Utracony mit norweskiej niewinności

Proces skrajnie prawicowego terrorysty rozpoczął się 16 kwietnia w Oslo. Kilka miesięcy po masakrze na wyspie Utøya, która wstrząsnęła krajem, norweski dziennikarz podważa podkreślany na całym świecie mit utraconej niewinności.

Opublikowano w dniu 16 kwietnia 2012 o 09:32

Na długo zanim psychiatrzy mieli wstęp do celi Andersa Behringa Breivika, prasa międzynarodowa zabrała się do analizowania naszej narodowej psyche. Za wyjątkiem kilku dziennikarzy, większość stwierdziła, że Norwegia utraciła swoją niewinność na zawsze. Zaatakowana 22 lipca mityczna kraina Shangri-La nie mogła odzyskać pierwotnego kształtu.

Szczegółowa analiza relacji z ataku terrorystycznego w europejskich i amerykańskich gazetach wskazuje na to, iż najczęściej odwoływano się do „utraconej niewinności”. Nagłówek na pierwszej stronie Le Monde z 24 lipca jest tego doskonałym potwierdzeniem: „Norwegia utraciła niewinność”.

Zaś w jednym z artykułów, brytyjski dziennik The Observer stwierdził na wstępie, że „Norwegia uważa się za najzdrowszy, najbogatszy i najspokojniejszy kraj na świecie”. Ich prostoduszność i wzruszająco egalitarna otwartość gdzieś się rozpłynęła.

Kulturowi tłumacze

Lecz te podyktowane dystansem wizje zagranicznych obserwatorów były tylko iluzją, reportaże zaś zawoalowaną samooceną, a teksty o „introspekcji” starą śpiewką. Bowiem wszyscy zagraniczni dziennikarze zastosowali tę samą zasadę lustra – nie wskrzeszano tu bynajmniej stereotypów cudzoziemców o Norwegii, ale nasze własne.

Kiedy to dziennikarze pracują w kraju, którego języka ani kultury nie znają, zwracają się o wsparcie do tłumaczy, którzy są chętni do wielu cennych usług. Ci ludzie nie są zbyt wysoko cenieni przez opinię publiczną. Tymczasem to oni nadają kierunek interpretacji konfliktów, podpowiadają, do jakich źródeł sięgnąć i jakich sformułowań użyć, choć sami pozostają w cieniu.

Kiedy tak mało znany kraj jak Norwegia, o którym niewiele się mówi, staje się sceną światowych wydarzeń, gazety zdecydowały się na następującą opcję: światowej sławy pisarze, tacy jak Jan Kjærstad, Anne Holt i Jostein Gaarder udzielili wywiadów i tym samym posłużyli za kulturowych tłumaczy, Jo Nesbø zaś poproszono o napisanie artykułu, który opublikowano w prasie na całym świecie.

W New York Times oraz Folha do Brasil, w hiszpańskim El Mundo, w duńskim Jyllands-Posten oraz Der Spiegel [proszę poszukać wersji w swoim języku], Nesbø wytłumaczył, w jaki sposób czasy sprzed 22 lipca to czasy „innego kraju”, gdzie panował „wszechobecny konsensus” oraz gdzie debata dotyczyła tylko najlepszych sposobów osiągnięcia celów, co do których zgadzała się i lewica, i prawica. „Do 22 lipca 2011 r. obraz Norwegii w jej własnych oczach przypominał obraz dziewicy: nietknięta przez ludzkie ręce natura, społeczeństwo niezbrukane chorobami cywilizacji”.

Jan Kjærstad zaprowadził dziennikarza The Observer do Bølgen & Moi [jednej z najlepszych restauracji w Oslo], gdzie pokazał mu stolik, przy którym zazwyczaj siada następca tronu. Wtedy właśnie wszedł książę Haakon Magnus, i jak w książkach, zaczął gawędzić z Kjærstadem i nieposiadającym się ze zdziwienia brytyjskim dziennikarzem.

Tylko raz zetknąłem się ze zdecydowanym sprzeciwem wobec tego norweskiego poczucia, że Breivik rozwalił cały nasz system społeczny. W The Guardian, dziennikarz Simon Jenkins napisał 26 lipca, że „norweska tragedia jest dokładnie tym właśnie – tragedią. Nie oznacza ona nic i nie należy za wszelką cenę nadawać jej jakiegoś sensu… Nie, Anders Breivik nic nam nie mówi o Norwegii… Nic nam nie mówi o terroryzmie, kontroli posiadania broni czy pracy policji bądź politycznych obozach wakacyjnych… Najwyraźniej jest bardzo chorym człowiekiem”.

Świadomie spuszczona zasłona

Jenkins był zaszokowany sposobem umieszczania Breivika w kontekście politycznym. Ponieważ zamachy były dziełem chorego człowieka, dziennikarz uważa, że David Cameron nie miał racji wymagając „prześwietlenia skrajnej prawicy i skrajnego nie wiadomo czego”.

Dziennikarze są dziś znowu w Norwegii, aby obserwować, jak aparat sprawiedliwości potraktuje tego, który zburzył ten dziewiczy raj. Niektórzy spośród nich być może czytali tekst Martina Sandbu, dziennikarza działu ekonomia konserwatywnej gazety Financial Times, też Norwega. Dwa dni po masakrze na wyspie Utøya, pisał że „Norwegia już dawno straciła niewinność”. Nasz rzekomy dystans do problemów tego świata był „świadomie spuszczoną zasłoną”, stworzoną przez polityków, którzy chcą ukryć fakt, że Norwegii, jednemu z założycieli NATO oraz bezwarunkowemu sojusznikowi Stanów Zjednoczonych, przemoc nie jest obca.

„Kraje skandynawskie często postrzega się jako bardziej tolerancyjne w stosunku do imigrantów niż inne kraje Europy Północnej. Ale być może ich rządom lepiej się udało zakamuflować ich nienawiść”, dodaje Sandbu.

Może 22 lipca nasz raj nie rozleciał się w drobny mak, tylko lustro, które sami stworzyliśmy.

Are you a news organisation, a business, an association or a foundation? Check out our bespoke editorial and translation services.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo europejskie

Europejska demokracja potrzebuje niezależnych mediów. Voxeurop potrzebuje ciebie. Dołącz do naszej społeczności!

Na ten sam temat