Niemcy wpadły we własne sidła

Grecja obejmie półroczną prezydencję UE 1. stycznia 2014 r. Jednym z gorących tematów będzie ocena sytuacji ekonomicznej państw członkowskich. Może się okazać, że jednym z krajów, których gospodarce brakuje równowagi są… Niemcy, a to z powodu ich eksportu.

Opublikowano w dniu 25 września 2013 o 15:35

Po wyborach parlamentarnych, które były formalnością, niemiecki rząd będzie musiał się zmierzyć z dwoma niebagatelnymi wyzwaniami na poziomie europejskim. Kolejne dofinansowanie Grecji nie powinno stanowić większego problemu. Ale przypadek tak sprawił, że Ateny obejmą prezydencję Unii w pierwszym półroczu 2014 r. i będą obchodziły 24 lipca 40. rocznicę zakończenia dyktatury pułkowników.

O ile Grecja nie jest wystarczająco wiarygodna, aby móc zaproponować konkretny plan gospodarczy dla Europy, to jej prezydencja będzie miała, bez wątpienia, wymiar polityczny. W Atenach odbędzie się szczyt Unia Europejska – Bałkany Zachodnie nazywany „Saloniki II”. Jej celem będzie przejęcie deklaracji politycznej, w której zostanie określony planowany termin, „ambitny, ale i realistyczny”, zamknięcia procesu akcesyjnego Bałkanów Zachodnich.

Ma to oczywiście znaczenie regionalne dla Grecji – mimo że znajduje się ona w Europie, graniczy na lądzie z innym państwem Unii dopiero od momentu wstąpienia do niej Bułgarii. Pozostaje odizolowana na południowym wschodzie kontynentu.

[[Integracja Bałkanów przyczyniłaby się do większej równowagi w UE i do przyspieszenia demokratyzacji tych państw]]. Niemcy nie będą mogły się już wykręcać. Będą musiały wytłumaczyć obywatelom, że zatwierdzenie kalendarza w sprawie kolejnego rozszerzenia jest konieczne, choć mogą się pojawić negatywne skutki dla gospodarki.

Wadliwe widełki

Druga sprawa jest znacznie bardziej krótkoterminowa. Od wprowadzenia „sześciopaku” [sześciu reguł wzmacniających europejski pakt stabilizacyjny] pod koniec 2011 r. inne kryteria niż słynne bariery 3% Produktu Krajowego Brutto (PKB) dla deficytu publicznego i 60% PKB dla zadłużenia publicznego wynikające z traktatu z Maastricht oraz 0,5% dla deficytu strukturalnego wynikające z paktu budżetowego, są brane pod uwagę przez biurokratów z Brukseli, w szczególności w strefie euro.

Teraz, każdej jesieni, Komisja opracowuje diagnozę dotyczącą braku równowagi makroekonomicznej państw członkowskich na podstawie… jedenastu wskaźników! Dla każdego z nich określono widełki, w których każdy kraj ma się zmieścić; jeżeli wartość jest poza tymi widełkami, stwierdza się brak równowagi. Powiedzmy sobie szczerze: te widełki, podobnie jak kryteria z Maastricht, nie zostały ustalone po gruntownej analizie ekonomicznej. Ten pierwszy etap pozwala ustalić, które kraje nie są w równowadze. Pogłębienie się tego stanu rzeczy może, w dalszej kolejności, przyczynić się do uruchomienia „procedury sprawdzającej”.

W listopadzie 2012 r. stwierdzono, że 13 państw członkowskich, w tym Francja i Wielka Brytania, nie jest w stanie równowagi. Ale w wiosennym raporcie, podczas tzw. Semestru Europejskiego, ustalono, że brak równowagi dla tych dwóch krajów nie jest „nadmierny”, w przeciwieństwie do tego Hiszpanii. „Uf!” – mogłoby się rzec, ponieważ państwo, które jest w stanie „nadmiernej” nierównowagi musi podjąć kroki korekcyjne proponowane przez Komisję Europejska.

Jeżeli dwa razy nie wywiąże się ono ze swoich zobowiązań, będzie można na nie nałożyć sankcje finansowe w wysokości 0,1% PKB. Jednak krajom, które nie mają nadmiernej nierównowagi, również się zaleca podjęcie działań zgodnie z rekomendacjami Komisji.

Zbyt konkurencyjne Niemcy

[[Nie stwierdzono, aby Niemcy były w stanie nierównowagi, ale mało brakowało]]. Jednym z kryteriów jest saldo handlu zagranicznego – średni deficyt na przestrzeni ostatnich trzech lat nie może przekraczać 4% PKB, a nadwyżka nie może być większa niż 6%. Ta druga wartość jest ustępstwem ze strony Berlina, który dużo eksportuje. Pani Merkel uznała, że terapia szokowa narzucona państwom na peryferiach Europy pozwoli utrzymać saldo Niemiec poniżej 6%, co jest już wysokim poziomem.

Nie będą one dzięki temu oskarżone o to, że są zbyt konkurencyjne, przez co Unia straci równowagę i to inni będą wytykani za brak konkurencyjności, jest to centralny element dyskursu Komisji od początku kryzysu. Ale – zupełnie jakby to robili na złość – niemieccy przedsiębiorcy coraz więcej eksportują! Rząd podjął więc decyzję, aby „zmanipulować” tymczasowe dane przekazane Eurostatowi. Zupełnie przez przypadek średnia krocząca wyliczona przez Komisję na jesieni 2012 r. wynosiła… 5,9%!

W Niemczech nie ma więc braku równowagi makroekonomicznej… Z ostatecznych danych opublikowanych na wiosnę 2013 r. wynika, że średnia kształtowała się na poziomie 6,1%. Ale to już bez znaczenia: Semestr Europejski się rozpoczął, a Niemcy były już w kampanii wyborczej.

To wszystko wskazuje na absurdalność czysto matematycznych kryteriów – diagnoza może okazać się inna, jak już wpłyną ostateczne dane. A co się stanie, jak się okaże, że na jakiś kraj zostaną nałożone sankcje, podczas gdy przekazane dane były niedokładne? Tymczasem nadwyżka w handlu Niemiec stała się jeszcze większa. I teraz już nie będzie można naginać statystyk, na pewno wynosiła ona 6,4 – 6,6% PKB w latach 2010‒2012. Niemcy tym samym wpadły we własną pułapkę, Komisja Europejska również.

Dyktatura statystyk miała pozwolić na narzucenie reform wbrew obywatelom, przy wykorzystaniu argumentu wzorowego ucznia, jakim miały być Niemcy. Trudno sobie wyobrazić, aby Grecy, Francuzi czy Hiszpanie zgodzili się na ustępstwo dla Niemiec na kilka miesięcy przed eurowyborami.

Are you a news organisation, a business, an association or a foundation? Check out our bespoke editorial and translation services.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo europejskie

Europejska demokracja potrzebuje niezależnych mediów. Voxeurop potrzebuje ciebie. Dołącz do naszej społeczności!

Na ten sam temat