Społeczność Voxeurop Wywiad z Jeanem Zieglerem

„Europejska demokracja jest zagrożona”

Opublikowano w dniu 2 stycznia 2015 o 12:29

W swojej ostatniej książce, [**Retournez les fusils](http://www.seuil.com/livre-9782021169683.htm) („Odwróćcie karabiny”, éditions du Seuil), szwajcarski socjolog i wiceprzewodniczący Komisji Praw Człowieka ONZ oskarża, w wieku 80 lat, „globalne oligarchie finansowe” i krytykuje europejskie elity za to, że nie zdają sobie sprawy z zagrożeń, które czyhają na Państwo prawa i na spójność narodową.**

W Pana książką jest pełno odniesień do Marksa oraz do marksistowskich filozofów i socjologów. Czy ćwierć wieku po upadku Muru, wraz z którym przestały istnieć państwa powołujące się na doktrynę marksistowską, jego analiza nadal jest aktualna ?
Tak, mimo że pomylił się w jednej sprawie: do ostatnich dni swojego życia był przekonany, że obiektywne braki, niedobory materialne będą trwały dłuższy czas – podczas gdy jesteśmy obecnie w stanie wyżywić 12 mld osób. Pomijając ten błąd, Marksowi zawdzięczamy krytyczna i analityczną świadomość kapitalistycznego sposobu produkcji. Dał nam instrumenty nadal aktualnej analizy kapitalizmu finansowego, które pozwalają lepiej zrozumieć jego mechanizmy.
Moja książka jest narzędziem walki zmierzającej do stworzenia nowego społeczeństwa obywatelskiego. Wbrew pozorom ono istnieje i prężnie się rozwija. Weźmy przykład Światowego Forum Społecznego, którego ostatni szczyt odbył się w Tunisie w 2013 r. : przyjechało ponad 15 000 osób, aby dyskutować o alternatywach dla zglobalizowanego kapitalizmu. To ruch oporu złożony z grup, które walczą na różnych frontach: Via Campesina przeciwko wywłaszczaniom ziem, Attac przeciwko braku regulacji rynków finansowych, Greenpeace na rzecz ochrony środowiska, Amnesty International na rzecz praw człowieka. Drugi co do wielkości związek zawodowy w Niemczech, IG Metall, oraz austriackie związki zawodowe toczą bój przeciwko Transatlantyckiemu Partnerstwu w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP).

Ale zwolennicy TTIP – m. in. Waszyngton i Komisja Europejska – przedstawiają właśnie ten traktat jako rewolucję, która pozwoli stworzyć setki tysięcy miejsc pracy na wspólnym transatlantyckim rynku.

Gadanie! Jeżeli forsowany przez wielkie koncerny TTIP przejdzie, wszystkie europejskie normy dotyczące osłony socjalnej, ochrony środowiska czy kwestii sanitarnych mogą przestać obowiązywać. W jakich warunkach są tworzone miejsca pracy, o których mowa? Patrząc na obrót negocjacji, ciężko być optymistą.
Rozpoczęty w 2005 r. „dialog handlowy” między 70 korporacjami a amerykańskim departamentem handlu zaowocował projektem TTIP, który od 2013 r. jest negocjowany bez jakiejkolwiek przejrzystości: żaden poseł lub europoseł nie wie, jakie prerogatywy właściwie mają negocjatorzy TTIP w imieniu UE. Koncerny po prostu chcą się pozbyć wszystkich ograniczeń normatywnych, które uniemożliwiają maksymalizację ich zysków. Chcą na przykład wydłużyć czas obowiązywania patentów.
W takich obszarach, jak zdrowie, ochrona środowiska czy żywność, normy europejskie przestaną obowiązywać. Kluczowa klauzula tego porozumienia przewiduje, że to sąd arbitrażowy – w skład którego będą wchodzili sędziowie desygnowani przez obie strony - będzie decyzyjny w razie sporu i to bez możliwej apelacji przed krajowym sędzią! Jeżeli ta umowa zostanie podpisana, jeżeli Parlament Europejski ją zatwierdzi, jeżeli 28 parlamentów państw członkowskich ją ratyfikuje i jeżeli wejdzie ona w życie, to każda korporacja będzie mogła złożyć wniosek przeciwko suwerennym państwom, jeżeli podejmą one decyzję dla niej niekorzystną. Słowem, jeżeli TTIP będzie obowiązywać, przypieczętuje ono długotrwałą kontrolę koncernów nad polityką gospodarczą i finansową państw.

