Czy donośny sygnał, jakim były wyniki niedzielnych wyborów w Grecji, zostanie usłyszany? Grecja nie ma tak naprawdę zbyt wiele czasu ani zbyt wielkiego pola manewru. Niektórzy sądzą, że wyniki wyborów wystraszą Berlin i Paryż tak, że złagodzą warunki fiskalnego dostosowania, jakiego żądają od Aten, i być może dorzucą szczodry pomocowy pakiet.

Innymi słowy mają oni nadzieję, że nasi zagraniczni kredytodawcy zdadzą sobie sprawę, że przekształcenie Grecji w rodzaj republiki weimarskiej jest zaledwie przedsmakiem tego, co wkrótce wydarzy się we Włoszech, Hiszpanii, a nawet Francji.

Gdyby tylko wszystko było tak proste. Nasi partnerzy są oczywiście bardziej przygotowani na, by tak rzec, „porażkę” Grecji albo nawet jej wyjście ze strefy euro. Złagodzenie żądań fiskalnych będzie oznaczało więcej pieniędzy dla Aten – a nie ma szansy, by to się spodobało się jakiemukolwiek parlamentowi w Europie.

Politycy pozbawieni zaufania

Ale jest jeszcze inny problem. Nasi partnerzy postrzegają greckich polityków podobnie jak my – nie ufają im. Uważają, że nie można polegać na ich słowie. Jednak widzą niewielką chęć zmian pośród głównych partii politycznych, a żadnej nowej partii reformatorskiej na horyzoncie nie widać.

Greckie społeczeństwo odrzuca też jako niewiarygodne wszystko to, co ma związek z memorandum UE i MFW. Jeżeli nie pojawia się alternatywny plan naprawy, zwracają się ku partiom protestu, takim jak Radykalna Lewica Alexisa Tsiprasa.

Jest oczywiste, że jeżeli Niemcy nie złagodzą swoich żądań, a w Grecji nie pojawią się przekonujące rozwiązania, wyniki niedzielnych wyborów oznaczać będą powrót do drachmy. Niektórzy twierdzą, że gdy pensje i emerytury zostaną obniżone, ludzie zrozumieją, co się dzieje. Być może tak, ale jest to broń obosieczna, która jeszcze bardziej rozsierdzi społeczeństwo.

Gdy naród nagle dojrzewa

Żadnego rozwiązania nie da się narzucić z góry. Argumenty na rzecz pozostania w strefie euro powinno zostać jasno wyłożone. W niedzielę wyszło wyraźnie na jaw, że ateńska elita polityczno-gospodarcza mówi innym językiem niż reszta kraju.

Przed nami trudne tygodnie i miesiące. Tak dzieje się zawsze, gdy zgniły system rozpada się i nie ma go czym zastąpić. Tak dzieje się zawsze, gdy naród nagle dojrzewa po kilku dekadach łatwego życia. W niedzielę ten właśnie grecki naród wywrócił wszystko do góry nogami. Teraz chce się przekonać, czy ktoś jest w stanie ponownie wprowadzić jakiś porządek.