Idee Kryzys zadłużeniowy

Francuskie elity wypierają rzeczywistość

Francja, oskarżana od początku kryzysu o chowanie głowy w piasek, została zdegradowana przez Moody’s i staje się tym samym najbardziej niepokojącym chorym Europy. Ale paryska elita polityczna nadal przymyka oczy, twierdzi berliński pisarz na łamach konserwatywnego dziennika Die Welt.

Opublikowano w dniu 20 listopada 2012 o 16:43

Dziwna to sytuacja. Eksperci do spraw gospodarki i badacze psychiki ludzkiej już od dawna pochylają się nad pogrążonym w kryzysie Południem Europy i raz za razem przekazują nam hiobowe wieści, które są coraz bardziej niepokojące. Jednocześnie przez cały czas nie ustaje gadanina o „twardym rdzeniu Europy”, podtrzymywanej przez „niemiecko-francuski silnik”, któremu nie wolno się „zaciąć”.

A tymczasem w obliczu wciąż spadającej konkurencyjności Francji i horrendalnego zadłużenia (obecnie wynosi ono już 90% PKB) nasuwa się następujące pytanie: Czy mamy do czynienia z naiwną ślepotą otaczającą nas ze wszystkich stron, czy też może z ostatnim już pyrrusowym zwycięstwem Francuzów, którzy teraz muszą porzucić maszynerię do roztaczania zasłony dymnej?

Dlaczego nikt się temu dokładniej nie przyjrzał? Dwa tygodnie temu były prezes koncernu aerokosmicznego EADS Louis Gallois przedstawił raport, w którym w niezamierzenie zawoalowany sposób wydał francuskiej gospodarce druzgocące świadectwo i zalecił radykalne reformy. Gallois, który swego czasu sam zrobił karierę dzięki lukratywnym zamówieniom publicznym, wskazał wzniośle na potrzebę „szoku zaufania”. Jego kryzysowe tremolo jest na wpół bolszewickie, a na wpół fałszywie eleganckie, a już na pewno idealnie pasuje do zakresu działań zdeklarowanego wroga globalizacji Arnauda de Montebourga i jego stanowiska „ministra odnowy produkcji”.

W paryskich kręgach kolesiostwa

„Le style, c’est l’homme”, powiedziała niegdyś Madame de Stael. Społeczeństwo francuskie dalej zdaje się stawiać na czczą gadaninę. Przez całe pięć lat kadencji Sarkozy’ego to, jak się ma jego małżeństwo, ważniejsze było od niekrytej pogardy prezydenta wobec demokratycznego podziału władzy i skandalicznej instrumentalizacji wywiadu do celów kontroli resztki nieprzychylnych głowie państwa dziennikarzy. (We Francji media drukowane i internetowe otrzymują idące w miliony euro dotacje, które obejmują także traktowanie pewnych tematów jako tabu.)

W paryskich kręgach kolesiostwa bycie dziennikarzem zobowiązuje do przestrzegania jasnych reguł. W przeciwnym razie ktoś mógłby na przykład zwrócić uwagę, że pomimo masowego bezrobocia pan Montebourg zatroszczył się przede wszystkim o to, by załatwić swej atrakcyjnej żonie fotel prezesa legendarnego magazynu muzycznego „Les Inrocks”. Ktoś mógłby także zwrócić uwagę na przeszłość obecnego ministra spraw wewnętrznych Laurenta Fabiusa. Gdy za rządów Mitterranda sprawował on funkcję premiera, w państwowym Instytucie Transfuzji Krwi trzem tysiącom Francuzów świadomie przetoczono zakażoną wirusem HIV krew. Podczas gdy Fabius i jego ministrowie byli później uniewinniani przez nie do końca niezależny wymiar sprawiedliwości, umierały niezliczone ofiary incydentu.