Newsletter w języku polskim

W Pana książce jest mowa o tym, że narody mogą przestać istnieć. Czy to zagrożenie dotyczy również Europy, gdzie Państwa mają wielowiekową historię?
Owszem, dżungla rozwija się również w Europie i zagraża państwom prawa i prawom społecznym. I to dlatego odpowiedź na agresję zglobalizowanego kapitalizmu finansowego jest szybsza, niż przewidywano. W Hiszpanii 18,2% dzieci poniżej dziesiątego roku życia jest stale niedożywionych. W Anglii czy Berlinie niektóre związki zawodowe nauczycieli organizują zbiórki pieniędzy, aby wyżywić głodujących uczniów.
I kto powinien bić na alarm?
Tradycyjnie zajmuje się tym lewica, ale europejskiej lewicy brakuje teraz pomysłów. Ruchy socjalistyczne i ich intelektualiści nie dają już klasie pracującej odpowiednich narzędzi do analizy, myślenia, postrzegania i rozumienia świata. Włączenie europejskich pracowników w imperialistyczną strategię położyło kres idei solidarności z wyzyskiwaną ludnością z trzeciego świata. Tak więc przemoc wobec zniewolonym i pracowników jest dzisiaj uważana za „normalną” i „nieuniknioną”, ponieważ jest ona nierozerwalnie związana z kapitalizmem.
I mamy tego konsekwencje: w Szwajcarii ostatnie wybory to potwierdzają. W ostatnich latach Szwajcarzy bez żenady i przy przygniatającej większości głosowali przeciwko całej serii postępowych reform socjalnych, które były w ich interesie. Należały do nich: przedłużenie czasu trwania urlopów, ujednolicenie standardów służby zdrowia, zwiększenie zasiłków dla osób starszych, ograniczenie wynagrodzeń właścicieli firm, a nawet wprowadzenie płacy minimalnej.
W Europie obserwujemy od całego pokolenia powrót skrajnie prawicowych doktryn, banalizację rasizmu i ksenofobii. Do tego stopnia, że dla większości osób są to „opinie”, które należy szanować, jak każdą inną. I wszędzie na kontynencie partie i ruchy ksenofobiczne otrzymują coraz więcej głosów: we Francji Front Narodowy może stać się największym ugrupowaniem; we Włoszech Liga Północna dominuje w trzech regionach; flamandzki N-Va ma największe poparcie w Antwerpii i w północnej Belgii; w Szwajcarii Demokratyczna Unia Centrum jest główną siłą polityczną w parlamencie i doprowadziła w lutym do przegłosowania projektu ustawy przeciwko swobodnemu przepływowi osób między Szwajcarią a UE. W Holandii, Słowacji, Bułgarii, Danii i Anglii skrajnie prawicowe ruchy cieszą się dużym poparciem, a na Węgrzech są wręcz u władzy.

Czy można jakoś zaradzić tej sytuacji?
Rozwiązaniem jest świadomość narodowa: naród należy do tych wszystkich, którzy podpisują się pod umową społeczną i przestrzegają prawa. Nie można z niego nikogo wykluczyć, niezależnie od pochodzenia danej osoby. Kumulacja poszczególnych przynależności kulturowych w społeczeństwie, jak i wielorakie przynależności każdego obywatela, stanowią o bogactwie europejskich nacji, jest to znak rozpoznawczy wielkich cywilizacji.
Rozmawiał Gian Paolo Accardo, tłumaczenie Frédéric Schneider.

Are you a news organisation, a business, an association or a foundation? Check out our bespoke editorial and translation services.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo europejskie

Europejska demokracja potrzebuje niezależnych mediów. Voxeurop potrzebuje ciebie. Dołącz do naszej społeczności!

Na ten sam temat