Cover

Wysoko radioaktywne odpady z elektrowni atomowych z krajów Unii mogą być składowane w jednym z państw Europy Środkowo-Wschodniej, pisze na pierwszej stronie dziennik Polska. Projekt takiej inicjatywy przygotowuje Organizacja Rozwoju Europejskiego Składowania (European Repository Development Organisation – ERDO). Negocjacje na temat lokalizacji podziemnego składowiska oraz tras przewozu niebezpiecznych śmieci mają ruszyć w maju. Jego wybudowanie może przynieść Wspólnocie ogromne oszczędności, rzędu 15, a nawet 25 mld euro, pod warunkiem, że gromadzono by tam wszystkie unijne odpady radioaktywne. Problem w tym, że musi ono być odpowiednio duże. Unijni eksperci sądzą, że w 2040 r. taki obiekt musiałby pomieścić 25,6 ton zużytego paliwa jądrowego. Delikatną kwestią jest lokalizacja. Na co najmniej kilku milionów euro dotacji rocznie może liczyć ta gmina, która zgodzi się przyjmować odpady radioaktywne. W Polsce istnieje kilkanaście miejsc, gdzie można by je składować. Najlepiej gdyby były to teren, gdzie bezrobocie jest duże, gdyż budowa takiego atomowego śmietniska może dać setki nowych miejsc pracy, przekonuje prof. Jerzy Niewodniczański, były prezes Państwowej Agencji Atomistyki. Najpierw jednak trzeba zmienić polskie prawo, które nie zezwala na import odpadów radioaktywnych.