Zwycięzca bierze wszystko... ale nie wszędzie

Obecny kryzys pokazuje, że niektórzy lepiej sobie z nim radzą i zmieniają zasady na swoją korzyść. Europa powinna umieć się oprzeć tej tendencji, jednocześnie podejmując wyzwania, przed jakimi stoi jej gospodarka, zauważa rumuński felietonista.

Opublikowano w dniu 4 czerwca 2013 o 14:11

Manchester United, FC Barcelone, Real Madrid, Bayern Monachium, Borussia Dortmund, szereg klubów, które uzyskują nadzwyczajne dochody umożliwiające im wypłacenie swoim graczom rocznych pensji w wysokości kilku milionów euro. Sumy niektórych przelewów sięgają kilkudziesięciu milionów euro, co prowadzi do koncentracji „wartości” w zaledwie kilku drużynach.
Z tego też powodu stworzona została Liga Mistrzów, to tutaj konkurują najbogatsze zespoły. Według ekonomicznej teorii aglomeracji, ciągły wzrost przychodów i asymetria związana z przepływem informacji i pozycją, doprowadziły do trwałego, pogłębiającego się z dnia na dzień, zaburzenia równowagi między kilkoma klubami europejskimi a całą resztą.
Liga Europejska jest drugą na kontynencie ligą. Do niej mają dostęp biedniejsze zespoły, nawet rumuńskie. Jednocześnie coraz więcej klubów tonie w długach.
Wziąłem te przykłady z ekonomicznego modelu świata sportu, aby zilustrować bardzo zauważalne ostatnio zjawisko ‒ erozji klasy średniej, zwiększających się nierówności zarobkowych, a szczególnie uprzywilejowanego statusu sektora finansowego.

Upraszczająca dychotomia

Wynikają one z przebiegającej w zawrotnym tempie globalizacji, (która stymuluje działalność gospodarczą w krajach, gdzie siła robocza jest tania), z pojawienia się nowych technologii informacyjnych oraz polityki publicznej – takiej jak deregulacja rynków finansowych – która przeceniła zdolność jednostek do dostosowania się do szybkich zmian na rynku pracy i nie doceniła roli przemysłu w rozwoju technologicznym.
Obecny głęboki kryzys zmusza do rozpatrzenia potrzeby ustanowienia odpowiednich regulacji i stosownego nadzoru rynków finansowych, ale również potrzeby naprawienia tego rodzaju gospodarki zbytnio bazującej na nieomylności tychże rynków i ignorującej aspekty społeczne i kwestię sprawiedliwego podziału dóbr. W atmosferze kryzysu w Europie i Stanach Zjednoczonych toczy się gorąca debata wokół roli państwa w gospodarce, w której różne strony uparcie bronią swoich tradycyjnych pozycji. Prawica chce go mniej i mniej wydatków budżetowych (wraz z obniżeniem podatków i ceł), lewica podkreśla potrzebę struktur publicznych i działań na rzecz wyrównywania różnic majątkowych. To często upraszczająca dychotomia.
W Europie kraje skandynawskie mają stosunkowo niski dług publiczny i deficyt budżetowy, ale raczej wysokie wydatki publiczne. W tym samym czasie zjawiska korupcji i pogoni za rentą występują tam raczej rzadko i, co nie jest przypadkiem, kraje te charakteryzują się siłą swoich instytucji. Jedną z konsekwencji jest to, że syndrom „zwycięzca bierze wszystko” nie jest tam tak rozpowszechniony. Ci, którzy pragną upadku państwa opiekuńczego, nie rozumieją, że nowoczesny kraj jest nierozerwalnie związany ze swoim społecznym wymiarem, że nie możemy powrócić do dziewiętnastowiecznego kapitalizmu, jeśli chcemy sprostać wyzwaniom XXI wieku.

Wielkie wyzwanie dla Unii Europejskiej

Przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso w swoim przemówieniu do Parlamentu Europejskiego, w którym wezwał do stworzenia unii bankowej i federacji państw (struktur mających na celu ratowanie strefy euro), przywołał to skandynawskie doświadczenie jako wzorzec dla modelu europejskiego. Ale prawdą jest też, że kraje rozwinięte powinny zreformować swoje systemy opieki społecznej, dostosować usługi publiczne do dostępnych zasobów i udoskonalać mechanizmy zarządzania sferą publiczną.
Jak ocenić społeczeństwa, w którym większość obywateli z małymi i średnimi dochodami płaci podatki, podczas gdy ci, którzy zarabiają krocie wykorzystują wszelkiego rodzaju „luki” w prawodawstwie, aby tego uniknąć? Wielkim wyzwaniem dla Unii Europejskiej będzie znalezienie sposobu na pogodzenie elementów sieci instytucjonalnej służącej ochronie spójności społecznej i kapitału społecznego, ze środkami stymulującymi przedsiębiorczość, rozwój przemysłu i doskonalenie systemu edukacji. Na przecięciu tych postulatów, znajdziemy aspekty związane z etyką, zapewnieniem równych szans dla obywateli, z solidarnością.

W Stanach Zjednoczonych walka z terroryzmem ujawniła pewne praktyki na granicy prawa, albo wręcz nielegalne, od których nie stronią także banki i obywatele o wysokich dochodach. Ale poważne problemy etyczne nie mogą być rozwiązane tylko poprzez identyfikację oszustów podatkowych. Mówi się teraz o nowej rewolucji przemysłowej. Ale czy może ona spowodować wzrost wydajności w Europie? Problem polega na tym, że taka rewolucja, jeśli miałaby nastąpić, nie mogłaby być wyłącznym przywilejem uprzemysłowionego Zachodu.

Newsletter w języku polskim

„Zwycięzca bierze wszystko” jako jednostronna interpretacja rzeczywistości jest sprzeczna z zasadami funkcjonowania nowoczesnej gospodarki, przynajmniej na tyle, na ile stopień redystrybucji (transferów fiskalnych) chroni spójność społeczną, wyrównuje szanse i pomaga złagodzić niektóre różnice regionalne. Nadzieją napawa fakt, że indywidualna odpowiedzialność i skromniejszy styl życia nie są sprzeczne z pojęciami takimi jak solidarność, równość szans, sprawiedliwość, fair play, itp.

Are you a news organisation, a business, an association or a foundation? Check out our bespoke editorial and translation services.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo europejskie

Europejska demokracja potrzebuje niezależnych mediów. Voxeurop potrzebuje ciebie. Dołącz do naszej społeczności!

Na ten sam temat