Zmierzch Cavaliere

Odtrącony przez niektórych ze swoich kolegów, którzy zmusili go do głosowania wbrew sobie za wotum zaufania dla rządu Enrico Letty, i tym samym być może do opuszczenia Senatu – jego komisja ma czwartego października podjąć decyzję w tej sprawie – Silvio Berlusconi w sposób nieunikniony schodzi ze sceny.

Opublikowano w dniu 3 października 2013 o 16:39

Po raz pierwszy od dwudziestu lat kryzys polityczny został zażegnany nie dzięki lub wbrew Berlusconiemu, ale przy absolutnej obojętności wobec tego, co mógł lub nie mógł zrobić Il Cavaliere – uwięziony w diabelskim wirze, który spowodował, że zmieniał stanowisko co najmniej kilkanaście razy. Fakt, że po znojnym i w pewnym sensie historycznym dniu działalności parlamentu lider centroprawicy, jakby zniewolony, osobiście, ku zaskoczeniu wszystkich, ogłosił w Senacie, że będzie głosował za wotum zaufania (choć zaledwie w sobotę żądał dymisji ministrów, a niewiele wcześniej domagał się od swoich senatorów głosowania przeciw), nie miał żadnego wpływu na wynik tej skomplikowanej partii pokera, która rozgrywała się w ostatnich dniach.

Kości zostały rzucone już wtedy, gdy dysydenci z Partii Ludu Wolności (PLW) ogłosili w nocy z wtorku na środę, że nie porzucą rządu, który mógł zatem liczyć na wsparcie wystarczającej liczby deputowanych, aby zapewnić sobie nową większość w Palazzo Madama [siedzibie Senatu].

Tak więc osoba, która była symbolem II Republiki [ramy instytucjonalnej utworzonej po burzy spowodowanej przez śledztwo antykorupcyjne „Czyste Ręce”, na początku lat 90. zeszłego wieku], praźródła wszystkich rozdziałów życia politycznego Włoch ostatnich dwudziestu lat, lider, który wciąż był w stanie odgrywać decydującą rolę, nie tylko w swoim własnym obozie, ale także wśród przeciwników, stał się nikomu niepotrzebny. Berlusconi wyszedł, i zajęło mu to kilka godzin, aby uświadomić sobie, co się stało. Potem, kiedy to zrozumiał, pogodził się z tym i głosował na rząd, aby nie być świadkiem rozłamu w swojej partii. Jego charyzmatyczne przywództwo, które do poniedziałkowego wieczoru pozwalało mu uniknąć wszelkich form wewnętrznej debaty, nagle i niespodziewanie padło.

Niezrozumiała niekonsekwencja

[[Wyparowało w mgnieniu oka. Przemienione w zagubionego osła, obalone salwami wpisów centroprawicowych wyborców]] w Internecie, co najmniej zdezorientowanych niezrozumiałą niekonsekwencją, z jaką Berlusconi dokonał swoich nieszczęsnych prób obalenia rządu. Teraz wszyscy są zgodni, że nowa większość – niemal równa poprzedniej, ale wzmocniona umową między premierem i najbardziej odpowiedzialną częścią centroprawicy – zrodziła nowego przywódcę w osobie wiceprzewodniczącego Rady.

I nie ma żadnej wątpliwości, że Angelino Alfano, [wiceprezes Rady i druga rangą osoba w PDL] odegrał kluczową rolę w tym kryzysie, od samego początku odmawiając jakiejkolwiek próby wywołania rozłamu w PLW, do ostatniej chwili przekonując Berlusconiego, aby się cofnął, i w końcu tego dopiął, nie tylko dzięki swojej sile perswazji, ale też konsensusu, który tymczasem udało się osiągnąć między grupami parlamentarnymi, senatorami i posłami po raz pierwszy gotowymi do nieposłuszeństwa wobec Berlusconiego. Alfano, który był dotychczas często krytykowany przez swoich współpracowników za brak odwagi, tym razem okazał śmiałość.

Narodziny „osi pilnej potrzeby”

Poza zwodzeniami i wykorzystywanym od dawna kryzysem przywództwa – pomimo wspaniałych sukcesów wyborczych „Silvio, Silvio I”, i współczucia Włochów wobec jego osobistych tarapatów – to, co się stało w ostatnich dniach, aż do spektakularnego wczorajszego finału, było już wpisane w nowe polityczne otwarcie. Nie miała to być pacyfikacja, w której Berlusconi błędnie wypatrywał końca swoich kłopotów – i której wszystkie jego ostatnie manewry pomogły wręcz zapobiec. Ale raczej [[narodziny, z błogosławieństwem prezydenta Republiki, Giorgio Napolitano, „osi pilnej potrzeby”, która powstała między Lettą i Alfano, Kastorem i Polluksem nowego rządu]].

Jest zbyt wcześnie, aby powiedzieć, jakie będą dalsze konsekwencje tak ważnego wydarzenia, które w istocie rzeczy nie było tak nagłe i zaskakujące, jak to się mogło wydawać. Doświadczamy tu między innymi zmiany pokoleniowej, z wszystkimi oporami, których możemy się oczywiście spodziewać. Jest możliwe, że wraz z zakończeniem kryzysu gospodarczego i końcem parlamentu, który ma jeszcze przed sobą co najmniej jeden rok życia, będziemy świadkami nowego impasu między dogłębnie zmienioną centroprawicą i centrolewicą, bliższymi tych, którzy konkurują w większości krajów europejskich. Ale nie ma potrzeby tego skrywać – nie należy lekceważyć wagi włoskiej tradycji i charakterów głównych postaci tego nowego etapu. Innymi słowy, jest to możliwe, a może nawet bardziej niż prawdopodobne – przy obawach w zależności od punktu widzenia – że chrześcijańscy demokraci nie przetrwają nadejścia III Republiki.

Are you a news organisation, a business, an association or a foundation? Check out our bespoke editorial and translation services.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo europejskie

Europejska demokracja potrzebuje niezależnych mediów. Voxeurop potrzebuje ciebie. Dołącz do naszej społeczności!

Na ten sam temat