Cover

Propozycje brytyjskiego rządu odnośnie zwalczania zagrożenia ze strony Państwa Islamskiego „utknęły już na samym wstępie”, pisze The Guardian. Z przyczyn prawnych premier David Cameron musiał wycofać się z głównych założeń planu dotyczącego brytyjskich dżihadystów walczących w Syrii i Iraku.

Jak zauważa dziennik, premier sam „przyznał”, że istnieją „trudności prawne” związane z planowanym wprowadzeniem zakazu powrotu na Wyspy brytyjskich bojowników, co mogłoby doprowadzić do tego, że staliby się oni „bezpaństwowcami”. Co więcej plan odbierania im paszportów napotkał na opór także w szeregach koalicyjnych partnerów Torysów, czyli liberalnych demokratów. Według Guardiana pakiet rozwiązań proponowanych przez Camerona -

wydawał się w najlepszym razie niedokończony, a z pewnością dużo mniej dramatyczny niż sugerowałaby to zorganizowana w naprędce w piątek nadzwyczajna konferencja prasowapremiera, na której ogłosił on podniesienie poziomu zagrożenia terrorystycznego w kraju ze „znacznego” do „poważnego” po raz pierwszy od kilku lat.

Cameron „zasygnalizował” także, że Wielka Brytania może dołączyć do Stanów Zjednoczonych i również podjąć bombardowania z powietrza pozycji Państwa Islamskiego. Uniknął jednak podjęcia wiążącego zobowiązania -

do czasu wypracowania konkretniejszej strategii przez Waszyngton lub przyjęcia jej w tym tygodniu na szczycie NATO w Walii.