Grecja w stanie niewypłacalności

Zadłużenie Grecji wymknęło się spod kontroli. Stwierdzenie tego faktu nadchodzi z Aten, jego autorem jest grecka komisji parlamentarna. Zduszony przez większą niż oczekiwano recesję kraj wydaje się niezdolny honorować swoje zobowiązania.

Opublikowano w dniu 2 września 2011 o 16:22

Scena ma miejsce na Hydrze – wyspie w zatoce Sarońskiej, dwie godziny statkiem od Pireusu, to tutaj bywa grecka elita. Premier Jeorjos Papandreu także. Na koniec obiadu w renomowanej tawernie, przy którym pewnego sierpniowego dnia zasiadła dziesiatka gości, szefowa lokalu przynosi rachunek – 150 euro. Rachunek napisany ręcznie – czyli że nie został zarejestrowany. Czy można zapłacić kartą kredytową? „Niestety nie, nie mamy czytnika. Płaci się więc gotówką”. Nie trzeba szczególnej domyślności, żeby zrozumieć dlaczego, tawerna pracuje głównie na czarno i unika w ten sposób opodatkowania.

Lokal nie stanowi żadnego wyjątku, bynajmniej. Na całej wyspie restauracje, ale także kawiarnie, oszukują fiskusa w sposób widoczny dla wszystkich. Podobnie jak wszystkie niezarejestrowane pensjonaty, dzięki którym pojemność hoteli na wyspie wzrasta w dwójnasób. Żeby daleko nie szukać, pewien interes z fasadą przy głównej ulicy proponuje przyjezdnym siedem pokoi płatnych gotówką i bez faktury. Jeśli podliczyć cztery miesiące sezonu, daje to właścicielowi 42 000 euro (minus opłaty eksploatacyjne). Kawiarnie i inne biznesy nie pozostają w tyle. I w ten sposób na samej tylko Hydrze wymyka się fiskusowi kilka milionów euro. Ci, którzy płacą podatki – jak oficjalnie działające hotele – mają nieprzyjemne wrażenie, że wychodzą w tym szachrajstwie na jelenia. Szczególnie odkąd wzmógł się nacisk podatkowy.

Ale doniesienia o oszustwach wciąż są nieliczne (18 500 przypadków w 2010 wobec 4500 w 2009 r.). Wszyscy wiedzą, że inspektorzy podatkowi są w większości skorumpowani i w zamian za fakelaki, czyli kopertówkę, przymkną oczy. Zgoda, odnotowuje się pewien postęp, zrywanie z dwoma wiekami masowego oszustwa – jak na jońskiej wyspie Lefkada, gdzie większość tawern wydaje paragony fiskalne w obowiazującej formie. Ale to nadal wyjątek, restauracje, taksówki, kawiarnie, przedsiębiorstwa budowlane – nielegalne interesy kwitną wszędzie, a ich owoce (luksusowe samochody, nowe budowle, prywatne jachty itp.) rzucają się w oczy. Szacuje się, że obejmują 30 do 40 proc. gospodarki greckiej, nie licząc Kościoła i spółek armatorskich oficjalnie wolnych od opodatkowania…

Beczka bez dna

W dwa lata od początku kryzysu, wciąż nie wydaje się, żeby Grecja zrozumiała jego powagę i skalę środków, jakie winna podjąć, by uniknąć bankructwa – ma ponad 160 proc. PKB, czyli 360 mld euro długu publicznego, deficyt, który w tym roku przekroczy przewidywane 7,5 proc. PKB, bo już na 1 lipca osiągnął 14,69 mld euro, czyli tyle, ile miał wynieść w skali rocznej…

Zapewne reformy zostały przegłosowane przez parlament, ale nie zostały, lub zostały w niewielkim stopniu zrealizowane. Misja „trójki” (Komisja Europejska, Cantralny Bank Europjski i Międzynarodowy Fundusz Walutowy), która wkrótce pojawi się w Atenach, żeby przed wypłaceniem nowej raty pomocy ocenić osiągnięty postęp, będzie mogła tylko stwierdzić, że teraźniejsza Grecja stanowi nową wersję mitycznej beczki Danaid – beczki bez dna, domaganie się nowych cięć budżetowych nie służy niczemu, dopóki państwo nie jest w zdolne funkcjonować.

