Nowy amerykański prezydent Barack Obama zakomunikował to telefonicznie przywódcom obu krajów. Postanowił zaniechać projektu budowy tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach, który administracja jego poprzednika zainicjowała na początku 2007 r. Taka decyzja zadowala większość krajów europejskich i Rosję, bo ten temat był źródłem napięcia w stosunkach między NATO a Moskwą, ale jest źle odbierana w Europie Wschodniej.

„Ruchoma tarcza. Nie będzie w Polsce bazy USA”, brzmi tytuł w Gazecie Wyborczej. „Nie będzie radaru, Rosja wygrała”, dodaje praski dziennik Mladá Fronta DNES. A bukareszteński Evenimentul Zilei ubolewa, że „Stany Zjednoczone zdradzają Europę Wschodnią dla pięknych oczu Rosji”. Hospodářské Noviny podkreślają zaś symboliczny wymiar tej „zdrady” w momencie, gdy obchodzi się siedemdziesiątą rocznicę agresji Związku Sowieckiego na Polskę, a więc wydarzenia uznawanego za pierwszy krok prowadzący do zamknięcia Polski, ale także Czech, za żelazną kurtyną.

„Mówienie o wielkich rosyjskich apetytach na Europę Środkową nie jest paranoicznym bujaniem w obłokach”, wyjaśnia MF DNES. Wystarczy spojrzeć na przypadek wydalenia w ubiegłym miesiącu dwóch rosyjskich dyplomatów. Również Hospodářské Noviny uznają, że Czechy są narażone na groźne rosyjskie wpływy. „Nie ulegając histerii czy rusofobii, mamy jednak prawdziwe powody, aby bać się Rosji. Demokracja nie jest wartością zakorzenioną w jej tradycjach, a jej przywódcy nie kryją się ze swym pragnieniem ponownego przygarnięcia Europy Środkowej pod swoje skrzydła”, przypomina gazeta, która cytuje byłego prezydenta Václava Havla: „Rosja nie wie, gdzie się zaczyna i gdzie się kończy”. Czechy muszą się przygotować na to, że będą „odczuwać rosyjską obecność dużo bardziej, niż wtedy, gdyby istniała amerykańska tarcza antyrakietowa”, konkluduje praski dziennik.

Z perspektywy Warszawy „tarcza miała być ostatecznym dowodem na to, że Polska wyrwała się z sowieckiej strefy wpływów, gwarantem jej bezpieczeństwa więcej wartym niż wszystkie umowy obowiązujące w NATO razem wzięte”, ironizuje dziennik Polska. „Miała być ostatecznym namaszczeniem Polski i Polaków na amerykańskich wybrańców w Europie. To zadurzenie w Ameryce zaowocowało przejściowymi, na szczęście, napięciami pomiędzy Warszawą a innymi unijnymi stolicami”. Ale prawda jest taka, że wraz z rezygnacją z tarczy „na liście priorytetów prezydenta Obamy Europa Środkowa spadła do drugiej ligi”.

Dyplomatyczne zwycięstwo Moskwy

„Po raz pierwszy od 20 lat USA obniżyły rangę stosunków z krajami Europy Środkowej na rzecz lepszych stosunków z Rosją”, podkreśla na łamach Gazety Wyborczej Wess Mitchell, prezydent Centrum Analiz Polityki Europejskiej w Waszyngtonie. „Jednostronne ustępstwo wobec Rosji nie jest dobrym krokiem ani dla Ameryki, ani dla naszych sojuszników”, uważa amerykański analityk i podkreśla, że Moskwa osiągnęła największe zwycięstwo dyplomatyczne od końca zimnej wojny, co ją niewątpliwie ośmieli „do kolejnych agresywnych kroków w regionie”. W obliczu rosnącego napięcia kraje Europy Środkowej mogą, zdaniem Mitchella, zacząć coraz energiczniej domagać się nowych gwarancji ze strony NATO, co może prowadzić do tarć w obrębie sojuszu.

Wśród partnerów Polski i Czech reakcje są bardziej pozytywne. „Obama gra na odprężenie z Moskwą”, obwieszcza w tytule Le Figaro, zdaniem którego porzucenie projektu tarczy antyrakietowej jest „doskonałą nowiną dla wszystkich tych, którzy pragną złagodzonych stosunków transatlantyckich”. Za Oceanem The New York Times ocenia, że „Obama podjął rozsądną decyzję strategiczną”, przypominając też, że „projekt George’a Busha był błędny z trzech powodów”. „Technologia była dalece niegotowa”, zagrożenie ze strony Iranu, wskazywane jako uzasadnienie budowy tarczy, nie przyjdzie natychmiast, a Rosja wykorzystała sytuację, aby wymigać się od swojej odpowiedzialności właśnie wobec Iranu. Ale teraz – jak dodaje amerykański dziennik – „potrzeba będzie dużej zręczności, aby poradzić sobie z rozczarowaniem Europy Środkowej”.

Kwestia zaangażowania NATO w Europie Środkowej

Istnieje kilka możliwości, zauważa Süddeutsche Zeitung. Waszyngton mógłby dostarczyć Polsce i Czechom inne – „żądane już od dawna” – systemy antyrakietowe, bądź też uspokoić oba kraje „organizując tam manewry NATO” i „w większym stopniu uwzględniając poczucie zagrożenia odczuwane przez Europejczyków ze Wschodu” w pracach nad przyszłą strategią Sojuszu. Niemcy jako największy sąsiad mający dobre stosunki z Moskwą mogłyby w tym pomagać, proponuje monachijski dziennik.

Czy jakiś gest ze strony Rosji mógłby rozwiać niepokoje? The Daily Telegraph ujawnia, że pierwszą reakcją Kremla na decyzję Białego Domu jest zapowiedź rezygnacji z pomysłu rozmieszczenia rakiet w Kaliningradzie, przy granicy z Polską i Litwą. Jest to „logiczne i możliwe do przewidzenia” następstwo, zauważa gazeta, której zdaniem Rosjanie chcą pokazać, że są łaskawi.

Praga i Warszawa będą musiały przemyśleć, jakie jest ich miejsce na arenie międzynarodowej, uprzedza Respekt. Praski tygodnik ocenia, że „zamiast zastanawiać się, czy Amerykanie nas zdradzili, tak jak w 1938 r. uczynili to alianci w Monachium”, Czechy mają dobrą okazję, aby pomyśleć o stworzeniu fundamentów, które na trwałe zakorzeniłyby je w sferze zachodniej. Być może zdamy sobie sprawę, że opiera się to na fakcie, iż walka z korupcją i prawo są takie same dla wszystkich”.