Z pewnością nie trzeba być nieufnym wobec państwa „Anglosasem” (w dzisiejszej Francji jest to jeszcze większa obelga niż niegdysiejsze wyzwisko kierowane do Niemców – „boche”), żeby uznać tę mieszankę wyparcia się historii i teraźniejszości za śmiertelnie niebezpieczeństwo i by w tym, że przy władzy trwają wciąż ci sami, niezdolni do stanowienia elity ludzie, dostrzec decydującą przyczynę kryzysu.

Wymarzony zawód „fonctionnaire”

Niełatwo jednak o wyjście z tej sytuacji. Chadecja czy socjaldemokracja nie istnieją, więc lewica i prawica jednoczą się w etatyzmie, tłumieniu prywatnych inicjatyw klasy średniej i we wszechobecnym protekcjonizmie, który bezwstydnie służy antykapitalistycznej retoryce „egalité toujours”. Tymczasem francuski eksport się kurczy, bezrobocie wśród młodzieży pikuje, na przedmieściach grasują nienawistni wobec Żydów muzułmanie, systemy ubezpieczeń społecznych stoją na progu załamania, a państwu grozi plajta.

Gdzie są francuscy eseiści poruszający tematy gospodarcze, którzy mogliby rozliczyć się z quasi-socjalistycznym charakterem swego państwa? Gdzie są odwołujący się do monteskiuszowskiego trójpodziału władzy politolodzy, którzy przyjrzeliby się plątaninie powiązań między instytucjami?

Właśnie to państwo, w którym maj 1968 r. był dla studentów tak burzliwy, utrzymało największy autorytet wśród zachodnioeuropejskich społeczeństw. Do dzisiaj dla znacznej większości młodzieży wymarzony zawód to „fonctionnaire”, niezawodne stanowisko w ukochanym i jednocześnie znienawidzonym aparacie urzędniczym! W kinach tymczasem wciąż lecą wygładzone filmiki traktujące o uczuciach. Powstają one w duchu przeboju kasowego „Amelia”, który przedstawia wymarzony powrót do hortus conclusus galijskiej idylli, gdzie beaujolais wciąż smakuje, a dotowane są nawet bagietki…

Francja

Utrata potrójnego AAA to dobra wiadomość!

W nocy z 19 na 20 listopada, agencja ratingowa Moody’s obniżyła ocenę wiarygodności obligacji emitowanych przez francuski Skarb Państwa dla sfinansowania operacji na rynkach. Francja utraciła tym samym swoje potrójne A i odtąd jej rating będzie wynosił Aa1. „Czy jest to naprawdę zła wiadomość?”, pyta komentator Les Echos. „Mimo że może to kogoś zaskoczyć i wydawać się paradoksalne i cyniczne, chciałbym powiedzieć, że jest to dobra nowina” –

Ważne jest przede wszystkim to, że decyzja Moody’s zmusi Francję do działania, do przystosowania się. Agencja podkreśliła utratę konkurencyjności naszej gospodarki, małą giętkość rynku pracy, dóbr i usług, sytuację budżetową i trudności, na jakie się natkniemy, gdy przyjdzie nam zmierzyć się z nowym szokiem w strefie euro, ponieważ nasza wymiana z krajami rozwijającymi się jest zbyt słaba. A ponadto wytyka się nam naszą niezdolność dotrzymywania obietnic długoterminowych (30 lat bezrobocia i deficytu w finansach publicznych). […]

Rząd sądził, że ma jeszcze przed sobą czas, ale ten czas się już skończył. Nie chciał szoku, a ma terapię elektrowstrząsową. […] Od dziesięciu dni miał głowę w chmurach. Dobre przyjęcie raportu Gallois (w sprawie konkurencyjności przemysłu francuskiego) oraz środków, które zostały powzięte w jego rezultacie, dobre wyniki wzrostu w trzecim trymestrze. […] Wspaniale, ale to się już skończyło!

Are you a news organisation, a business, an association or a foundation? Check out our bespoke editorial and translation services.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo europejskie

Europejska demokracja potrzebuje niezależnych mediów. Voxeurop potrzebuje ciebie. Dołącz do naszej społeczności!

Na ten sam temat