„Szalony wyścig pomiędzy przywódcami strefy euro a rynkami wkroczył w kolejny ważny etap”, stwierdza La Tribune. 28 listopada „ministrowie finansów 27 państw sfinalizowali plan ratunkowy w wysokości 85 miliardów euro dla Irlandii”, wyjaśnia francuski dziennik. „Przede wszystkim Paryż i Berlin porozumiały się w sprawie utrzymania po 2013 r. linii obrony wyznaczonej po to, aby wyciągnąć strefę euro z kryzysu systemowego wynikłego z eksplozji publicznego długu. Po Grecji bogatsi już w doświadczenia przywódcy zrozumieli, że trzeba jak najszybciej zademonstrować swoją jedność”.

Ogłoszony plan przewiduje udział prywatnych wierzycieli w ewentualnych przyszłych planach pomocowych dla krajów przeżywających trudności. Ale „wbrew temu, czego początkowo chciały Niemcy, ten udział sektora prywatnego będzie następował ‘w zależności od przypadku’”, precyzuje La Tribune. I to tylko w razie niewypłacalności, a nie wtedy, gdy państwa będą mieć zwykłe problemy z płynnością. W praktyce oznacza to, że w nowych emisjach długu od połowy 2013 r. zostaną uwzględnione klauzule wspólnego działania, które umożliwią dokonywanie restrukturyzacji na warunkach wynegocjowanych z prywatnymi wierzycielami .

Zaproszenie dla spekulantów

„Niemcy miały rację, broniąc mechanizmu pozwalającego krajom ogłaszać niewypłacalność, w chwili gdy kraje te nie mogą spłacić swoich długów. Klauzule wspólnego działania mogłyby być sposobem, aby to osiągnąć”, wyraża zadowolenie Financial Times. Jak zauważa dziennik z londyńskiego City, „niektóre kraje zmagają się już z astronomicznymi kosztami pożyczek. I jasne jest, że nie można wrócić do warunków sprzed kryzysu, gdy wszystko można było pożyczać według stóp oprocentowania takich samych lub bliskich tym jak dla Niemiec. Ten koślawy model obecnie zupełnie szwankuje. Pomysły Berlina nie są może rozwiązaniem docelowym, ale przynajmniej pokazują właściwy kierunek”.

Niemiecki kuzyn pisma wydaje się być bardziej ostrożny. „Wygląda na to, że rezultat jest udany – i jest w stanie uspokoić rynki”, pisze Financial Times Deutschland. Ale rządy są współodpowiedzialne za to, że czas już naglił. Dotyczy to przede wszystkim politycznego stylu Angeli Merkel, który polega na energicznym stawianiu wymagań, takich jak odpowiedzialność wierzycieli. Możliwe jednak, że chodziło jej przy tym bardziej o wrażenie, jakie chce zrobić na własnych wyborcach, niż odbiór na rynkach światowych. Ale zachowywanie milczenia całymi tygodniami i dopuszczanie do wycieku tylko kilku szczegółów bez żadnego dodatkowego komentarza, jest zaproszeniem dla spekulantów”.

Ministrowie finansów powinni prosić wierzycieli, aby sięgnęli do kieszeni

W opinii zaniepokojonego El Mundo „od tej pory kraje mniej wypłacalne będą miały trudności w uzyskaniu finansowania, bo inwestorzy będą woleli kupować długi państw silniejszych gospodarczo. Hiszpania, z planem ratunkowym wiszącym nad głową jak miecz Damoklesa, jest jednym z krajów, z których inwestorzy uciekną”. Jednakże, co podkreśla dziennik, „nowy system może mieć tę zaletę, że zmusi rząd, aby ten był dużo bardziej wymagający w zakresie kontroli deficytu, a tym samym również emisji długu”.

Na razie, jak zauważa Süddeutsche Zeitung, 85 miliardów euro wyłożone na stół przez UE i MFW „stanowi tylko pomoc w nagłym wypadku. Aby naprawdę powstrzymać kryzys zadłużenia, ministrowie finansów powinni prosić wierzycieli, aby sięgnęli do kieszeni. I to natychmiast”.