„Wierzyliśmy, że Grecja jest krajem normalnym, ale myliliśmy się”, przyznaje się teraz w Paryżu. „Jej problemu nie da się rozwiązać przez rok czy dwa. Trzeba jej dopomóc w budowie państwa zdolnego funkcjonować – a to wymaga czasu…”.

Niezdolność do walki z oszustwem podatkowym

Nowo utworzona parlamentarna komisja kontroli budżetu, złożona z osobistości niezależnych, stwierdziła zresztą, w tę środę, że greckie zadłużenie stało się „niekontrolowalne”. Zapewne, w części tłumaczy to recesja gospodarcza – już w 2005 r. Grecja miała wzrost ujemny 4,5 proc. wobec przewidywanych – 3,5, a teraz w ciagu 3 lat recesja wyniesie 10 proc. Kilka krajów europejskich miało jednak recesję jeszcze głębszą (- 10,5 proc. w 2010 r. na Łotwie), lecz nie znalazły sie w położeniu Grecji.

„Ateny płacą przede wszystkim za bezsilność państwa”, przyznała Komisja kontroli budżetu. „Jasne jest, że problemem tego kraju jest nie tylko rozmar jego długu bublicznego, lecz także niezdolnośc do konsolidacji bieżącego zarządzania budżetem. Mimo gigantycznego wysiłku podjetego dla regulacji budżetu nie udało się uzyskać żadnej nadwyżki, przeciwnie – pierwotny deficyt się pogłębił”.

Komisja kontroli wskazała zwłaszcza na niezdolność do walki z oszustwem podatkowym. Ale zamiast zabrać się wreszcie do problemu niekompetencji i korupcji swojego aparatu, grecki minister finansów Evangélos Vénizélos, zgodnie z miejscową tradycją poprzestał na publikacji komunikatu określającego raport komisji jako „gafę”. Nic więc dziwnego, że kilka krajów – Finlandia, Niemcy, Austria, Holandia, Słowacja – zwlekało z przekazaniem pomocy finansowej uzgodnionej na szczycie 21 lipca. Ponieważ Grecja zdaje się być przypadkiem szczególnym, bo, na przykład, Irlandia również korzystająca z unijnej pomocy, jest na drodze do szybkiej restabilizacji. Pytanie brzmi teraz: czy Grecja może uniknąć bankructwa?

Kontrapunkt

Nie, Grecy nie są leniucham

„Dzięki Grecji rozpoczęła się przygoda europejskiej cywilizacji”, zapewnia Liviu Antonesei w Adevărul. „Nie można twierdzić, że zasługują oni na swój los, nie wolno ich posyłać do diabła. Uogólniające osądzanie ludzi jest zawsze uwłaczające”, uważa rumuński pisarz, który twierdzi, iż oskarżanie Greków o to, że są gnuśni, jest „niegodne i niesprawiedliwe. Siedemdziesięciolatkowie podnoszą bagaże turystów na grzbiety osłów w Santorin, greccy chłopi ciężko pracują w winnicach i gajach oliwnych na płaskowyżu Lassithi [na Krecie], wszystkie butiki zamykają się po północy i żaden barman nie pozwala sobie zgasić światła przed wyjściem ostatniego klienta…”.

Ich problem nie wynika ze strachu przed pracą, ale z rygorów fiskalnych, zauważa Liviu Antonesei. Co więcej, pomoc dla tego kraju nie jest „darowizną, ale pożyczką, za którą pokolenia Greków drogo zapłacą. Kiedy myślę o dobrach kultury ukradzionych przez niektórych pożyczkodawców, to ogarnia mnie uczucie, że to wszystko jest bardzo krzywdzące, ale takie jest życie. Cywilizacja europejska ma wobec Grecji dług, którego nigdy nie spłaci”.

Are you a news organisation, a business, an association or a foundation? Check out our bespoke editorial and translation services.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo europejskie

Europejska demokracja potrzebuje niezależnych mediów. Voxeurop potrzebuje ciebie. Dołącz do naszej społeczności!

Na ten sam temat