprasa, jak i strefy euro. Wymaga nadzwyczajnych środków, wybiegających poza rutynową politykę, tak by można było uniknąć nagłego załamania greckiej gospoarki. [...] Demokratyczny i gospodarczy galimatias jest przeogromny. Musimy połączyć pragnienia Greków oraz innych Europejczyków, którzy nie mieli okazji głosować w referendum, ale którzy także są reprezentowani przez demokratycznie wybrane rządy.

Jean-Christophe Ploquin wyjaśnia tymczasem, że „nie” w referendum nie rozwiąże greckich problemów. Co więcej, „po 'objeździe' do urn, Grecy muszą teraz szybko znaleźć sposób na uniknięcie bankructwa banków i całego państwa”. Ponadto —

Po uzyskaniu poparcia wyborców, Grecja ponownie stanie w obliczu innej demokratycznej rzeczywistości: prawowitych rządów osiemnastu krajów strefy euro, których społeczeństwa i parlamenty są coraz bardziej zaniepokojone i zniecierpliwione. [...] Wszyscy europejscy przywódcy będą teraz podchodzić nieufnie do premiera [Grecji], który okazał się mistrzem w unikaniu niewygodnych tematów i który rzucił bezprecedensowe wyzwanie liberalnemu systemowi rządów. Czy Aleksis Cipras myśli, że Grecja może się wykaraskać z obecnych tarapatów o własnych siłach? Czy dalej popiera europejską spójność, mimo jej licznych wzlotów i upadków?