Na targach lotniczych w Berlinie linie Emirates poinformowały o zakupie aż 90 sztuk A380. Kontrakt opiewający łącznie na przeszło 30 mld dol. przesądza o sukcesie projektu budowy największego pasażerskiego samolotu świata. I spycha w cień królującego od 40 lat boeinga 747. W tym roku nie zamówiła go jeszcze żadna linia lotnicza.

Europejskie konsorcjum czekało na taki sukces od początku lat 90. minionego wieku. Właśnie wtedy zapadła w biurach giganta w Tuluzie decyzja o budowie ogromnej maszyny (ważącej przy starcie wraz z paliwem ponad 650 ton) zdolnej przewieźć nawet 800 pasażerów. Przez wiele kolejnych lat eksperci wieszczyli superjumbo jetowi taki sam los, jaki spotkał concorde’a. Uważali, że Airbus zapewne zbuduje technologiczne cudo, ale owoc jego wielkiego wysiłku nigdy nie zostanie się zmieniony w komercyjny sukces, to się mu nie może udać.

Tymczasem dziś Airbus jest już tylko o krok od udowodnienia sceptykom, że się mylili. Po spektakularnej decyzji Emirates Airlines konsorcjum ma zamówienia na 234 maszyny, z których każda, zależnie od standardu wyposażenia, kosztuje od 330 do nawet 400 mln dol. Specjaliści uważają zaś, że prace nad projektem, które pochłonęły prawie 20 mld euro, okażą się opłacalne, jeśli Airbusowi uda się sprzedać przynajmniej 300 maszyn.

„Jeśli A380 obsługiwać zacznie wszystkie największe towarzystwa lotnicze świata, będzie to oznaczać sromotną porażkę amerykańskiego rywala. Boeing nie będzie mógł odpowiedzieć ofertą własnego superjumbo jeta, bo na rynku nie ma miejsca na dwie takie maszyny. Dominacja Airbusa w najbardziej prestiżowym segmencie megasamolotów będzie trwała dziesięciolecia”, mówi redaktor naczelny londyńskiego specjalistycznego pisma Flight International Murdo Morrison.

A-380 bije swoich konkurentów przede wszystkim kosztami eksploatacji. Przy komplecie pasażerów spala mniej niż 3 litry/100 krn w przeliczeniu na jednego podróżnego. Inne szeroko kadłubowe samoloty zużywają zdecydowanie więcej: ok. 5 litrów/100 km/pasażera. Tak dobry wynik europejscy konstruktorzy osiągnęli m.in. dzięki obniżeniu ciężaru A380. Tam, gdzie to było tylko możliwe, aluminium zastąpiono lżejszymi materiałami kompozytowymi.

Przy rosnących cenach paliwa niższe koszty eksploatacji mają decydujące znaczenie przy wyborze samolotu. Już teraz Air France na trasie między Paryżem a Nowym Jorkiem zastąpił dwa mniejsze samoloty jednym A380. Dzięki temu każdego dnia oszczędza 8 mln euro.

Cały artykuł można przeczytać na stronie Dziennika Gazety Prawnej